Rzeszów > "Nie zabierajcie nam skate parku"

Kinga Rymut-Sobala
15 tys. zł. z własnej kieszeni dołożyli do rozbudowy skate parku rzeszowscy deskrolkarze. Teraz buntują się, bo tor przeszkód muszą opuścić do końca roku.

Urząd Miasta w wybudowanie skate parku zainwestował w ubiegłym roku ok. 100 tys. zł. Prawie w tym samym czasie decyzją rady miasta teren, na którym stoi tor zmienił właściciela. Porozumienie z o. bernardynami o użyczenie terenu m.in. pod skate park wygasa końcem roku. Zakonnicy chcą w inny sposób zagospodarować plac.

Fani deskorolki boją się, że miasto o nich zapomni i nie znajdzie nowego miejsca pod skate park.

W sobotę na europejskie zawody do rzeszowskiego skate parku zjadą deskorolkarze z całej Polski. W programie m.in. bitwy na umiejętności. Odbywają się w parach, w których skaterzy prezentują swoje triki, a konkurenci muszą je powtórzyć.

- Ćwiczyć można jeszcze na bulwarach nad Wisłokiem, ale to tereny zalewowe i przenoszenie tam skate parku byłoby wyrzuceniem pieniędzy w błoto - twierdzi Robert Zapora ze skate shopu Dibo w Rzeszowie.

Wspólnie z innymi fanami deskorolki zainwestował w nowe wyposażenie skate parku ok. 15 tys. zł.

Marcin Stopa, rzecznik prezydenta zapewnia, że miasto nie zapomni o skaterach: - Próbujemy przekonać ojców bernardynów, żeby zgodzili się przedłużyć umowę użyczenia. Jeśli nie będzie rezultatów, zorganizujemy spotkanie z młodzieżą, żeby znaleźć im inne miejsce do jeżdżenia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie