Niech zapanuje normalność

Anna Koniecka
Rozmowa z ADAMEM J. CZARTORYSKIM, dyrektorem i redaktorem naczelnym rzeszowskiego Oddziału TVP 3: - Cywilizacja na bagnach. Taki wizerunek Polski wyłania się z mediów, które walczą między sobą na skandale i afery. Podkarpackie na tym tle wypada sielankowo. Dlaczego?

- Jedni mówią: media to jest lustro, w którym odbija się obraz społeczeństwa. Inni, że media to władza, a jeszcze inni, że media to... katechizm. Którą z tych funkcji i jak będą spełniać, zależy od tego, czemu te media służą.

- I jacy są dziennikarze.

- Właśnie. Pof. Walery Pisarek dzieli dziennikarzy na rzemieślników, kelnerów, disc jockeyów i badaczy afer. Pierwsi wykonują swoją pracę z pasją i są do niej świetnie przygotowani. Drudzy podają tylko to, co jest gotowe. Trzeci liczą wyłącznie na jednorazowy efekt. Natomiast najmodniejsza teraz grupa, badacze wszelkich afer i skandali, liczą, że zdobędą sławę poprzez procesy sądowe. I tak jest. Proszę zauważyć, ile procesów toczy się przeciwko nierzetelnym dziennikarzom. Dlatego jestem za tym, żeby media, jako czwarta władza kontrolowały naszą rzeczywistość, ujawniały afery, ale pod warunkiem, że zostanie zachowany obiektywizm. Niestety, pojawiają się często artykuły czy audycje na zamówienie, właścicieli gazet i stacji, ugrupowań partyjnych. To nie jest dziennikarstwo.

- Cierpi na tym wizerunek mediów, zwłaszcza ich wiarygodność. Ostatnio znów ucierpiał. Sąd uwolnił od odpowiedzialności autorów pomysłu, żeby na okładce umieścić twarz Lwa Rywina w misce klozetowej. Nie było naruszenia dóbr osobistych - uznał sąd. Podoba się panu tak pojmowana wolność mediów?
- Zdecydowanie nie. Dlatego zbulwersował mnie też inny wyrok, w sprawie dziennikarzy "Życia", którzy napisali nieprawdę, lecz sąd uznał, że zebrali materiały do artykułu z należytą starannością. To musi budzić lęk w każdym obywatelu, bo każdy może stać się ofiarą takiego dziennikarstwa. Szukającego sensacji za wszelką cenę. A to jest kolejny problem. Proszę popatrzeć na tytuły gazet, na serwisy informacyjne w telewizji. Krew, sensacja, skandal. To się sprzedaje i od tego całkowicie nie uciekniemy.

- Chce pan powiedzieć, że zasada: dzień bez afery, to dzień stracony, zacznie obowiązywać również w rzeszowskiej telewizji?

- Nie. My jesteśmy po to, żeby informować, pokazywać rzeczywistość, taką, jaka jest. A poza tym wyedukować, wstrząsnąć, wzruszyć, pomóc. To jest misja telewizji publicznej. Przy czym Podkarpackie różni się od innych regionów. Nie ma u nas wielkiego biznesu, więc nie ma większych sensacji z nim związanych. Nie ma wielkich afer z ludźmi stojącymi u władzy, bo nie są powiązani z wielkim biznesem. Pod tym względem jest rzeczywiście, w porównaniu z innymi częściami kraju, nad wyraz spokojnie.

- A może w telewizji są tematy tabu?

- Podejmując miesiąc temu pracę w TVR powiedziałem współpracownikom, że od drastycznych spraw nie będziemy uciekać, ale ma to być informacja rzetelna.

- A propos drastycznych spraw. Wciąż emocje budzą podejrzenia o niegodne postępowanie niektórych członków byłego kierownictwa rzeszowskiej telewizji. Akt oskarżenia przeciwko byłemu kadrowcowi trafił do sądu...
- Nie czuję się kompetentny do oceny pracy moich poprzedników. Próba takiej oceny byłaby z mojej strony co najmniej nietaktem, bez względu na to jak ta ocena wypada u innych osób. Pojęcie godności w ogóle w ostatnich latach w naszym kraju jest używane instrumentalnie w zależności od tego, kto dokonuje oceny. Nie jestem prawnikiem, ale wiem, że w Polsce obowiązuje zasada domniemania niewinności, co oznacza, że dopóty, dopóki nie ma prawomocnego wyroku skazującego, to osoba, przeciwko której sporządzony jest akt oskarżenia, jest niewinna. Sądy uniewinniają ludzi, mimo że akt oskarżenia wydaje się mocny. Sprawę byłego kadrowego naszego oddziału niech osądzi sąd, a media powinny zachować więcej powściągliwości w informowaniu o sprawie. Wchodzimy do Unii, a tam obowiązują standardy, w których media mają prawo i obowiązek informować o wszystkich sprawach, ale nie mogą wywierać presji na niezawisłe sądy. Chodzi o to, aby później u odbiorców nie powstało wrażenie, że wyrok np. uniewinniający jest wynikiem czegoś innego niż uczciwego rozpoznania materiału dowodowego. Podjąłem niezbędne kroki, które zabezpieczają interesy wszystkich zainteresowanych w sprawie osób.

- Jak pogodzić oczekiwania coraz bardziej komercyjnego widza z obowiązkiem wypełniania misji np. edukacyjnej, czy społecznej. Program o niepełnosprawnych, czy o zespole ludowym, sprzedaje się gorzej niż sensacja.
- Wszystko zależy od tego, jak się taki program robi. Nasze "Bariery" cieszą się dużym zainteresowaniem, chociaż mówią o problemach niepełnosprawnych. Podobnie "Mapa folkloru". Na stronę internetową tej audycji zajrzało w ostatnim czasie kilkanaście tysięcy osób. Ludzie mają już dosyć przemocy, krwi, manipulacji, potrzebują normalności. To dotyczy potrzeby normalności w całym życiu społeczno-politycznym. Normalności, o której ks. prof. J.Tischner na krótko przed śmiercią mówił do swoich górali: "Chopy, nam potseba normalności. A normalność dla gazdy to je wtedy, gdy gazda gazduje, gaździna dba o gazde, a księża zajmujo sie Ewangelio". Myślę, że gdyby u nas, na podkarpackim podwórku, jak i w kraju, każdy zajmował się z odpowiedzialnością i konsekwencją tym, na czym się zna, to nie mielibyśmy afer. To dotyczy również mediów. Wtedy normalność stałaby się codziennością.

- Ale od nadmiaru codzienności się ziewa. Szykuje pan jakieś niespodzianki dla widzów?

- Dużo. Od września będzie więcej reportaży i felietonów, nowe programy publicystyczne. Te najbardziej popularne, jak np. "Pytania do..."? będą z udziałem publiczności. Nasze nowe studio z widownią wykorzystamy także do kreowania młodych, utalentowanych ludzi ze szkół artystycznych, studentów. Chcemy, aby dziełem młodych plastyków była nowa scenografia do niektórych programów. Planujemy nową scenografię do wszystkich programów. "Aktualności", o połowę obszerniejsze niż dotychczas, będą prowadzić sami dziennikarze. Zmieni się układ informacji: jak najwięcej z różnych stron regionu w głównym wydaniu o 18., a bardziej rzeszowskie, jarosławskie i przemysko-lubaczowskie o 21.45. Serwis informacyjny będziemy kończyć zawsze wiadomością optymistyczną. Powodów do optymizmu jest sporo, tylko trzeba to umieć zauważyć. Mam nadzieję, że widzowie nam w tym pomogą.

- Odbiorę panu trochę tego optymizmu. Co z tego, że szykuje się rewolucja w programie, skoro obejrzy go tylko 30 proc. mieszkańców Podkarpacia.

- To fakt. Tylko Aktualności o 18., emitowane są przez 2 program TVP na cały region. Ale w lipcu rusza trzeci nadajnik, tym razem w Giedlarowej k. Leżajska. Kolejne 250 tys. mieszkańców będzie odbierać nasz program. Aby nadawany sygnał dotarł wszędzie, jest potrzebny przekaz cyfrowy. I tu najważniejsza wiadomość - 1 lipca prezes TVP Robert Kwiatkowski skierował do przewodniczącej Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Danuty Waniek prośbę o rezerwację częstotliwości niezbędnych do uruchomienia przekazu cyfrowego z Suchej Góry. Zatem rozpoczyna się pierwszy etap wdrażania sieci telewizji cyfrowej w Polsce. Jest to również spełnienie licznych postulatów samorządów lokalnych i władz Podkarpacia. To znakomita wiadomość również dla zespołu oddziału regionalnej trójki. Mój optymizm w tej chwili zwiększył się więc do tych brakujących 70 procent pokrycia naszym sygnałem Podkarpacia.

- Czy Telewizja Rzeszów planuje jakieś wspólne przedsięwzięcia z "Nowinami"? Nasi czytelnicy to przecież także wasi widzowie.
- Chciałbym, aby podkarpackie media wspólnie budowały wizerunek regionu. Jesteśmy otwarci na wszelką współpracę z pozostałymi mediami, na organizowanie imprez o charakterze promocyjnym, charytatywnych oraz rozrywkowych.

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3