Nie lekceważ Bieszczadów, choć to nie Himalaje, czy Alpy. Poważne odmrożenia rąk i nóg mogą się skończyć amputacją!

Beata Terczyńska
Beata Terczyńska
Akcja ratunkowa bieszczadzkich goprowców.
Akcja ratunkowa bieszczadzkich goprowców. GOPR Bieszczady
Myślisz, że tylko w Himalajach, Alpach, Tatrach jesteś narażony zimą na odmrożenia rąk i nóg? Jesteś w wielkim błędzie! - I w naszych Bieszczadach nazywanych "kapuścianymi górami" musisz się liczyć z zagrożeniem. Nawet wybierając się na połoniny - przestrzega Małgorzata Dąbrowska, anestezjolog ze Szpitala Powiatowego w Lesku, która w weekend miała do czynienia z bardzo poważnymi obrażeniami u turystów.

Przypomnijmy. W piątek i sobotę bieszczadzcy goprowcy brali udział w dwóch dramatycznych akcjach. W pierwszej świetnie przygotowani do wyprawy zimowej skiturowcy utknęli w rejonie Przełęczy Goprowskiej i nie mogli odnaleźć dalszej drogi. Finał? Jeden z uczestników odmroził sobie palce obu rąk.

W drugim przypadku pomocy potrzebował turysta, który odłączył się od kompanów, szedł Szerokim Wierchem na Tarnicę, ale pogubił szlak. Niestety, był kompletnie nieprzygotowany do śnieżnych i mroźnych warunków. Miał nieodpowiednie buty, dres, cienkie rękawice. Zabrakło zapasowego ubioru w plecaku, a do tego pił wcześniej alkohol. Skończyło się na poważnym odmrożeniu rąk i nóg.

Czym właściwie jest odmrożenie?

- To uraz termiczny wywołany niską temperaturą, w odróżnieniu od oparzeń - tłumaczy lek. Małgorzata Dąbrowska z leskiego szpitala. - W zależności od czasu jego trwania, temperatury i głębokości uszkodzeń, może dojść do zmian, które cofną się po rozgrzaniu, albo niestety także do ciężkich, nieodwracalnych, z amputacją włącznie.

Skąd wiemy, że mamy odmrożone palce?

- Zaczyna się od mrowienia. Dochodzi do niedokrwienia, więc robią się one blade. Tworzy się tzw. lód wewnątrzkomórkowy. Kończyna staje się chłodna. Później może być lekko zaczerwieniona. W dalszej kolejności przestajemy czuć palce - tłumaczy i dodaje, że podobnie jak przy oparzeniach, odmrożenia też dzieli się na stopnie.

Warunki potrafią zaskoczyć nawet wytrawnych wspinaczy. Bieszczadzkie połoniny to nie deptak

Na pytanie, czy palce zmieniające kolor na czarny oznaczają już to najgorsze, anestezjolog mówi, że nie zawsze.

- Kiedyś uczestniczyłam w biwaku górskim dla amatorów uczących się jak zimą przetrwać w górach. Mieliśmy wówczas zaszczyt poznać himalaistę Piotra Pustelnika, który pokazywał nam zdjęcia swoich czarnych palców, które lekarze uratowali. Tak więc odmrożenia mogą się zdarzyć również wytrawnym wspinaczom.

Taki był właśnie pierwszy przypadek skiturowca z Gdańska.

- Czasami warunki są tak ekstremalne, że człowiek nie jest w stanie się na nie przygotować. Nasz pacjent przyznał, że Bieszczady nauczyły go pokory, mimo że zdobywał ośmiotysięczniki - mówi lekarka.

WIDEO: Smerek w zimowej scenerii

Po zaopatrzeniu w Lesku, na dalsze leczenie pojechał do siebie. Rokowania? Trudno przewidzieć. Drugi pacjent oddziału chirurgicznego leskiej placówki to mieszkaniec Krosna uczestniczący w kompletnie nieodpowiedzialnej wyprawie, która mogła się zakończyć tragicznie. Czy nie straci kończyn, okaże się w najbliższych dniach. Jak słyszymy na skutki odmrożeń ma wpływ wiele czynników. m.in. współistniejące choroby np. naczyniowe, czy uzależnienia. Anestezjolog przestrzega, czego nie należy robić w przypadku odmrożeń.

- Absolutnie nie wolno rozcierać kończyn, nacierać ich śniegiem, ani też nagrzewać gorącym powietrzem, czy wkładać do gorącej wody - mówi. - Można zanurzyć, ale w ciepłej wodzie. Do momentu, gdy znów pojawi się krążenie, a pacjent wtedy zacznie czuć ból.

Można zażyć leki przeciwbólowe i najlepiej wziąć też kwas acetylosalicylowy, czyli popularną polopirynę, która zapobiega powstawaniu zakrzepów. Koniecznie trzeba zgłosić się do lekarza, bo pacjent sam do końca nie oceni stopnia odmrożenia. Pojawienie się pęcherzy trwa dłużej niż przy oparzeniu.

Niby elementarne rzeczy, a jednak...

Doktor Dąbrowska i Jerzy Godawski, zastępca naczelnika Bieszczadzkiej Grupy GOPR zwracają uwagę, żeby zawsze być przygotowanym na to, iż warunki w górach mogą być gorsze, niż na dole. Ważne jest ubranie warstwowe. Najpierw odzież odprowadzająca wilgoć, oddychająca, a na to izolacyjna, chroniąca przed wiatrem, który mocno potęguje odczuwanie zimna. Jedna para rękawic to stanowczo za mało. Trzeba mieć minimum dwie: cienkich i grubych. Mokre - ściągamy i zmieniamy na suche.

- Koniecznie zabierzmy z sobą plecak z termosem oraz z odzieżą na zmianę, bo niejednokrotnie ludzie wychodzą w góry tak, jak wyszli z domu i nie mają możliwości dostosowania się do warunków. Spocą się, a potem jest im przejmująco zimno - uczula ratownik dodając, by nie lekceważyć tego odczucia zimna i po prostu wtedy zawrócić, a nie brnąć dalej w śniegu, ostatkiem sił, licząc, że się uda.

Dobre zimowe buty - kolejna ważna rzecz. Nie żadne adidasy, buty budowlańca czy letnie. Skiturowcom radzi zabrać rakiety śnieżne, chroniące przed zapadaniem się i kijki.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

N
Norbert

W górach słońce chowa się szybciej dlatego pamiętajcie o dobrej laterce czołowej. Polecam taką której sam używam od dobrego roku:

https://www.spyshop.pl/czolowa-latarka-ledlenser-mh8-z-4-kolorami-swiatla-1802.html

B
Bieszczadnik

No z przyjemnością przeczytałem: "Bieszczadów" , a nie jak to prawie wszędzie napiszą:"Bieszczad", za to piszą "Beskidów" a nigdy nie napiszą "Beskid".

Dodaj ogłoszenie