Wystawa absolwentów Zespołu Szkół Plastycznych w Rzeszowie

Marek Pękala
Rafał Pacześniak i jego dzieło "Połowy”
Rafał Pacześniak i jego dzieło "Połowy” Fot. Krzysztof Kapica
Udostępnij:
Współczesne malarstwo kojarzy się nam z niezrozumiałą awangardą czy równie trudną do interpretacji abstrakcją. Są jednak artyści, którzy czerpią z tradycji pełnymi garściami. Jednocześnie odciskają na niej stempel swojej oryginalności.

Figura serpentinata

Grzegorz Bednarski na tle swojego dzieła „J. Ensor malujący Marka jako Don Kichota w mojej pracowni”
Grzegorz Bednarski na tle swojego dzieła „J. Ensor malujący Marka jako Don Kichota w mojej pracowni” Fot. Krzysztof Kapica

Grzegorz Bednarski na tle swojego dzieła "J. Ensor malujący Marka jako Don Kichota w mojej pracowni" (fot. Fot. Krzysztof Kapica)

Figura serpentinata

Figura serpentinata to, mówiąc skrótowo: człowiek w ruchu. Najdawniejszym przykładem jest słynna starożytna rzeźba "Dyskobol".

Piątek, 5 lutego. Mijając stare malarstwo z obrazów na muzealnych korytarzach, trafiamy do sali na piętrze. A tu - wernisaż dzieł trzech obecnych wśród licznej publiczności artystów. - Czy to nasz udany eksperyment, oceńcie państwo sami - mówi Bogdan Kaczmar, dyrektor Muzeum Okręgowego w Rzeszowie. - To pierwsza taka propozycja, poszerzająca ofertę naszego muzeum - wyjaśnia Dorota Rucka-Marmaj, kuratorka wystawy.

- Dlaczego na pierwszy ogień poszli akurat ci trzej malarze? - pytamy. - A niby dlaczego nie oni? - z uśmiechem odpowiada pani kurator i uzasadnia: - Asystent w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie Grzegorz Bednarski już podczas studiów doceniał talent Rafała Pacześniaka i Grzegorza Wnęka - absolwentów rzeszowskiego Zespołu Szkół Plastycznych. Teraz oni do wystawy w Rzeszowie doprosili swojego ówczesnego mentora, a dzisiaj profesora ASP.

Co było, jest nadal

Na dużym płótnie (2 metry na 2) - skłębiony, przerażony tłum, stratowane ciała. Na pierwszym planie - uciekająca postać w habicie, z wiatykiem w dłoni. Trzeci plan - zabytkowa architektura. To "Ucieczka św. Jacka z Kijowa ze Szczebrzeszynem w tle, od strony ul. Klukowskiego". - Nie wiadomo, czy to fakt historyczny, ale często tam bywam i tak to sobie wyobraziłem - mówi Grzegorz Bednarski.

Na innym płótnie - "Męczeństwo św. Pawła albo męczeństwo niezawinione": tradycyjny podest szafotu, ale równie tradycyjny topór i inne narzędzia zbrodni wystają z worka... golfowego. A liczni gapie to ludzie o współczesnych twarzach. Dzięki artyście tragiczne zdarzenie sprzed wieków rozgrywa się na naszych oczach. Przejmujące to i przeszywające trwogą.

Złota tajemnica

[obrazek3] Grzegorz Wnęk na tle swojego dzieła "Kompilacja"
(fot. Fot. Krzysztof Kapica)Oto obrazy Rafała Pacześniaka - galeria zanurzonych w mroku kobiecych aktów. To precyzyjne malarskie dagerotypy z powiewem mrocznego romantyzmu. Ciała modelek bardziej rubensowskie niż przypominające dzisiejsze anorektyczki z wybiegów. Niepokoją swoim rozleniwionym erotyzmem. To wstęp do piekła? A jak zinterpretować tę ich lśniącą starym złotem, spatynowaną kobiecą nagość - przy kompletnym braku męskiej? Nawet na obrazie z rajskim jabłkiem pt. "Wybór" są... dwie kobiety. Gorący dramat.

Chwila to też metafora

- Chcę być jak najbliżej sytuacji - komentuje swoje dzieła Grzegorz Wnęk. I tchną one bliskością - w detalach są realistyczne, ale pokazują więcej niż fotografia. Dzięki kreowaniu przestrzeni i uchwyceniu momentu, w którym powstał "temat", dzieło uzyskuje ponadrealny wymiar metafory. Oto "Sekwencja II": ta sama modelka - typowa zmęczona kobieta w trzech odsłonach: ubrana, zdejmująca bluzkę, z obnażonymi piersiami. I metamorfoza: trzy nieco inne twarze tej samej postaci. Fascynujące pole do interpretacji. A za bujną fryzurą kobiety z "Między szybami" - czarna plama z ogonem. Ani to chmura, ani cień, ani świetlny refleks. - To fruwający kudłaty pies? - dociskamy artystę. - Nie wiem, ale czułem, że ta plama powinna tam być - odpowiada.

Szerzej i głębiej

Janusz Pokrywka, malarz i scenograf, profesor Uniwersytetu Rzeszowskiego: - Zobaczyliśmy człowieka uchwyconego przez trzy twórcze pryzmaty: narracyjny, kameralny i metaforyczny. Co za bogactwo!

Jacek Kawałek, krytyk sztuki, z-ca dyrektora ds. artystycznych ZSP w Rzeszowie: - Wystawa pokazuje malarstwo na bardzo wysokim poziomie. Unaocznia, jak ważne dla zrozumienia dramatu dzisiejszego człowieka są archetypy i tradycja.

Tak, dzięki przekraczaniu swojej cielesności, widzimy szerzej i głębiej. I jeszcze jedno. Wartość tych dzieł unieważnia stary podział na nowoczesnych postępowców i zakurzonych konserwatystów.
Z przyjemnością wychyliliśmy po lampce wina za pomyślność artystów i sztuki.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Brawo panowie szkoda że nie mogę osobiście zobaczyć tej wystawy.
absolwentka PWST Rzeszów
Dodaj ogłoszenie