Unieważnienie ślubu kościelnego - fakty i mity

Marcin Prusak
– Są ludzie, którzy ślubują sobie przy ołtarzu coś, czego nie są w stanie dotrzymać – mówi ks. Andrzej Pawłowski
– Są ludzie, którzy ślubują sobie przy ołtarzu coś, czego nie są w stanie dotrzymać – mówi ks. Andrzej Pawłowski Gazeta Współczesna
Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela - słyszymy na ślubie kościelnym. A jednak są ludzie, którzy starają się o tzw. kościelny rozwód. O procedurze stwierdzenia nieważności sakramentu małżeństwa mówi ksiądz dr Andrzej Pawłowski.

- Co roku do polskich sądów biskupich trafia 3,5 tysiąca wniosków o orzeczenie nieważności sakramentu małżeństwa. To daje nam drugie miejsce w świecie, za Włochami. To chyba dużo. Czy to oznacza, że unieważnianie małżeństw stało się w naszym kraju modne?

- Proszę zauważyć, że w naszym kraju jest zdecydowana większość katolików, więc porównując nas z innymi krajami, trzeba to wziąć pod uwagę. Ja też jestem trochę zdziwiony tymi danymi. W naszym sądzie w tym roku będzie takich spraw o 20 procent więcej w porównaniu z ubiegłym rokiem. W ciągu roku rozpatrywaliśmy zwykle siedemdziesiąt kilka spraw. Myślę, że do końca tego roku będzie ich około 90. Nie wiem, czy to wynika z mody, czy ze wzrostu świadomości wiernych, że mogą skorzystać z takiej możliwości.

- Czy korzystają z tego tylko młodzi ludzie?

- Młodych ludzi zwraca się do nas najwięcej, bo przez kursy przedmałżeńskie i katechezę oni wiedzą najwięcej. Przychodzą do nas także ludzie w średnim wieku. Po 20 albo i więcej latach od zawarcia małżeństwa. Czasami jest tak, że gdy ksiądz chodzi po kolędzie, pyta ludzi mieszkających ze sobą w nieformalnym związku bądź związku cywilnym, czy mają jakąś przeszkodę do zawarcia małżeństwa. Okazuje się, że, na przykład, jedno z nich wcześniej było w innym małżeństwie. Wtedy proboszcz pyta, czy nie chcieliby czegoś zrobić, aby rozpocząć proces o orzeczenie nieważności małżeństwa.

- Jak to możliwe, że ktoś, kto unieważnił małżeństwo, czyli zerwał to, co Bóg złączył, a człowiek nie może rozłączać, nadal był katolikiem?

- To błąd nazywany przeze mnie kalką z sądów cywilnych. Nie ma czegoś takiego jak rozwód kościelny czy "unieważnienie" ważnie zawartego małżeństwa. Walczę z takimi określeniami. Aby sąd cywilny orzekł rozwód, musi stwierdzić, że nastąpił całkowity i trwały rozpad pożycia małżeńskiego. Natomiast sądy biskupie cofają się do momentu pobrania się i sprawdzają, czy małżeństwo było ważnie, czy nieważnie zawarte. Mówiąc prosto: człowiek staje przed ołtarzem i ślubuje miłość, wierność, uczciwość małżeńską i że nie opuści drugiego człowieka aż do śmierci. To jak zawarcie umowy. Okazuje się jednak, że są ludzie, którzy idą do ołtarza i ślubują sobie coś, czego nie są w stanie dotrzymać. Z różnych przyczyn. Na przykład, bo są chorzy psychicznie, a tego w tym momencie nie widać. Albo małżonek jest niedojrzały. Upraszczając maksymalnie: to tak, jakby ktoś sprzedawał coś, czego nie ma, albo podpisał umowę na coś, o czym nie ma pojęcia.
Druga sprawa to coś, co w prawie kanonicznym nazywane jest symulacją. Czyli ktoś idzie do ołtarza i ślubuje, ale tylko słowami, a wewnętrznie jest przekonany, że nie będzie wierny albo nie będzie miał dzieci, albo myśli sobie "ja i tak cię zostawię". To jest sfałszowanie przysięgi.

- Pewnie jest bardzo ciężko udowodnić, że ktoś przed ślubem miał zamiar zdradzać swoją żonę lub męża? Nie wierzę, że taki człowiek rozpowiada to na prawo i lewo przed założeniem obrączek.

- Rzeczywiście, jest to trudne do udowodnienia, ale spotkałem się z przypadkami, że ludzie przed małżeństwem zwierzali się innym z takich zamiarów. Czasami dowód jest wprost. Na przykład ktoś idąc do ołtarza, cały czas utrzymuje znajomość z kochanką lub kochankiem. To jednoznaczne z tym, że taki człowiek nie ma zamiaru być wiernym współmałżonkowi. Tak samo ma się sprawa, gdy ktoś przy ołtarzu deklaruje chęć posiadania potomstwa, a potem okazuje się, że robi wszystko, żeby tego potomstwa nie było. Na przykład stosuje przez cały okres małżeństwa środki antykoncepcyjne.

- Czy to nie jest tak, że ludzie naoglądali się amerykańskich filmów, gdzie bohaterowie pięć razy biorą ślub i za każdym razem w białej sukience w kościele, i chcą dla siebie tego samego?

- Z moich doświadczeń wynika, że zdecydowana większość ludzi składających wnioski o unieważnienie małżeństwa kieruje się swoim dobrem duchowym. Gdy są w innych związkach i nie mogą pójść do komunii świętej. Nawet wtedy, gdy dziecko takiego człowieka przyjmuje chrzest, rodzice chrzestni i rodzina idą do komunii, a on nie może. Takie wykluczenie boli. Mniejsza grupa ludzi kieruje się oczekiwaniami nowej partnerki lub partnera. Mówią mi "dla mnie to nie jest takie trudne, że nie mogę przyjąć komunii świętej, ale wiem, że moją partnerkę lub partnera to boli." Jest też najmniejsza grupa, która chce mieć znowu ślub w ładnym kościele z białą sukienką. Taka motywacja jest pewnie niedojrzała, ale nie dyskwalifikuje tych ludzi z możliwości prowadzenia procesu o orzeczenie nieważności małżeństwa.

- Jak zatem zabrać się za taki proces?

- Najprościej zwrócić się do swojego proboszcza o kontakt z sądem biskupim. Proboszcz poda numer telefonu. Taka osoba się z nami umawia i przyjeżdża na spotkanie informacyjne. Można też wejść na stronę diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej i kliknąć na link sądu biskupiego. Tam podane są nasze dane adresowe, wzór pozwu, który należy napisać, dokumenty, które trzeba zgromadzić. Najlepiej jednak wcześniej przyjechać do nas, zadamy wtedy kilka pytań, aby zbadać, czy są podstawy do rozpoczęcia procesu. To potrwa najwyżej godzinę. Nie ma do nas dużych kolejek, więc łatwo umówić się na spotkanie.

- Ile kosztuje taki proces?

- Koszty procesu są różne w zależności od stopnia jego skomplikowania. Są one jednak tak skalkulowane, aby każdy, kto ma podstawy do rozpoczęcia procesu, mógł go poprowadzić. Pieniądze nie mogą być tutaj przeszkodą, dlatego też dla ludzi w najtrudniejszej sytuacji finansowej proces jest darmowy. Niestety, ostatnio pojawiło się parę osób, które chcą doradzać w tych sprawach pod szyldem kancelarii prawniczych i za samo napisanie pozwu wyciągają od ludzi ogromne pieniądze.

- Słyszałem jednak, że proces o orzeczenie nieważności małżeństwa trwa bardzo długo.

- To kolejny z mitów, przynajmniej w odniesieniu do naszego sądu. Według prawa kanonicznego, proces w pierwszej instancji powinien trwać do roku, a w drugiej instancji do pół roku. My w tym czasie się mieścimy. Jeżeli świadkowie się zgłaszają i strony przyjeżdżają na wyznaczone terminy, to jesteśmy w stanie zmieścić się nawet w pół roku. Wiem, niestety, że w innych sądach personelu jest mało i wówczas takie sprawy trwają dwa albo trzy lata.

- Sprawa zawsze musi trafić do sądu drugiej instancji?

- Ustalanie ważności lub nieważności małżeństwa jest bardzo ważną sprawą, więc Kościół nie może sobie pozwolić na pochopne decyzje. Jeżeli my w Koszalinie stwierdzimy nieważność małżeństwa, to sprawa automatycznie odsyłana jest do sądu drugiej instancji w Szczecinie po potwierdzenie. Dopiero potem obydwie strony są stanu wolnego. Podobnie, jeżeli ktoś w pierwszej instancji dostanie odmowę unieważnienia małżeństwa, może odwołać się do drugiej instancji. Około 50 procent spraw kończy się pozytywnie dla wnoszących. 99 procent naszych wyroków jest potwierdzana w Szczecinie.

- Czy aby doszło do unieważnienia małżeństwa, muszą tego chcieć obie strony? Co się stanie, jeśli jeden z małżonków nie będzie pojawiał się na rozprawach?

- Jeżeli pozwany nie pojawi się po kilku wezwaniach albo odpowie, że nie chce w tym uczestniczyć, to proces będzie toczył się tylko z jedną stroną. Brak pozwanego nie blokuje procesu, ale czasami go utrudnia. Mamy sposoby na to, aby do obiektywnej prawdy dotrzeć. Nasze procesy rozpoczynają się zwykle po rozwodach cywilnych, gdy ludzie już ułożyli sobie nowe życie i nie mają już do siebie pretensji. Dlatego najczęściej obu stronom zależy na uznaniu nieważności ich małżeństwa i najczęściej współpracują ze sobą.
- Rozumiem, że wnoszący o orzeczenie nieważności nie musi podawać winy pozwanego, ale może powiedzieć, że to on był niedojrzały do ślubu?

- Tak. Czasami przychodzą do nas ludzie i mówią: "Proszę księdza, gdy brałem ślub, miałem ledwie 20 lat i byłem bardzo niedojrzały. Teraz mam 30 lat i zupełnie inaczej patrzę na życie. Ja wtedy nie nadawałem się do małżeństwa."
Najpopularniejszym teraz powodem zgłaszanym przez ludzi jest niezdolność psychiczna do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich. Tych powodów jest wiele. Od choroby psychicznej jednego z małżonków, przez alkoholizm, narkomanię, a skończywszy na niedojrzałej osobowości. Czasami to syndrom człowieka, który nie podejmuje pracy, dla którego ważniejsi są koledzy, wyjazdy, a nie żona, dom i dziecko. Tacy ludzie żyją w ten sposób nawet do 50. Mamy też przypadki, że któryś z małżonków nie potrafi odłączyć się od rodziców i matka jest dla niego ważniejsza niż żona. To także dowód niedojrzałości i może być powodem wystąpienia o uznanie nieważności małżeństwa.

Ks. dr Andrzej Pawłowski jest oficjałem Sądu Biskupiego Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej. Święcenia kapłańskie przyjął w 1995 r. W 2002 r. obronił doktorat z prawa kanonicznego o specjalności sądowniczej na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie.

Wideo

Komentarze 118

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
2 kwietnia 2019, 11:25, EUGENIUSZ:

Dzień dobry. Wczoraj otrzymałem orzeczenie wraz z notyfikacją o nieważności małżeństwa z Sądu Biskupiego z Torunia. To jest I instancja, orzeczono że byłem niezdolny do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich z przyczyn natury psychicznej.

Witam w klubie

J
Jeny

Czy po unieważnieniu ślubu kościelnego obie strony mogą znów wziąść ślub? Czy może być tak, że ta osoba która zawiniła będzie miała zakaz a druga nie?

A
Arletta Bolesta

Z tego, co przypuszczam winien Pan zająć się tzw. zdjęciem zakazu

dr Arletta Bolesta

adwokat kościelny

a.bolesta@op.pl

E
EUGENIUSZ

Dzień dobry. Wczoraj otrzymałem orzeczenie wraz z notyfikacją o nieważności małżeństwa z Sądu Biskupiego z Torunia. To jest I instancja, orzeczono że byłem niezdolny do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich z przyczyn natury psychicznej.

Szczerze nie chce już więcej mieć z eks żoną do czynienia, chciałbym natomiast wziąć ślub z obecną partnerką. 

Jeśli możecie opisać co krok po kroku teraz powinienem uczyć ile trwają poszczególne kroki i jak wyglądają ewentualne przesłuchania czy rozmowy (z Waszego doświadczenia), będę wdzięczny za każdą wskazówkę.

 

Liczę na Państwa pomoc i pozdrawiam serdecznie

 

A
Arletta Bolesta

Nt. kościelnego procesu o nieważność małżeństwa zapraszam również na mój blog
dr Arletta Bolesta
adwokat kościelny
a.bolesta@op.pl

J
Justyna

W Warszawie nieważność kosztuje ok 3 tys zł (póki co .....razem z biegłym ),dodatkowo chętnie biorą do puszki "co łaska" a moja sprawa trwa już 1,5 roku a dopiero 30 czerwca mam spotkanie z biegłym. Także fakty są takie. Wywiad mało miarodajny.

c
chopie
W dniu 05.02.2018 o 14:13, Adrianna napisał:

Sprawnie i bez zbędnego angażowania mnie w formalności, proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego przeprowadził Pan Michał Pełka z Poradni Rodzinnej Salomon. Jego mogę polecić jako wykwalifikowanego specjalistę, ideę walki o tzw. "rozwód kościelny" polecam natomiast - jako słuszną wszystkim tym, którym życie się nie ułożyło, a marzą o ponownym ślubie kościelnym. Na nowy początek zawsze jest dobry czas!

na kafe na papilocie chopie znowu ty

A
Adrianna

Sprawnie i bez zbędnego angażowania mnie w formalności, proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego przeprowadził Pan Michał Pełka z Poradni Rodzinnej Salomon. Jego mogę polecić jako wykwalifikowanego specjalistę, ideę walki o tzw. "rozwód kościelny" polecam natomiast - jako słuszną wszystkim tym, którym życie się nie ułożyło, a marzą o ponownym ślubie kościelnym. Na nowy początek zawsze jest dobry czas!

r
rembakowyzCisnej
W dniu 04.01.2018 o 13:32, Iwona napisał:

JESTEM RÓWNIEŻ Z GDAŃSKA

wal do BOLKA, on wszystko może i wie jak np. wygrać w totolotka, taka sprawa dla niego to pikuś

I
Iwona
W dniu 04.01.2018 o 13:31, Iwona napisał:

Witam,też chce spróbować unieważnić małżeństwo możecie mi doradzić jakiegoś dobrego adwokata i ile to wszystko kosztuje?

JESTEM RÓWNIEŻ Z GDAŃSKA

I
Iwona
W dniu 09.05.2017 o 16:15, Yunka napisał:

Dlaczego nie skorzystaliście od razu z pomocy adwokata kościelnego?! Przecież od dawna wiadomo, że bez tego jest bardzo ciężko wygrać sprawę, o czasie zmarnowanym, żeby przebrnąć przez wszystkie etapy tej męczarni nie wspominając. Wystarczy poszukać trochę w sieci, żeby znaleźć doświadczonych prawników kanonistów. Mi akurat pomogli w kancelarii Salomon. Z perspektywy czasu uważam, że było warto zapłacić za pomoc w procesie, bo jak widac na Twoim przykładzie nic nie zwróci straconego czasu i nerwów a i sam proces przegrany  :(

Witam,

też chce spróbować unieważnić małżeństwo możecie mi doradzić jakiegoś dobrego adwokata i ile to wszystko kosztuje?

A
Arletta Bolesta

Z uwagi na zamykanie blogów na Onecie zapraszam do przeniesionego mojego blogu dr Arletta Bolesta adwokat kościelny

 

E
Ewa
W dniu 06.02.2010 o 14:58, Gość napisał:

Moja była żona zaszła w ciążę z gachem,po mimo że mieliśmy już syna.Dlaczego ja mam nie dostać pozwolenia na ponowny ślub kościelny ?Przecież to nie moja wina ,że zerwała przysięgę małżeńską.

Bo na dobre i na złe koleś - czy nie tak ślubowałeś? Możesz oszukać księdza, zamydlić oczy tym wszystkim w sutannach - ale czy oszukasz Boga? To jakaś porażka a raczej bardzo intratny biznes dla kosciola..

Y
Yunka
W dniu 09.05.2017 o 16:07, Yunka napisał:

 Jedna wielka hipokryzja. Wlasnie otrzymaliśmy negatywny wyrok w sprawie o unieważnienie małżeństwa. Mam już dosyć tego wszystkiego. Dwa lata nas zwodzili, ksiądz który przyjmuje wnioski w Gdańsku, naprowadzil nas na zły kanon, na który trzeba się w naszym przypadku powołać. Był tak przekonujący, ze uwierzyliśmy jemu i złożyliśmy wniosek. Nie wiem jaki miał w tym cel, ale się mu udało nas wyprowadzić w pole. Adwokat jak to zobaczył powiedział co za bzdury, dlaczego na ten kanon się powołaliśmy. Sprawa jest przegrana. No i miał rację. Po dwóch latach użerania się z tymi nieprzyjemnymi ludzmi, dostaliśmy odmowną decyzję. Jeśli ktoś ma chęci na walkę o lepsze jutro to myslę, ze lepiej nie tracić czasu na te bzdety i po prostu lepiej swoją energię spożytkować na układanie życia, zamiast na tą bezsensowną walkę o unieważnienie małżeństwa. Zresztą to Bóg będzie mnie rozliczał za błędy, a nie jakiś ksiądz który na oczy nas nie widział, decyduje o naszym życiu. CHOREEEEE.... Dlaczego nie skorzystaliście od razu z pomocy adwokata kościelnego?! Przecież od dawna wiadomo, że bez tego jest bardzo ciężko wygrać sprawę, o czasie zmarnowanym, żeby przebrnąć przez wszystkie etapy tej męczarni nie wspominając. Wystarczy poszukać trochę w sieci, żeby znaleźć doświadczonych prawników kanonistów. Mi akurat pomogli w kancelarii Salomon. Z perspektywy czasu uważam, że było warto zapłacić za pomoc w procesie, bo jak widac na Twoim przykładzie nic nie zwróci straconego czasu i nerwów a i sam proces przegrany :( 

Dlaczego nie skorzystaliście od razu z pomocy adwokata kościelnego?! Przecież od dawna wiadomo, że bez tego jest bardzo ciężko wygrać sprawę, o czasie zmarnowanym, żeby przebrnąć przez wszystkie etapy tej męczarni nie wspominając. Wystarczy poszukać trochę w sieci, żeby znaleźć doświadczonych prawników kanonistów. Mi akurat pomogli w kancelarii Salomon. Z perspektywy czasu uważam, że było warto zapłacić za pomoc w procesie, bo jak widac na Twoim przykładzie nic nie zwróci straconego czasu i nerwów a i sam proces przegrany  :(

Y
Yunka
W dniu 08.08.2016 o 14:11, Katarzyna napisał:

Jedna wielka hipokryzja. Wlasnie otrzymaliśmy negatywny wyrok w sprawie o unieważnienie małżeństwa. Mam już dosyć tego wszystkiego. Dwa lata nas zwodzili, ksiądz który przyjmuje wnioski w Gdańsku, naprowadzil nas na zły kanon, na który trzeba się w naszym przypadku powołać. Był tak przekonujący, ze uwierzyliśmy jemu i złożyliśmy wniosek. Nie wiem jaki miał w tym cel, ale się mu udało nas wyprowadzić w pole. Adwokat jak to zobaczył powiedział co za bzdury, dlaczego na ten kanon się powołaliśmy. Sprawa jest przegrana. No i miał rację. Po dwóch latach użerania się z tymi nieprzyjemnymi ludzmi, dostaliśmy odmowną decyzję. Jeśli ktoś ma chęci na walkę o lepsze jutro to myslę, ze lepiej nie tracić czasu na te bzdety i po prostu lepiej swoją energię spożytkować na układanie życia, zamiast na tą bezsensowną walkę o unieważnienie małżeństwa. Zresztą to Bóg będzie mnie rozliczał za błędy, a nie jakiś ksiądz który na oczy nas nie widział, decyduje o naszym życiu. CHOREEEEE.... Dlaczego nie skorzystaliście od razu z pomocy adwokata kościelnego?! Przecież od dawna wiadomo, że bez tego jest bardzo ciężko wygrać sprawę, o czasie zmarnowanym, żeby przebrnąć przez wszystkie etapy tej męczarni nie wspominając. Wystarczy poszukać trochę w sieci, żeby znaleźć doświadczonych prawników kanonistów. Mi akurat pomogli w kancelarii Salomon. Z perspektywy czasu uważam, że było warto zapłacić za pomoc w procesie, bo jak widac na Twoim przykładzie nic nie zwróci straconego czasu i nerwów a i sam proces przegrany :(

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3