Budują następcę samochodu Warszawa

Norbert Ziętal
New Warsaw będzie luksusową limuzyną. Zdjęcie pochodzi ze strony internetowej projektu.
New Warsaw będzie luksusową limuzyną. Zdjęcie pochodzi ze strony internetowej projektu. Archiwum
Michał Koziołek oraz Michał Puchalski, mieszkańcy Wrocławia, chcą wskrzesić legendę polskiej motoryzacji. Budują samochód osobowy nawiązujący do słynnej Warszawy. Każdy może przyłączyć się do projektu i sfinansować go choćby złotówką.

Nowy samochód będzie się nazywał New Warsaw, czyli Nowa Warszawa. Na używanie starej nazwy konstruktorzy nie mają zgody.

- Pomysł stworzenia następcy samochodu Warszawa ma na celu nie tylko wskrzeszenie legendy, ale również zaprezentowanie tego, jak mogłaby wyglądać Warszawa godna XXI wieku - na stronie internetowej projektu opisuje Michał Koziołek.

Od dziecka jest fanem motoryzacji i rysowania modeli samochodów. We Wrocławiu prowadzi szkołę rysunku.

Pracował dla wielu firm, m.in. jako rysownik w dalekim Dubaju. Na swoim koncie ma już stworzenie nowej Syreny. Powstała z okazji ubiegłorocznych mistrzostw Europy w piłce nożnej Euro 2012. Była warta 260 tys. złotych, a do projektu udało się zaangażować znane firmy.

Pan Michał liczy, że tak będzie i tym razem. Syrena była jednak pojedynczym egzemplarzem, New Warsaw ma być czymś więcej.

Amerykańskie auto od Stalina

Warszawa była pierwszym w powojennej Polsce samochodem produkowanym seryjnie. Po II wojnie światowej polscy inżynierowie spoglądali w stronę włoskiego Fiata, z którym kooperowali przed wojną. Jednak przywódca Związku Sowieckiego Józef Stalin uparł się, aby fabryki w socjalistycznych państw korzystały z wypracowanych przez siebie rozwiązań. A w domyśle, aby odrzucały kooperację z firmami z kapitalistycznych krajów. Tyle tylko, że Pobieda nie była w całości myślą techniczną radzieckim inżynierów, lecz rozwinięciem przedwojennego Gaz-M1, czyli licencyjnego forda modelu B, produkowanego w USA w latach 1935 - 1941.

W latach 1951 do 1973 wytwarzano Warszawy w warszawskiej Fabryce Samochodów Osobowych. Produkowano je na licencji radzieckiego samochodu Pobieda. Po polsku ta nazwa znaczy zwycięstwo. Były wytwarzane w najrozmaitszych wersjach. Sedan, furgon, kombi, pickup. Również wykorzystywane na wiele sposobów. Jeździły jako taksówki, karetki, milicyjne radiowozy, a nawet, po odpowiednim przerobieniu, jako kolejowe drezyny. Była też wersja dla poczty. Z taśm produkcyjnych zjechało łącznie 250 tys. sztuk.

Warszawa była solidnym autem. Do dzisiaj samochody te można spotkać na polskich drogach. W zdecydowanej większości to pieczołowicie odrestaurowane egzemplarze należące do pasjonatów. Ze względu na rozmiary i wygląd, nie sposób ich nie zauważyć, jak jadą ulicą.

Przemówi kobiecym głosem

Wrocławianie chcą wykorzystać siłę tradycji. Jednak dodadzą sporo elementów współczesności. Budowa repliki Warszawy ma kosztować ponad 200 tys. złotych.

- Samochód zachowa charakterystyczne przetłoczenia i cechy poprzednika. Auto będzie napędzane silnikiem o pojemności sześciu lub pięciu litrów a całość samochodu będzie wykończona bardzo luksusowo, żeby i nasza wersja mogła w przyszłości zasłużyć na miano legendy - tłumaczą konstruktorzy.

Mocniejszy silnik ma mieć moc aż 400 KM. To ma pomóc rozpędzić Warszawę do prędkości nawet 250 km/h, z imponującym przyspieszeniem. Setka w 5,6 sekundy. O tym, ile takie coś będzie paliło konstruktorzy na razie nie mówią. Ale kto kupuje taki samochód, musi się liczyć, że na benzynie na pewno nie zaoszczędzi.
Model prototypu, w skali 1:18, został niedawno zaprezentowany na targach motocyklowych we Wrocławiu. Wyglądał rzeczywiście imponująco, choć na razie nie można było zajrzeć do środka. Potężna, budząca respekt limuzyna.

Wnętrze ma kapać od luksusu, ale głównie nowoczesności. Karoseria będzie zabezpieczona kwarcowo, dodatkowy lakier uchroni przez korozją, niewielkimi uszkodzeniami czy kamyczkami. Niektóre czynności, jak choćby włączanie świateł, otwarcie bagażnika czy nawet silnika, będzie można uruchomić za pomocą głosu. Samochód będzie do nas mówił. Odpowie, jak wykona jakieś polecenie. Przemówi do nas miłym kobiecym głosem.

Luksusowa limuzyna za rok wyjedzie na ulice

Pomysłodawcom pomagają przyjaciele. Rafał Czubaj, Adam Mally oraz Łukasz Myszyński. Jednak każdy z nas może uczestniczyć w projekcie reaktywacji Warszawy.

Pomysłodawcy wybrali nietypowy, jeszcze mało znany w Polsce, sposób finansowania społecznościowego, czyli crowdfunding. W Internecie, poprzez specjalistyczny portal PolakPotrafi.pl, zbierają wpłaty na swój projekt. Budowę można wesprzeć choćby złotówką. W zależności od wpłaconej sumy, możemy liczyć na różną gratyfikację. Za złotówkę, indywidualne podziękowanie e-mailowe, ale już za wpłacone 4 złote odręczny szkic New Warsaw z indywidualnymi podziękowaniami na szkicu. Będzie wysyłany pocztą elektroniczną. Za wyższe wpłaty można otrzymać zdjęcia, być zapisanym na pamiątkowej tablicy, otrzymać bezpłatne lekcje rysunku, zaproszenie na oficjalną premierę auta czy umieszczenie logo firmy na stronie projektu.

Najnowszą zbiórkę wsparło już 35 osób. Projektanci zebrali 10 proc. potrzebnej kwoty. Kwesta zakończy się za miesiąc. Jest to jednak kolejna zbiórka i na pewno będą następne.

New Warsaw ma być gotowa wiosną przyszłego roku. Projektanci myślą o "seryjnej" produkcji. Liczą na zainteresowanie kilkunastoma egzemplarzami rocznie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone ze względu na ciszę wyborczą i zostanie włączone po jej zakończeniu.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie