St. mar. Jan Szal - jedyny marynarz z Przemyśla w załodze legendarnego ORP „Orzeł”. Rodzina chce go uhonorować pomnikiem [ZDJĘCIA]

Norbert Ziętal
Norbert Ziętal
Legenda okrętu ORP "Orzeł" a zwłaszcza jego tajemnicze zatonięcie w 1940 r. do dzisiaj rozpala wyobraźnię pasjonatów historii. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Zatonięcie okrętu podwodnego ORP „Orzeł” to największa polska zagadka II wojny światowej. Nadal nie wiadomo, dlaczego okręt zatonął, gdzie znajduje się wrak i szczątki 63-osobowej załogi. Historia „Orła” do dzisiaj rozpala emocje. Starszy marynarz Jan Szal był jedynym członkiem załogi z Przemyśla. Na przełomie maja i czerwca 1940 r. razem z „Orłem” spoczął na dnie Morza Północnego. Jego rodzina oraz przemyscy społecznicy chcą go uhonorować pomnikiem.

- Był bratem mojego nieżyjącego już dzisiaj dziadka. Ja od małego chłopaka żyłem historią Jana Szala. Chciałbym, aby pozostał po nim trwały ślad, który byłby również uhonorowaniem bohaterskiej załogi ORP „Orzeł”

- Marcin Maciołek z Przemyśla tłumaczy ideę ustawienia niewielkiego pomnika przy ul. Przekopana w tym mieście.

Obelisk miałby mieć kształt prostopadłościanu o wysokości 120 cm i szerokości 60 cm. Stanąłby na działce niedaleko domu, w którym przed II wojną światową wychowywał się Jan Szal.

Pan Marcin uzyskał już zgodę z Instytut Pamięci Narodowej na treść napisu: „Pamięci st. mar. Jana Szala, ur. 22 czerwca 1917 r. w dzielnicy Przekopana w Przemyślu, członka załogi okrętu podwodnego ORP „Orzeł”, walczącego w kampanii wrześniowej 1939 r. Po brawurowej ucieczce z internowania w Tallinie brał udział w walkach z niemiecką marynarką wojenną na Morzu Północnym. 23 maja 1940 r. ORP „Orzeł” wypłynął w swój ostatni rejs, w którego czasie poległa cała jego załoga”.

Legenda ORP „Orzeł” trwa od kilkudziesięciu lat

Niezwykłą historią okrętu podwodnego ORP „Orzeł” już od czasu zakończenia II wojny światowej żyje kilka pokoleń pasjonatów historii i marynistyki. Poszukiwania wraku trwają do dzisiaj na Morzu Północnym, wkrótce wyruszy kolejna ekspedycja.

- Bohaterska załoga „Orła” powinna stać się dla młodego pokolenia wzorem patriotyzmu, oddania i poświęcenia — swoją ideę tłumaczy pan Marcin, który założył Komitet Społeczny Budowy „Pomnika ORP Orzeł - Ocalić od zapomnienia”.

Czytaj także

- Idea jest szczytna, wpisuje się w nasze cele statutowe. Pan Marcin zwrócił się do nas z prośbą o pomoc. Będziemy się starali go wesprzeć — deklaruje Bogusława Pieczyńska, prezes Towarzystwa Przyjaciół Przemyśla i Regionu.

To społeczna organizacja znana z wielu różnych akcji przybliżających historię Przemyśla, a także z dbania o pamięć o wywodzących się z tego miasta bohaterach i zasłużonych postaciach.

Kilkaset kilometrów od morza marzył o morskiej służbie

Jan Szal urodził się 22 czerwca 1917 r. we wsi Przekopana, dzisiaj to ulica w Przemyślu. Pochodził z katolickiej rodziny. Jego ojciec Józef był miejscowym rzeźnikiem, a matka Anna z domu Jarosiewicz była gospodynią domową.

W rodzinie zachowała się dokładna historia Jana Szala.

Czytaj także

Gdy miał 6 lat rozpoczął naukę w siedmioklasowej Szkole Powszechnej im. Adama Mickiewicza w Przemyślu. Skończył ją z dobrym wynikiem. Później chodził do trzyletniej szkoły zawodowej w Przemyślu. Równocześnie odbył dwuletnie szkolenie na kursie drukarskim, po którym postanowił zmienić profesję na malarsko-lakierniczą. Jednak, jak pokazały późniejsze lata, i w tym zawodzie nie czuł się spełniony.

- Wysoki blondyn, o niebieskich oczach, typowo słowiańska uroda. Był zdrowym i wysportowanym młodzieńcem. Uprawiał lekkoatletykę i grał w piłkę nożną. Biegle posługiwał się językiem ukraińskim — opowiada pan Marcin. Jednak Jana Szala ciągnęła wojskowa służba na morzu. To dość niezwykłe, jak na mieszkańca miasta oddalonego od morza o kilkaset kilometrów. A trzeba pamiętać, że przed II wojną światową nie było tak dużych możliwość poznawania świata jak obecnie. Nie było przecież telewizji, Internetu i tylu książek i gazet, które dzisiaj mamy.

- W odręcznie napisanym życiorysie Jan Szal napisał „chciałbym być torpedominerem, zostać na zawodowego i wiernie służyć Ojczyźnie — cytuje pan Marcin.

Czytaj także

Przed Komisją Poborową w Przemyślu stanął 25 maja 1937 r. Otrzymał najwyższą kategorię zdrowia, czyli A. Niedługo potem, 4 lutego 1937 r., spełniło się jego marzenie. Został wcielony do Kadry Floty i przydzielony do 3 kompanii baonu szkolnego. 12 kwietnia 1938 r. został zaprzysiężony na marynarza Marynarki Wojennej Rzeczpospolitej Polskiej. Dziesięć dni później przydzielono go do dywizji okrętów podwodnych, a 1 maja 1938 r. skierowany na kurs specjalistyczny dla torpedominerów.

Szkolił się na okrętach ORP„Ryś” i ORP „Bałtyk”. 2 czerwca 1938 r. trafił ponownie na „Rysia”. Już wtedy zbierał pochlebne opinie od przełożonych. Mar. Jan Szal był osobą bardzo pracowitą, spokojną koleżeńską i uczynną. Zapowiadał się na bardzo dobrego marynarza i specjalistę.

Czytaj także

Tymczasem 15 stycznia 1938 r. w holenderskiej stoczni De Schelde we Vlissingen zwodowany został ORP „Orzeł”. Nowoczesna jednostka, jedna z niewielu, jakie wówczas posiadała polska Marynarka Wojenna. Budowę okrętu sfinansowano częściowo z pieniędzy zgromadzonych w ramach społecznej zbiórki pieniędzy zorganizowanej m.in. przez Ligę Morską i Kolonialną oraz Fundację Łodzi Podwodnej.

Od marca 1939 r. ORP „Orzeł” rozpoczął realizację swoich zadań na Morzu Bałtyckim, które głównie sprowadzały się do intensywnych ćwiczeń. W przeddzień wybuchu II wojny światowej poziom wyszkolenia załogi „Orła” oceniano jako dobry.

- Bez wątpienia skierowanie, jak i sama służba na ORP „Orzeł” była dla wuja nie tylko dużym wyzwaniem, ale i wielkim wyróżnieniem oraz uznaniem dla jego torpedominerskich umiejętności. Marynarze z ORP „Orzeł” należeli do elity polskiej floty — mówi pan Marcin.

1 kwietnia 1940 r. dowódca „Orła” kpt. mar. Jan Grudziński wystawił Janowi Szalowi kolejną, pisemną opinię. „Spokojny, operatywny, solidny, chętny do nauki i pracy, jako specjalista dobry i sumienny. Zasługuje całkowicie na mianowanie nadtorpedominerem”. Jak się okazało, była to ostatnia opinia dla Jana Szala. Zbiegła się z awansowaniem go na starszego marynarza.

Nie wyjaśnione do dzisiaj zatonięcie na Morzu Północnym

W chwili wybuchu II wojny światowej ORP „Orzeł”, podobnie jak pięć innych okrętów podwodnych, realizował zadanie planu „Worek”. Polegało ono na defensywnej obronie polskiego wybrzeża. Następnie skierował się na północ Morza Bałtyckiego. Z powodu choroby dowódcy okrętu i konieczności napraw OPR „Orzeł” wpłynął do portu w Tallinnie w Estonii. Tutaj zaczyna się kolejny rozdział niezwykłej historii polskiego okrętu. ORP „Orzeł” został internowany przez władze estońskie. Rozpoczęto demontaż jego uzbrojenia, załodze zabrano wszelkie mapy.

Czytaj także

Polscy marynarze nie chcieli zgodzić się na internowanie. Pod dowództwem kmdr ppor. Jana Grudzińskiego załoga zdołała uciec okrętem z tallińskiego portu i po wielu perypetiach dotrzeć do Wielkiej Brytanii.

Jak udało się przepłynąć sporą odległość bez map?

Por. mar. Marian Mokrski, opierając się na spisie latarni morskich, samodzielnie narysował z pamięci mapy Bałtyku i cieśnin duńskich. Dzięki nim okręt ścigany przez floty Niemiec i Związku Sowieckiego przepłynął przez Morze Bałtyckie i Morze Północne, i szczęśliwie dotarł do brytyjskich brzegów.

ORP „Orzeł” rozpoczął służbę w ramach brytyjskiej Royal Navy, został włączony do 2. Flotylli Okrętów Podwodnych i otrzymał numer burtowy 85A. Od 18 stycznia do 11 maja 1940 r. „Orzeł” wykonał sześć patroli. Do jego największych zasług zalicza się wykrycie niemieckiego podstępu, związanego z planowaną inwazją na Norwegię. Na niemieckim transportowcu handlowym „Rio de Janeiro” znajdowali się ukryci żołnierze niemieccy. Dwiema torpedami ORP „Orzeł” posłał „Rio de Janerio” na dno. Jednak dla brytyjskiego dowództwa o wiele ważniejsze było zdemaskowanie planów niemieckiej inwazji na Norwegię.

W swój ostatni patrol „Orzeł” wypłynął 23 maja 1940 r. o godz. 23. Zgodnie z rozkazem miał się udać do północnej części sektora A3, w centralnej części Morza Północnego. Później brytyjskie dowództwo wysłało rozkazy o zmianie pozycji, załoga „Orła” nie potwierdziła ich otrzymania. Nie wiadomo, czy w ogóle odebrała rozkazy. 6 czerwca 1940 r. „Orzeł” miał zakończyć patrol a dwa dni później wrócić do portu Rosyth. Tak się nie stało. Załoga nie odpowiadała na rozkaz o podanie aktualnej pozycji. 11 czerwca 1940 r. okręt został uznany za zaginiony.

Śmierć poniosła cała 63-osobowa załoga, w tym st. mar. Jan Szal z Przemyśla.

- Metryka zgonu została wystawiona dopiero 27 czerwca 1943 r. Napisano w niej, że wuj zginął w czasie pełnienia służby na okręcie podwodnym ORP „Orzeł” w dniu 8 czerwca 1940 r. w walce o wolną i niepodległą Rzeczpospolitą Polską — mówi pan Marcin.

W tym roku nurkowie znowu będą szukać wraku „Orła”

Co się stało? Nie wiadomo do dzisiaj. W ciągu kilkudziesięciu lat pojawiło się wiele hipotez. Żadna do tej pory się nie potwierdziła. Jest mowa o wejściu na brytyjską lub niemiecką minę, o zbombardowaniu przez niemiecki bombowiec lub zatopieniu przez niemiecki niszczyciel. Analizowana jest również wersja o awarii, np. przy wynurzaniu lub zanurzaniu, która mogła doprowadzić do zatonięcia. Pod uwagę brane są również omyłkowe zestrzelenie lub zbombardowanie przez aliancki okręt albo samolot.

W wyjaśnieniu zagadki zatonięcia ORP „Orzeł” na pewno pomogłoby znalezienie i oględziny wraku. Do tej pory nie udało się tego zrobić.

Od kilku lat wrak usiłuje odnaleźć ekipa projektu „Santi Odnaleźć Orła”. W jej skład wchodzi pochodzący z Przemyśla Piotr Michalik. Na przełomie maja i czerwca ma wyruszyć kolejna ekspedycja. Może w tym roku, na 80. rocznicę zatonięcia „Orła” wreszcie uda się odnaleźć jego wrak.


ZOBACZ TEŻ: Wrak niszczyciela z II wojny światowej znaleziony na dnie Morza Filipińskiego

Źródło:
RUPTLY

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 11

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

M
MK

Odmieniając nazwisko SZAL na Szala to wówczas jest inny człowiek o nazwisku Szala. Zgodnie z zasadami na całym świecie to nazwisk się nie odmienia - tylko w Polsce jest zasada odmieniania nazwisk i powstaje dezorientacja o kogo chodzi Szal czy Szala?

G
Gość
22 lutego, 02:27, rzeszowiak:

Pochwalam pomysl rodziny.

Jezeli postawia mu pomnik na cmentarzu gdzie jest miejsce dla upamietnienia zmarlych uwazam ze taki symbol bedzie jak najbardziej na godnym miejscu.

i to Polska wlasnie! Pluc, obrazac, pluc obrazac, pluc obrazac....etc.......Byl jednym z nas, z trybikow wielkiej maszyny. Takich trybvikow mamy dzisiaj 7mld 600mln. na calym swiecie. Jednego nie moge pojac tylko ze taki trybik Kaczynski Jaroslaw musial sie urodzic wlasnie w Polsce!!!!!

T
Tomasz Wawruszko

Szówsko, to taka wieś obok Jarosławia.

G
Gość

Postawić marynarzowi pomnik wysoki na 10-15 m. na środku ronda na ul.Lwowskiej koło Sanwilu!!!

G
Gość
22 lutego, 13:14, Tomasz Wawruszko:

Dobry Wieczór Państwu;

Z wykształcenia jestem politologiem, zamieszkałym w Szówsku.

Swojego czasu, interesowałem się tą sprawą.

"Orzeł" musiał zatonąć wkrótce po wyjściu z portu w Rosyth, w strefie ujścia zatoki w której znajduje się Rosyth.

Na moje oko, musiał wpłynąć na jedną z brytyjskich min morskich, które w teorii zabezpieczały ujście zatoki przed niemieckimi okrętami (zwłaszcza podwodnymi).

Brytyjczycy byli bardzo wyczuleni na tym punkcie, po tym jak pewnej październikowej nocy w 1939 roku, niemiecki okręt podwodny U-47 zatopił brytyjski pancernik "Royal Oak" w zatoce Scapa Flow.

Nie żeby ten pancernik był wiele wart, bo to był okręt starej generacji z 1916 roku, ale we wnętrzu tonącego okrętu utopiło się 800 osób.

Dostał trzy torpedy i zatonął bardzo szybko, więc wiele osób nie zdążyło opuścić dolnych pokładów, a zwłaszcza siłowni (przedziału silników).

Gdzie leży to Szówsko,że o godz.13:14 mówi się tam Dobry Wieczór? I co to jest za wykształcenie politolog: czy pochodzi od polityki czy od litości?- szanowny panie Tomaszu Wawruszko z Szówska?

T
Tomasz Wawruszko

Dobry Wieczór Państwu;

Z wykształcenia jestem politologiem, zamieszkałym w Szówsku.

Swojego czasu, interesowałem się tą sprawą.

"Orzeł" musiał zatonąć wkrótce po wyjściu z portu w Rosyth, w strefie ujścia zatoki w której znajduje się Rosyth.

Na moje oko, musiał wpłynąć na jedną z brytyjskich min morskich, które w teorii zabezpieczały ujście zatoki przed niemieckimi okrętami (zwłaszcza podwodnymi).

Brytyjczycy byli bardzo wyczuleni na tym punkcie, po tym jak pewnej październikowej nocy w 1939 roku, niemiecki okręt podwodny U-47 zatopił brytyjski pancernik "Royal Oak" w zatoce Scapa Flow.

Nie żeby ten pancernik był wiele wart, bo to był okręt starej generacji z 1916 roku, ale we wnętrzu tonącego okrętu utopiło się 800 osób.

Dostał trzy torpedy i zatonął bardzo szybko, więc wiele osób nie zdążyło opuścić dolnych pokładów, a zwłaszcza siłowni (przedziału silników).

r
robol bez doplat z Uni
22 lutego, 8:31, Pp:

Mieszkania społeczne niech budują a nie pomniki za mało w Przemyślu macie kościołów czy pomników jeszcze bakun niech za Nie coś robić w tym mieście a. Nie po barach latac

22 lutego, 19:26, Stanley Blade:

Nie martw się, jeżeli do władzy dojdzie ten od napędu rowerowego, to wybuduje ci mieszkanie społeczne. Takich ludzi, jak ten marynarz, już nie ma, zniszczyła ich komuna. Co prawda w chwili obecnej trwa odbudowa zrębów niepodległej Rzeczypospolitej przez ludzi Pana Jarosława, jednak jest to żmudny i długotrwały proces. Głównym hamulcem w tym procesie jest zaniechanie przeprowadzenia dekomunizacji i lustracji.

Slepy jestes czy brak ci rozumu ze nie widzisz co sie dzieje w tej obecnej Polsce ? Jaka odbudowa ?

Rozdrapywanie majatku narodowego nazywasz ODBUDOWA ?

A moze by tak HIENY LUDZKIE wziely sie za robote i zaczeli naprawde odbudowywac te Polske. Jak widac ci obecnie U KORYTA to dzwigali te Polsce i trzymali ja za cycki to i maja mleko, a my robole z fabryk to dzwigalismy ja za duupe to i mamy [wulgaryzm] !

S
Stanley Blade
22 lutego, 8:31, Pp:

Mieszkania społeczne niech budują a nie pomniki za mało w Przemyślu macie kościołów czy pomników jeszcze bakun niech za Nie coś robić w tym mieście a. Nie po barach latac

Nie martw się, jeżeli do władzy dojdzie ten od napędu rowerowego, to wybuduje ci mieszkanie społeczne. Takich ludzi, jak ten marynarz, już nie ma, zniszczyła ich komuna. Co prawda w chwili obecnej trwa odbudowa zrębów niepodległej Rzeczypospolitej przez ludzi Pana Jarosława, jednak jest to żmudny i długotrwały proces. Głównym hamulcem w tym procesie jest zaniechanie przeprowadzenia dekomunizacji i lustracji.

G
Gość

ORP Bałtyk nie był okrętem podwodnym a byłym francuskim krążownikiem służącym jako okręt szkolny, tak dla ścisłości.

P
Pp

Mieszkania społeczne niech budują a nie pomniki za mało w Przemyślu macie kościołów czy pomników jeszcze bakun niech za Nie coś robić w tym mieście a. Nie po barach latac

r
rzeszowiak

Pochwalam pomysl rodziny.

Jezeli postawia mu pomnik na cmentarzu gdzie jest miejsce dla upamietnienia zmarlych uwazam ze taki symbol bedzie jak najbardziej na godnym miejscu.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3