NOWINY24

    Polecamy Twojej uwadze

    Rozwiń
    NOWINY24
    Zwiń

    Polecamy Twojej uwadze

    • Największe tragedie podkarpackich sportowców. Na torach ginęli żużlowcy, na drogach siatkarze i piłkarze
    • Podkarpacka wieś na starych zdjęciach z Narodowego Archiwum Cyfrowego
    • Za nami Plebiscyt „Piłkarskie Laury Podokręgu Rzeszów”

    My, Cyganie potrafimy walczyć

    My, Cyganie potrafimy walczyć

    Władysław Borowiec

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Cygan, Cygan! - dopingowali Dawida Kosteckiego Cyganie.

    Cygan, Cygan! - dopingowali Dawida Kosteckiego Cyganie. ©Wojciech Zatwarnicki

    Na ringu "Cygan" okłada pięściami Algierczyka. Na widowni jego ojciec, kuzyni i dalsi krewni. W szóstej rundzie aplauz radości. Zwycięstwo! - Dawid jest chlubą naszego narodu - mówią Romowie.
    Cygan, Cygan! - dopingowali Dawida Kosteckiego Cyganie.

    Cygan, Cygan! - dopingowali Dawida Kosteckiego Cyganie. ©Wojciech Zatwarnicki

    Sobota, 28 października. Gala boksu zawodowego w Dębicy. Cała widownia kibicuje Dawidowi "Cyganowi" Kosteckiemu z Rzeszowa. On jako jedyny bokser z naszego regionu odnosi sukcesy na zawodowym ringu. Wśród kibiców grupa śniadolicych ludzi z biało-czerwoną flagą z napisem "Lublin". To Romowie.

    Duch walki jest ważny

    Przyjechali pięcioma samochodami, ponad dwadzieścia osób. - Jesteśmy tu specjalnie dla Dawida - mówi Wojciech Krzyżanowski, jak się okazuje, kuzyn boksera.

    - Nasz Dawid to jedyny bokser zawodowy pochodzenia romskiego - dodaje Paweł Krzyżanowski, kolejny kuzyn Dawida. - Jest chlubą naszego narodu. Reprezentując Polskę na światowych ringach, reprezentuje także nas - Romów. A w naszym narodzie duch walki jest bardzo ważny.

    Coś w tym jest. Ojciec Dawida, Jan Szoma pseud. "Bakro" był kiedyś świetnym pierwszoligowym judoką. Wojciech Krzyżanowski przyznaje, że to właśnie ojciec Dawida zapisał go na judo.

    - Zaczynałem, gdy miałem 7 lat - opowiada. - Trenowałem u świetnego rzeszowskiego trenera Jacka Jaworskiego, a potem u Zbyszka Rzepki. W kategorii młodzików byłem dwukrotnie mistrzem Polski, a potem wicemistrzem Polski juniorów.

    My nie atakujemy

    [obrazek3] My, Romowie, musimy uprawiać sporty walki, by się bronić przed rasizmem - mówi rodzina Dawida Kosteckiego, Na ringu pierwsze walki. Rozgrzana publiczność dopinguje zawodników. Grupa Romów spokojnie czeka na walkę Dawida. Bogdan Szczerba, prezes Stowarzyszenia Mniejszości Narodowej w Polsce mówi, że Romowie pojadą za Dawidem wszędzie.

    - Nawet jak walczy za granicą, to jedzie z nim najbliższa rodzina.

    Szczerba też interesował się sportami walki. W 1987 roku zajął 6 miejsce w karate kiokuszin-kai w zawodach Wojska Polskiego.

    Skąd u Romów takie zamiłowanie do sportów walki? - Musimy je uprawiać, by umieć się bronić - tłumaczy Szczerba. - Już nasze dzieci uczymy obrony przed napastnikami.

    Szczerba zapewnia, że Romowie nie chcą atakować, ale - niestety - zdarzają się ataki na Romów.

    - Chodzę po szkołach i sprawdzam, czy nie ma przemocy i rasizmu - opowiada - stąd wiem, że się to zdarza. W szkole i poza szkołą. Przede wszystkim miedzy Romami, a Polakami.

    Z czego może wynikać ta niechęć do Romów? Może z odmienności zwyczajów...

    - Żeby nas zrozumieć, trzeba nas poznać - odpowiada Szczerba.

    - Ale przez swą tajemniczość nie dajecie się poznać. Zamykacie się w swoim własnym cygańskim świecie.

    - Tak ustalili nasi przodkowie. My tylko pielęgnujemy tradycję. Obowiązuje zakaz zawierania mieszanych małżeństw, ponieważ boimy się, że po iluś latach nasza rasa zaniknie. Jest niedopuszczalne, by Cygan brał za żonę Polkę lub by Cyganka wychodziła za Polaka. Choć zdarzały się przypadki, że to prawo nie było respektowane...

    Szczerba tłumaczy, że zasady są twarde. Osoba, która naruszy taki nakaz, jest traktowana jako magerdo, czyli "trędowaty". Jest wyklęta z narodu Romów.

    Za zdrajczynię m.in. uznana została romska poetka Papusza. Za co? Bo opublikowała po polsku swoje wiersze.

    - Romska tradycja każe, by obyczaje były przekazywane z ojca na syna ustnie, a nie pisemnie - mówi Szczerba. - Musimy tego przestrzegać, jeżeli o tym zapomnimy, przestaniemy być Romami.

    Kontakt "nie za bardzo"

    Bogdan Szczerba, prezes Stowarzyszenia Mniejszości Narodowej w Polsce:


    - Jesteśmy jedynym narodem na świecie, który zachował swoje tradycje, obyczaje i język, nie mając swojego państwa. Arabki odkryły swoje twarze, kobiety tureckie także, a nasze kobiety nadal są wierne tradycji i obyczajom: chodzą w długich spódnicach, nie ubierają spodni. Mamy swoje twarde zasady i trzymamy się w ścisłym romskim kręgu.



    Zaczyna się walka "Cygana" z Algierczykiem Ramdanem Serdjanem. Dawid ostro atakuje. Publiczność huczy. W szóstej rundzie przeciwnik trzy razy fauluje. Koniec walki! Dawid jest zwycięzcą! Bokser tonie w objęciach rodziny, kibiców.

    Wśród widzów jest ojciec Dawida, Jan "Bakro" Szoma. Gorąco mu kibicował, ale teraz nie biegnie do syna, jak reszta rodziny.

    Przyznaje, że jego kontakt z Dawidem jest taki "nie za bardzo"...

    - To dobry chłopak, ma dobre serce - mówi "Bakro". - Bardzo go kocham, cały czas mu kibicuje. On od młodości był niesfornym i żywym dzieckiem. Zaprowadziłem go na judo, ale on wybrał boks. I dobrze na tym wychodzi. Wyszedł na człowieka.

    W przeszłości i ojciec, i syn mieli pewne problemy z prawem. Ale obaj odnajdywali właściwe ścieżki. "Bakro" przez dziesięć lat trenował judo. Był filarem reprezentacji Rzeszowa.

    - Przed ważnymi zawodami trener Jacek Jaworski, bardzo mnie pilnował, bym się nie zajmował czym innym niż judo - wspomina ze śmiechem "Bakro". - Byłem wówczas jedynym Cyganem, który walczył w judo w pierwszej lidze. Tak jak teraz jedynym Cyganem walczącym w boksie zawodowym jest Dawid.

    Sport prostuje charakter

    Kiedyś na określenie Cygan, Romowie bardzo źle reagowali. Teraz się to zmieniło. Dzięki Kosteckiemu, który z "Cygana" uczynił swój pseudonim sportowy.

    - Nie obrażamy się za "Cygana" - mówi Szczerba. - Faktem jest, że Dawid pierwszy odważył się pokazać jako przedstawiciel naszego narodu. Zresztą nie robi nic, co przeszkadzałoby w podtrzymaniu naszych tradycji, co by godziło w romaniden, czyli tradycję romską.

    - Nie wstydzę się, że w moich żyłach płynie cygańska krew, wręcz przeciwnie: jestem z tego dumny - zapewnia Dawid.

    - Czego się tu wstydzić? Nigdy tego nie ukrywałem, a jeżeli komuś się moja narodowość nie podoba, to nie musi mieć ze mną żadnych kontaktów. Jestem dumny z tego, że kibicują mi i Romowie i Polacy.

    Dawid, jak na Roma przystało, kontynuuje rodzinną tradycję. Sporty walki uprawiają również jego dwaj synowie.

    - Na razie trenują judo - mówi bokser. - Jestem z tego dumny. Chciałem ich zarazić sportem, bo wiadomo jakie dzisiaj są czasy. Młodzi mają różne zainteresowania, czasami popełniają głupstwa. Sport może wyprostować charakter. Mam synów, chcę żeby patrzyli na mnie jak na kogoś z kogą mogą brać przykład.





    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo