Śmieci z kamienicy w centrum Rzeszowa miały zniknąć. Udało się częściowo, właściciel nie chce posprzątać. Miasto nie może zbyt wiele zrobić

Marcin Piecyk
Marcin Piecyk
Kamienica przy Jałowego w Rzeszowie od podłogi po sufit zasypana jest odpadami. To tylko część problemu, bo właściciel "kolekcji" umieścił jej część w pojazdach naokoło budynku Marcin Piecyk
W centrum Rzeszowa, przy ul. Jałowego znajduje się kamienica, która od podłogi po sufit zasypana jest śmieciami. Wszystko za sprawą właściciela, którego nietypowa kolekcja przyprawia o ciarki sąsiadów. Ci zwracają uwagę na zagrożenie pożarowe, narzekają na szczury i przykry zapach. Miasto obiecało uprzątnąć teren wokół budynku, gdzie stało kilka pojazdów wypełnionych odpadami. Udało się, ale tylko częściowo. Dużo śmieci zostało, a mężczyzna ciągle przynosi kolejne. Nie chce również zabrać zaśmieconego samochodu i przyczepy, mimo, że częściowo znajdują się na terenach należących do miasta.

W marcu do redakcji Nowin odezwał się współwłaściciel kamienicy przy ul. Jałowego w Rzeszowie. Drugim właścicielem jest mężczyzna, który od lat zbiera przedmioty, przez większość osób postrzegane jako śmieci. Tektury, styropian, puste opakowania po butach, czy uszkodzony sprzęt RTV to tylko wybrane przykłady.

Po naszej interwencji miasto zapewniło, że z pomocą straży miejskiej teren zostanie uprzątnięty. I faktycznie, udało się wtedy usunąć część odpadów. Posprzątano m. in. podjazd, który był zastawiony pudłami, zniknęły też śmieci z jednego z samochodów, a balkon, który był całkiem wypełniony, zaczął się opróżniać. Niestety, na tym się skończyło.

- Pomimo interwencji pan dalej nie zabrał samochodu i przyczepy sprzed kamienicy. Również balkon jest w dalszym ciągu zaśmiecony

- powiedział nam Sławomir Giergiel, współwłaściciel kamienicy.

Śmieci w kamienicy przy Jałowego. Miasto może już tylko nakłaniać właściciela do posprzątania

Pan Sławomir dodał, że "kolekcja" stwarza zagrożenie pożarowe. Skarżył się również na aspekty sanitarne, takie jak mnożące się szczury. Zastanawia się, czy miasto może w kwestii uciążliwego lokatora zrobić cokolwiek.

Przypomina, że jeden z pojazdów stoi nie na terenie prywatnym, a należącym do miasta. Niestety, co do pozostałych pojazdów, sprawa nie jest tak prosta.

- One znajdują się poza drogą publiczną, dlatego nie można zastosować przepisów, które stosowano do tego pierwszego samochodu. On stał w pasie ruchu i można było go usunąć

- tłumaczy Artur Gernand z biura prasowego Urzędu Miasta Rzeszowa.

"Wysypisko" na Jałowego zniknie, jeśli właściciel zechce je posprzątać

Dodaje, że aby coś się zmieniło, mężczyzna musi się wykazać dobrą wolą. Miasto nie ma sposobu, aby posprzątać to swoimi siłami. Zapewnia, że straż miejska regularnie odwiedza właściciela i nakłania go do sprzątania. W marcu udało się usunąć część śmieci, strażnicy miejscy nakłonili nawet właściciela, żeby posprzątał balkon. Ten jednak przez niespełna dwa miesiące zgromadził już na nim nowe odpady.

- Ten człowiek cały czas zbiera śmieci. Dalej będziemy go nakłaniać, żeby to posprzątał. Nie pozostawimy tego tak jak jest, żeby mieszkańcy znów mieli obiekcje co do stanu budynku. Te uwagi są uzasadnione, bo to nie jest nic pięknego. Poprosimy straż miejską, żeby jak najszybciej tam przyszła i zainterweniowała

- zapewnia Artur Gernand.

Nie lekceważ migreny. To może być niebezpieczne!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Jego mieszkanie, jego samochód i przyczepa? To urzędasy, razem z SM mogą go tylko prosić o uprzątnięcie! Takie mamy prawo w Polsce, które sami wymyślili, a teraz mają związane ręce...

Dodaj ogłoszenie