Rzeszów w budowie. Przybędzie nowoczesnych wieżowców

Artykuł sponsorowany
Udostępnij:
Podczas gdy na obrzeżach miasta deweloperzy budują głównie bloki średniej wielkości, w rejonie centrum powstają kolejne wieżowce. Skąd taka różnica w zabudowie?

Zapotrzebowanie na nowe mieszkania w mieście nie maleje. Klienci szukają przede wszystkim lokali o powierzchni 40-50 metrów kwadratowych. O wyborze lokalizacji najczęściej decydują takie argumenty, jak bliskość pracy, a w przypadku rodzin z dziećmi, szkół i przedszkoli. Zupełnie inna kwestia to wybór między blokiem niskim, lub szeregówką, a kilkunastopiętrowym wieżowcem. Chociaż różnice w mieszkaniu są olbrzymie, chętnych nie brakuje na żaden z tych rodzajów zabudowy.

W Rzeszowie trudno mówić o jednym trendzie wśród deweloperów. Projekty i wysokość powstających właśnie budynków są mocno zróżnicowane i nawet jedna firma buduje w różny sposób na poszczególnych osiedlach. Przykłady? Chociażby DevelopRes, który osiedle Zawiszy w rejonie ul. Architektów zaczął od wyższej zabudowy, a teraz kontynuuje jego budowę stawiając niższe bloki. Niską zabudowę realizuje też w rejonie ul. Uroczej, podczas gdy kompleks SkyRes u zbiegu ulic Warszawskiej i Lubelskiej to jedne z najwyższych w mieście apartamentowców z widokiem na panoramę miasta. Jak przekonują deweloperzy, oferta mieszkań musi być urozmaicona, ze względy na różne oczekiwania klientów.

- Część klientów szuka mieszkań w cichej i spokojnej okolicy, innym podoba się życie w ścisłym centrum miasta. Zarówno lokalizacja, jak i wysokość budynków oraz liczba mieszczących się w nich mieszkań wpływają na to, jak później żyje się na danym osiedlu. Aby zaistnieć na rynku, trzeba mieć w ofercie coś dla każdego – tłumaczy Bogusław Sobczyk, dyrektor marketingu w firmie DevelopRes.

Wysokość zabudowy zależna jest także od cen i dostępności działek. Nieco więcej wolnych terenów jest jeszcze na obrzeżach Rzeszowa. Dlatego tam zabudowę można mocniej rozproszyć, budując mieszkania w niższych blokach, na większej powierzchni. Ale w centrum, gdzie o wolne tereny coraz trudniej, buduje się ściślej. Aby odzyskać pieniądze włożone w zakup droższej działki oraz maksymalizować zyski z inwestycji, powstaje więcej pięter, a co za tym idzie, więcej mieszkań. Inna kwestia to otoczenie inwestycji. Bezpośrednio przy niskiej zabudowie, nie stawia się wieżowców. Deweloperzy nie chcą wskazywać, jaka zabudowa jest lepsza, atrakcyjniejsza. Przekonują, że mieszkanie w każdym rodzaju budynków ma swoje atuty. Niska zabudowa to przede wszystkim niewielka liczba mieszkań w budynku, a co za tym idzie, nieco spokojniejsze otoczenie. Wokół bloków jest mniej samochodów, co sprawia, że łatwiej znaleźć miejsce na parkingu. W klatkach schodowych, z których korzysta mniej ludzi jest spokojniej i czyściej. To wszystko sprawia, że mieszkania w takiej zabudowie mają wyższą wartość i znacznie lepiej ją utrzymują. Ale w wysokich budynkach blisko centrum często mieszka się znacznie wygodniej. - A z wyższych kondygnacji rozciąga się często piękny widok na miasto – mówi Bogusław Sobczyk.