Na Podkarpaciu zaszczepionych jest zaledwie 38 procent mieszkańców. Za mało! Możemy się zatem borykać z kolejnymi falami i lockdownem

Beata Terczyńska
Beata Terczyńska
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Na Podkarpaciu zaszczepionych jest zaledwie 38 procent mieszkańców. Sporo zatem brakuje nam do osiągnięcia odporności zbiorowej, która przy zjadliwym wariancie Delta wynosi 80 procent. Lekarze apelują, by nie odwlekać szczepień, słuchać racjonalnych głosów specjalistów a nie fake newsów. - Szczepienie to nasz obowiązek w stosunku do tej części społeczeństwa, która ze względów zdrowotnych nie może przyjąć preparatu. Nasza odporność obejmuje ochroną także te osoby - mówi prof. Andrzej Cieśla z Centrum Medycznego w Łańcucie. Wojewoda Ewa Leniart przyznała, że przy tak gwałtownym wzroście zachorowań na COVID-19 w regionie nie wie jak długo jeszcze uda się jej nie podejmować decyzji o potrzebie przekształcenia któregokolwiek ze szpitali na Podkarpaciu w całkowicie jednoimienny, covidowy.

Dziś w Rzeszowie Ewa Leniart, wojewoda podkarpacki zorganizowała Pierwszą Międzynarodową Konferencję Naukową poświęconą szczepieniom przeciw COVID-19. Pod patronatem Ministerstwa Zdrowia. Naukowcy, przedstawiciele rządu, samorządowcy i eksperci d.s. komunikacji są zgodni: szczepienia mogą uchronić nas przed ciężkim przebiegiem COVID-19 i mogą pomóc zatrzymać pandemię.

Celem konferencji było zwrócenie uwagi na obecny, niski poziom zaszczepienia mieszkańców Podkarpacia, popularyzowanie rzetelnej wiedzy o szczepieniach i tym samym wpływanie na podniesienie odsetka osób zaszczepionych w regionie.

- Dlaczego ta konferencja odbywa się właśnie u nas? Odpowiedź jest oczywista. Niestety, nasze województwo jest tym, w którym poziom zaszczepienia przeciw COVID-19 nie przekracza 40 procent - mówiła Ewa Leniart, wojewoda podkarpacki.

- Zatem zdecydowaliśmy się pokazać społeczeństwu merytoryczne argumenty naukowe, które z jednej strony przedstawiają powody, dla których warto się szczepić, a z drugiej pokazują jak groźnym schorzeniem jest COVID-19 i w jaki sposób koronawirus się rozprzestrzenia.

Zwracała uwagę, że aktualnie jesteśmy w trakcie czwartej fali zachorowań. W regionie hospitalizowanych jest już 1371 osób! Aż 135 wymaga wsparcia respiratorowego. Do opieki nad pacjentami covidowymi wygospodarowanych zostało aż 1600 łóżek, a niestety wszystko wskazuje na to, że to wciąż mało.

- W ciągu najbliższych dni zapewne zarówno liczba hospitalizacji, jak też łóżek, które przeznaczę do opieki nad pacjentami covidowymi będzie musiała wzrosnąć. Jedynym sposobem, żeby nie być nękanym kolejnymi wzrostami zachorowań i nie nadwyrężać dalej służby zdrowia jest szczepienie

- podkreślała.

Na Podkarpaciu zdecydowało się na nie dotąd tylko ok. 600 tys. mieszkańców. W tej liczbie - ponad 5 tys. przyjęło preparat podczas różnych akcji organizowanych przez wojewodę, jak szczepionkobus, weekendy szczepień w Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim, czy wspólna akcja z Nowinami z dodatkiem informującym o tym, jak korzystnie na budowanie odporności zbiorowej wpływają szczepienia.

Akcje szczepień będą kontynuowane?

- Warunki pogodowe sprawiają, że realizacja inicjatyw typu szczepionkobus, jak również towarzyszenie dużym wydarzeniom, które ewentualnie dałyby możliwość zaszczepienia osób chętnych jest trudniejsza

- przyznała wojewoda. - Myślę, że utrzymamy formułę weekendowych szczepień w Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim.

Dr hab. n. med. Andrzej Cieśla, prof. UR, Kierownik Zakładu Chorób Zakaźnych Kolegium Nauk Medycznych UR, Kierownik Klinicznego Oddziału Chorób Zakaźnych w Centrum Medycznym w Łańcucie mówił, że jego oddział jest pełen. - Wszyscy przyjmowani pacjenci wymagają tlenoterapii. Ci, którzy przestają być tlenozależni są wypisywani do domu.

Podliczał, że wśród chorych ok. 20 procent stanowią pacjenci zaszczepieni, ale u nich generalnie choroba nie stanowi takiego problemu jak u nie szczepionych.

Zwracał uwagę, aby osoby zaszczepione nie czuły się zbyt pewnie i zachowywały reżim sanitarny. Bo spotyka się z sytuacja, kiedy zaszczepieni nie zakładają maseczek, bo cóż im się może stać. - Wszyscy musimy uważać - przestrzegał. - Pamiętajmy, że szczepienie nie wszystkich zabezpiecza przed zakażeniem, natomiast przebieg choroby jest wyraźnie łagodniejszym.

Do szpitali trafiają też osoby, które drugą dawkę otrzymały np. w marcu i odporność u nich zmalała. - Przypuszczaliśmy, że dwie dawki szczepienia będą wystarczające, ale w tej chwili mówimy już o trzech koniecznych.

Potwierdził, że faktycznie hospitalizowanych jest coraz więcej młodych ludzi, takich w wieku kilkunastu, 20, 30 lat. - W tej chwili wszyscy chorują.

Podczas briefingu przed Pierwszą Międzynarodową Konferencję Naukową poświęconą szczepieniom przeciw COVID-19 wojewoda tłumaczyła, że decyzja o przekształceniu jednego ze szpitali bądź kilku placówek w jednoimienne jest na tyle poważną, że stara się ją odwlekać w czasie na ile tylko się da.

- Dlatego, iż to oznacza ograniczenie dostępności do świadczeń medycznych - tłumaczyła mając na uwadze sytuację, w której pacjenta z zagrożeniem życia trzeba by było wieźć do odległej placówki. - Ale w przypadku takiego wzrostu zachorowań, jaki obserwujemy od początku września, nie wiem jak długo uda mi się obronić przed tą decyzją. Oczywiście, jeśli będę musiała ją podjąć, na pewno to zrobię. Wiem, że stan zdrowia pacjentów zainfekowanych koronawirusem może się gwałtownie pogorszyć i musimy walczyć o każde ludzkie życie.

Prosi zatem o refleksję. - Mówię to w odniesieniu do mieszkańców, którzy wciąż się nie zaszczepili. Aby uchronili siebie i najbliższych przed groźną infekcją.

Zwraca uwagę, że, o ile na początku września mieli w regionie 44 osoby hospitalizowane z powodu COVID-19, 1 listopada - 450, dwa tygodnie później liczba sięgała 950, a dziś to ok. 1400.

Wyliczała, że skoro w regionie mamy 2,1 mln mieszkańców, a przechorowało ok. 76 tys., tak naprawdę do zbudowania odporności zbiorowej jest jeszcze bardzo daleko. - Nawet jeżeli uwzględnimy te 660 tys. zaszczepionych i jeśli przyjmiemy, że część osób w trakcie 2, 3 fali rezygnowało z diagnozowania, czyli nie miało potwierdzonego COVID -19 i w tych statystykach nie występują. Niestety, jesteśmy regionem, w którym prawdopodobieństwo wystąpienia kolejnych fal zachorowań na COVID - 19 jest bardzo duże.

Czy widać, że powoli czwarta fala zaczyna opadać? - Nie. To nie jest nawet jeszcze ten moment, kiedy możemy mówić o osiągnięciu piku zachorowań.

Wobec tego grozi nam lockdown? - Na ten moment jeszcze nie ma takich decyzji, choć myślę, że nie należy jej wykluczać wobec wzrostu zachorowań na Podkarpaciu - przyznała.

- Doświadczenie poprzednich fal wyraźnie pokazuje, że jednak to ograniczenie aktywności społecznej i gospodarczej przynosi pozytywne efekty w zakresie zmniejszenia transmisji wirusa. Wiem, jakie jest stanowisko premiera i ministra zdrowia. Żaden z nich nie chciałby wprowadzać lockdownu, ale czy to się uda?

Od czerwca na Podkarpaciu w zasadzie występuje tylko wariant Delta. - Wiemy, że osoby, które ciężko przechodzą OVID-19, mają duże trudności oddechowe, postępujące zmiany w płucach. Ze środowiska medycznego napływa sygnał, że na 10 osób wymagających wsparcia respiratorowego tylko 1 pokonuje chorobę. Więc to pokazuje zjadliwość tej mutacji.

Adam Niedzielski, minister zdrowia zaznaczył podczas rozpoczęcia konferencji, że szczepienia stały się powszechnie dostępnym dobrem i jakościową zmianą, która pozwala inaczej podchodzić do walki z pandemią.

- Chciałbym, żebyśmy sobie tak króciutko przypomnieli, jak wyglądały poprzednie fale i jak wyglądał nasz sposób podejścia do mierzenia się z rosnącymi liczbami zakażeń. Warto pamiętać, że pierwsza fala, była wygaszona przez całkowity lockdown, który miał miejsce w marcu, kwietniu poprzedniego roku. To była fala, gdzie naszym jedynym elementem walki było zachowanie dystansu, noszenie maseczek. Ludzie restrykcyjnie tego przestrzegali. Druga fala, którą mieliśmy we wrześniu, różniła się tym, że przede wszystkim wiedzieliśmy już, że mamy do czynienia z bardzo groźnym, zakaźnym wirusem, wpływającym w różny sposób na zdrowie.

Mówił, że trzecia fala, z wiosny tego roku, różniła się od poprzednich tym, że zmęczenie restrykcjami zaczęło pojawiać się jako problem społeczny. - A jednocześnie jeszcze szczepienia nie oddziaływały w ten sposób, żebyśmy mogli prowadzić mniej restrykcyjną politykę. No i teraz mamy czwartą falę, gdzie są zupełnie inne realia. 60 procent dorosłej populacji jest wyszczepiona. Możemy prowadzić w miarę normalne życie społeczno-gospodarcze. Mam nadzieję, że niedługo będziemy mogli dyskutować nie tylko o szczepieniach, ale też już o pierwszych dostępnych lekach. Być może ta kolejna fala, z jaką będziemy mieli do czynienia będzie tą, gdzie nie tylko zabezpieczeniem jest szczepienie, ale będziemy mieli w ręku kolejne narzędzie.

W trzech panelach dyskusyjnych poświęconych m.in. naukowym i medycznym zagadnieniom dotyczącym COVID-19, aspektom administracyjnym i wyzwaniom zarówno w sferze komunikacyjnej, jak i organizacji opieki medycznej i życia społecznego, głos zabrali wybitni specjaliści z różnych dziedzin. Gospodarzem wydarzenia pod patronatem Ministerstwa Zdrowia była Wojewoda Podkarpacki Ewa Leniart. Dyrektorem programowym konferencji został dr hab. n. med. Andrzej Cieśla prof. UR. Wydarzenie zostało sfinansowane z Funduszu Przeciwdziałania COVID-19.

Mięsożerni mężczyźni bardziej szkodliwi

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
24 listopada, 21:49, Gość:

na podkarpaciu nie będzie - to bastion pisu więc słupki spadną. władza lieczy że większośc jednak przeżyje

Najlepsze, że padają wyborcy pisu :P Bo oni są najmniej wyszczepieni.

L
LOL
Przez te wege-dzbany z konfedezdracji, śmieje się z nas elyta z warszawki ;/
G
Gość
24 listopada, 21:49, Gość:

na podkarpaciu nie będzie - to bastion pisu więc słupki spadną. władza lieczy że większośc jednak przeżyje

Kto umrze ten umrze, tym którzy przeżyją w SzambowościachTV Kurski wyjaśni, że to wina Tuska, bo 10 lat temu puścił bąka w toalecie i ten bąk zmutował. Pisowskie tłumoki podkapackie będą łykać, jak Obajtek kolejne rezydencje...

G
Gość
na podkarpaciu nie będzie - to bastion pisu więc słupki spadną. władza lieczy że większośc jednak przeżyje
G
Gość
Wirusa tępoty umysłowej, zaściankowości, egoizmu i kołtuństwa lockdownem nie pokonamy, zwłaszcza gdy ma mutacje w kierunku katotalibanu.
Dodaj ogłoszenie