"Dajcie nam miejsce na stadionie!"

Aneta Dyka-Urbańska
Straż Miejska daje mandaty za stanie poza stadionem. - Ale miejsca na stadionie nie ma. Co mamy robić? I tak przez to zamieszkanie mamy duże straty - mówią handlujący.
Straż Miejska daje mandaty za stanie poza stadionem. - Ale miejsca na stadionie nie ma. Co mamy robić? I tak przez to zamieszkanie mamy duże straty - mówią handlujący. Fot. Aneta Dyka-Urbańska
Urząd Miasta walczy, by handlujący znikli z chodników wokół bazaru przy ul. Solskiego. Sprzedawcy się ostro buntują, bo nie mają gdzie się podziać.

Regulamin mówiący m.in. o tym, że handel na chodnikach jest wykluczony został ustanowiony dwa lata temu.

Absurdalne sytuacje

- Ale placowy nadal pobierał od nas pieniądze zamiast zająć się stopniowym "przeprowadzaniem" ludzi na nowe miejsca. Jesienią było tak, że placowy wziął ode mnie pieniądze dając pozwolenie na handel w tym miejscu. A za nim szedł strażnik miejski, który chciał nałożyć mandat. Nie zapłaciłam, bo to była absurdalna sytuacja - mówi Małgorzata Nowak.

Wtedy jednak atmosfera się uspokoiła. Handlujący zostali na chodnikach, placowe nadal było od nich zbierane.

Czas zrobić porządek

Po dwóch latach "funkcjonowania" regulaminu magistrat uznał, że czas zrobić porządek na targowisku i wyegzekwować przestrzeganie przepisów. Tym bardziej, że na terenach MOSiR-u jest dodatkowy kawałek asfaltu.

- I co z tego, skoro tam rozstawiają się handlowcy ciemnoskórzy? Mają tak niskie ceny, że żaden Polak wnoszący wszystkie wymagane prawem opłaty nie jest w stanie z nimi stawać w szranki. Jeśli nawet się tam ulokujemy, nikt od nas nic nie kupi - dowodzą handlujący.

Zapewnijcie miejsce

Na ubiegłotygodniowym spotkaniu z wiceprezydentem Bogdanem Bieńkiem handlujący domagali się stanowczo, by placowy zapewnił tym, którzy nie mogą handlować za bramą, miejsce na targowisku.

- Szanujemy przepisy, ale miejsca na stadionie po prostu dla nas nie ma. Może gdyby było tak, że najpierw ustawi się na nowo ludzi na stadionie, zrobi miejsce dla tych z chodników i stopniowo się ich przeprowadzi, coś by z tego było - mówi Halina Kobierska.

Chaos i zszargane nerwy

- A tak to mamy zamieszanie, chaos, ścisk, szarpaniny, zszargane nerwy - dodaje Maria Mirga-Serokowska.

- Placowy mi powiedział w czwartek, że nic nie zdziałamy. Mam jechać do domu. Na litość Boską, przecież to jest moja praca! Jeśli w czwartek nie było dla nas miejsca, to nie było i w sobotę, gdy jest o wiele więcej handlujących - mówi Katarzyna Surdej. - A przecież miasto ma z bazaru 700 tys. na rok. I co w zamian daje? Zero organizacji.

Dajcie trochę czasu

Wiceprezydent Bieniek mówi, że stara się sprawę rozwiązać. Jest w stałym kontakcie z placowym, strażą miejską.

- Na bazarze miejsce jest, ale sztuką jest właściwie rozmieścić stargany. I o to się staramy, ale dajcie nam państwo czas - mówi Bieniek.

Handlujący, dla których nie było miejsca na stadionie, w sobotę ustawili się znów na chodnikach. Dostali mandat. Nie przyjęli go. Staną przed sądem grodzki.

- O co tu chodzi? Żebyśmy się bili między sobą o miejsce? Żeby wywołać zamieszki? - zastanawia się Katarzyna Surdej.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie