MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Grzegorz Lato: Nie jestem czarnowidzem przed meczem z Holandią, ale wiadomo, kto jest faworytem

Tomasz Ryzner
Pół wieku temu Grzegorz Lato zdobył siedem golu na Mundialu. Z lewej Jan Domarski, bohater z Wembley, autor najważniejszej bramki w historii polskiej piłki nożnej
Pół wieku temu Grzegorz Lato zdobył siedem golu na Mundialu. Z lewej Jan Domarski, bohater z Wembley, autor najważniejszej bramki w historii polskiej piłki nożnej Marcin Jastrzębski
Przeciwnik jest godny, ale trener Górski mawiał przed meczami z mocnymi „Panowie, to tacy sami ludzie jak wy” - mówi Grzegorz Lato, były piłkarz Stali Mielec, reprezentacji Polski, król strzelców Mundialu z 1974 roku

- Pan w Polsce czy w Niemczech?
- Jestem u siebie, w Bieszczadach. Stąd będę obserwował, co się dzieje na Euro.

- Jakie wrażenia po meczu Niemców ze Szkotami?
- Mocno wystartowali. Strzelili pięć goli, a z samobójczym to właściwie nawet sześć. Grają u siebie, przed swoją widownią i na razie wygląda, że będą się liczyć w walce o wysokie cele.

- Celem Polski jest wyjście z grupy. Uda się?
- Zaczynamy od meczu z Holandią i faworytami na pewno nie będziemy. Nie jestem jednak czarnowidzem. Ostatnie sparingi napawają umiarkowanym optymizmem. Drużynę pewnie też podbudowały. Jest paru młodych, ciekawych piłkarzy. Następuje przebudowa zespołu, ale to się nie musi wcale źle odbić na wynikach.

- Mija równo 50 lat od chwili, gdy drużyna Kazimierza Górskiego zaczynała Mundial 1974. Też dobywał się na niemieckich stadionach. Widzi pan szanse na choćby częściowe nawiązanie do tamtego występu w wykonaniu obecnej kadry (Polska zajęła trzecie miejsce – red.).
- Oczekiwania są małe, ale pięćdziesiąt lat temu było właściwie tak samo. Mieliśmy w grupie Argentynę i Włochów. Razem z Haiti byliśmy typowani do odstrzału. Tymczasem po 3:2 z Argentyną dziennikarze zaczęli pisać, że Polska wnosi do piłki dużo świeżości i może zdobyć medal. Tak też się stało. Zdobyliśmy 16 bramek w turnieju. Mówi się o moim tytule króla strzelców, ale Andrzej Szramach trafił pięć razy i wspólnie z Holendrem Neeskensem został wicekrólem strzelców.

- Niesamowita historia, ale jakieś przesłanki do optymizmu wtedy były. Mieliście za sobą złoto Igrzysk Olimpijskich z Monachium, nasze drużyny potrafiły porządnie namieszać w europejskich pucharach.
- Zgoda, ale przed Mundialem 1982 znów byliśmy nisko notowani. W stanie wojennym nie mogliśmy grać sparingów z drużynami narodowymi, zespół był przebudowany. Z ekipy Kazimierza Górskiego zostało trzech dinozaurów; Lato, Szarmach i stary, 28-letni już Żmuda (śmiech).

- W Hiszpanii też było podium, a teraz sukcesem będzie wyjście z grupy, w której jest Francja.
- Tym meczem się na razie nie przejmujmy, gramy z Francją na koniec. Teraz trzeba coś zdziałać z Holandią, którą też dopadły kontuzje podstawowych piłkarzy. Przeciwnik jest godny, ale trener Górski mawiał przed meczami z mocnymi „Panowie, to tacy sami ludzie jak wy”. Nie ma się czego bać, ale na boisku zespół musi być jednym organizmem.

- Kontuzja Roberta Lewandowskiego nie uderzy w morale drużyny?
- Radziłby zawodnikom, żeby nie marnowali czasu na myślenie, kto jest, a kto nie jest zdolny do gry. Kontuzje były, są i będą. Trzeba to przyjąć do wiadomości, nie panikować, tylko wyjść na boisko i zasuwać na sto procent.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ślubowanie olimpijczyków - wywiad Przemysław Zamojski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na nowiny24.pl Nowiny 24