Wojna wciąż trwa

Waldemar Mazgaj
Sanoczanom do utrzymania w ekstralidze potrzeba już tylko jednego zwycięstwa. Kolejna szansa we wtorek w Krynicy.
Sanoczanom do utrzymania w ekstralidze potrzeba już tylko jednego zwycięstwa. Kolejna szansa we wtorek w Krynicy. PIOTR DĄBROWSKI
Nie udało się sanockim hokeistom zakończyć rywalizacji z "Katehetami" już w ten weekend, ale do utrzymania brakuje im tylko jednej wygranej.

KH SANOK - KTH KRYNICA 5-3 (1-0, 3-1, 1-2)

W play-off: 3:0
1-0 Rąpała - Mermer - Ćwikła (14.31 w podwójnej przewadze), 2-0 Mermer - Ciepły (30.51 w przewadze), 2-1 Caban - Bogdań (32.13 w przewadze), 3-1 Maciej Radwański - Zatko (34.53 w przewadze), 4-1 Melichercik - Maciej Radwański (37.05), 4-2 Batkiewicz - Koszarek (44.02), 4-3 Zabawa - Cop (45.00 w podwójnej przewadze), 5-3 Rąpała - Kostecki (56.15 w przewadze).

KH: Zborowski - Vrtik, Ząbkiewicz; Zatko, T. Demkowicz; Ciepły, Rąpała - Zetik, Ćwikła, Mermer; Maciej Radwański, Melichercik, Michał Radwański; Maciejko, Kostecki, Biały oraz Solon.

KTH: Ziaja - Cop, Bogdań; D. Kruczek, Smreczyński; Chabior, Zieliński - M. Dubel, Caban, Brocławik; Ł. Batkiewicz, Koszarek, Chovanec; Zasadny, Horowski, Valentik oraz Zabawa, Piksa.

SĘDZIOWALI: Krzysztof Rzerzycha (Kraków) oraz Tomasz Heltman (Gdańsk) i Mariusz Smura (Katowice). KARY: 50 (10+20 dla Zetika) - 38 (10 dla Copa i Chovanca). WIDZÓW: 3 100 (50 z Krynicy).

Sponsor "Katehetów" dzień przed meczem uregulował zaległości wobec zawodników i w piątek przyjechali do Sanoka w pełnym składzie, włącznie z niewidzianym od dawna Matusem Bogdaniem. W Arenie zjawiło się też kilkudziesięciu kibiców z Krynicy, ale nie mieli oni zbyt wielu powodów do radości.

- Przywieźli ze sobą transparent "Wiara nie umiera nigdy", ale to nasi chłopcy bardziej wierzyli - stwierdził ojciec Piotr, Franciszkanin, duchowy opiekun sanockiej drużyny, który zaprosił wszystkich zawodników na sobotnią mszę w ich intencji.

Zawodnicy z Sanoka zbyt często trafiali na ławkę kar, jakby nie wiedzieli, że sędzia Krzysztof Rzerzycha lubi być pierwszoplanową postacią na lodzie. Na szczęście "mineralni" nie zawsze potrafili to wykorzystać. W II tercji mieli 17 i 73 sekundy podwójnej przewagi, w trzeciej - pełne dwie minuty (przerwane golem Marcina Zabawy) i aż 77 sekund.

- To był przełomowy moment meczu - komentował Andrzej Słowakiewicz, trener KH, gdy w końcówce meczu jego zawodnicy obronili się w tej sytuacji.

- Niektórzy koledzy muszą sobie zdawać sprawę, że po osłabieniu zespołu reszta musi pracować za nich. Jestem wkurzony, że przy wyniku 4-1 daliśmy sobie strzelić dwa gole i mieliśmy nerwy, zamiast spokojnej tercji - dodał Maciej Mermer, najlepszy zawodnik w sanockim zespole, obok niezwykle skutecznego Bogusława Rąpały.

Sanoczanie, którzy w odróżnieniu do gości bardzo dobrze rozgrywali przewagi, martwili się karą Lubosa Zetika, którego słaby sędzia opisał w protokole tak, by Słowak musiał odpoczywać przez dwa mecze.

- Jedziemy skończyć to w Krynicy - mówili podenerwowani gracze KH.
KTH KRYNICA-ZDRÓJ - KH SANOK 3-1 (1-0, 0-1, 2-0)

W play-off: 1:3
1-0 Zasadny (6.58), 1-1 Ćwikła (37.20 w osłabieniu), 2-1 Chovanec - Bogdań - Cop (52.38 w przewadze), 3-1 Caban - M. Dubel (59.03 w przewadze).

KTH: Ziaja - Cop, Bogdań; D. Kruczek, Smreczyński; Zieliński, Tyczyński - M. Dubel, Caban, Valentik; Ł. Batkiewicz, Koszarek, Chovanec; Zasadny, Piksa, Zabawa oraz Brocławik.

KH: Zborowski - Vrtik, Ząbkiewicz; Zatko, T. Demkowicz; Ciepły, Rąpała - Maciejko, Ćwikła, Mermer; Maciej Radwański, Melichercik, Michał Radwański; Solon, Kostecki, Zetik oraz Biały.

SĘDZIOWALI: Przemysław Kępa (Nowy Targ) oraz Jacek Bernacki i Piotr
Madeksza (Sosnowiec). KARY: 16 i 16 minut. WIDZÓW: 1700 (500 z Sanoka).

Na trybunach aż pół tysiąca kibiców z Sanoka oczekiwało zakończenia rywalizacji. Gracze KH od początku dali się zepchnąć do obrony i tylko dobrej postawie Krzysztofa Zborowskiego zawdzięczają, że po dwóch tercjach nie było już po meczu. Jednak po golu (w osłabieniu!) Marcina Ćwikły, który ten sezon zaczynał pod górą Parkową, goście odzyskali wigor i byli bliscy zwycięstwa. Stracili jednak dwa gole w osłabieniu.

Pierwszego zdobył pięknym strzałem z kąta Viliam Chovanec, a drugiego Lubomir Caban po kontrze z Mateuszem Dubelem. W drugiej sytuacji goście grali w czterech, bo sędzia nałożył 2-minutową karę techniczną na nich za... opóźnianie gry.

Nic dziwnego, że po meczu sanoczanie mieli mnóstwo pretensji do arbitra. W ostatnich sekundach nie pomogły już nawet czas, wycofanie bramkarza i gra sześciu na czterech.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie