Patryk, po co ci te buty

Wojciech Malicki
Jedno marzenie się spełniło. Dostał buty czarne sportowe Nike. Nie mógł się nimi nacieszyć, przed snem kładł je koło łóżka...
Jedno marzenie się spełniło. Dostał buty czarne sportowe Nike. Nie mógł się nimi nacieszyć, przed snem kładł je koło łóżka... WOJCIECH ZATWARNICKI
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
27 schodów. W dół pokonuje je sam. Zwyczajnie - zjeżdża na pupie. W górę, bez pomocy matki nie dałby rady. O swoich schodach, i o swoich marzeniach, napisał scenariusz.

- Napiszesz scenariusz? - zapytał Wiesław Dziewit, opiekun kółka dziennikarskiego i wychowawca klasy II A w mieleckim gimnazjum nr 3.

- Napiszę - odpowiedział Patryk Tabor.

Termin gonił, toteż długo się nie zastanawiał. Przysiadł i w godzinę napisał konspekt. Poszło szybko, bo pisał o sobie. Sam też wymyślił tytuł: "Wiara czyni cuda". Pan Wiesław wysłał Patrykowe dzieło na konkurs Panasonica. I czekali na werdykt. Wraz z pozostałymi siedemdziesięcioma czterema autorami scenariuszy szkolnych etiud filmowych o tematyce społecznej.

Buty, buty

Uśmiechnięty grubasek dmucha świeczki na urodzinowym torcie. Tańczy i mówi do kamery: - Chciałbym mieć kolegę!

To pierwsza scena filmu. W drugiej kolor zanika. Kamera filmuje dach szarego wieżowca. Potem zjeżdża piętro po piętrze na sam parter, gdzie na wózku inwalidzkim siedzi młody chłopak w czapce. Otwierają się drzwi klatki schodowej, z których wychodzi młodzieniec w ciemnej kurtce. Wita się z niepełnosprawnym i zagaduje:

- Cześć Patryk, co słychać?

- Nowe buty mam. Fajne? - odpowiada chłopak na wózku.

- Faaajjjjnnne. Ale po co ci, jak i tak nigdy nie będziesz chodził?

Tę scenę filmu Patryk niedawno przeżył w rzeczywistości. Bardzo przeżył.

Chcemy pomóc

Chcemy pomóc

Krzysztof Popiołek, wiceprezydent Mielca: - Znamy tę sprawę i chcemy pomóc. Zaproponowaliśmy mamie Patryka, dwa rozwiązania. Pierwsze, aby zamieszkała w nowym bloku komunalnym wyposażonym w windę dla osób niepełnosprawnym. Nie bardzo jej to jednak odpowiada, bo mieszkanie znajduje się dość daleko od centrum. Rozumiemy to, dlatego mamy też dla niej drugie mieszkanie o lepszej lokalizacji. Znajduje się jednak ono na pierwszym piętrze, dlatego pani Tabor na własną rękę musi znaleźć kogoś mieszkającego na parterze, kto zechce się z nią zamienić.

Kiedyś je założę

Do szóstego roku życia chodził na własnych nogach. Potem poruszał się coraz gorzej i gorzej.

- Nie wiedzieć czemu jakoś tak mnie przekrzywiało - wspomina.

Przez cztery lata lekarze nie potrafili stwierdzić, co mu dolega. Niektórzy sugerowali nawet, że symuluje. Wreszcie odkryli, że cierpi na tzw. dysonię torsyjną, bardzo rzadką chorobę, która sprawia, że impulsy z mózgu przestają dochodzić do wszystkich komórek. Powoduje to niezwykle bolesne przykurcze nóg i unieruchamia człowieka.

Patryk cierpiał i marzył o... butach. Jakichkolwiek butach, byle móc je założyć na nogi. Przykurcze i wykrzywienia stóp sprawiały, że długo było to niemożliwe.

Niedawno marzenie się spełniło. Najpierw założył zwykłe trzewiki, a ostatnio ofiarowane przez przyjaciół z Francji czarne sportowe. Nike. Właśnie te, o których sąsiad powiedział, że są "fajne". Nie mógł się nimi nacieszyć, przed snem kładł je koło łóżka, aby znów oglądać je tuż po przebudzeniu. O swoich kolejnych trzech wielkich marzeniach Patryk napisał w scenariuszu.

[obrazek3] Ekipa filmowa, która zrealizowała film o Patryku. (fot. WOJCIECH MALICKI)Kręcimy!

Przyszła odpowiedź z Panasonica. Scenariusz Patryka wszedł do finału wraz z dwoma innymi. Oznaczało to, że na pisaniu się nie skończyło. Trzeba nakręcić ten film!

I zaczęli. Sześcioro gimnazjalistów. Na dwie kamery. Wybrali plenery: mieszkanie Patryka, szkołę, ulicę. I bohaterów: oprócz Patryka, jego mamę - Annę, pana rehabilitanta i kolegów Patryka z II "a".

Czy ciężko było namówić kolegów?

- Weszli w to, jak w dym. Najpierw z ciekawości, ale szybko przekonali się, że robią coś ważnego i bardzo się zaangażowali - odpowiada Wiesław Dziewit.

- Byli niesamowici - dodaje Zygmunt Sumiec, nauczyciel informatyki, który też pomagał przy realizacji filmu.

Dziwnie się oglądają

Dzięki publicznej zbiórce pieniędzy Patryk przeszedł we Francji skomplikowaną, trzynastogodzinną operację wszczepienia stymulatora i elektrod, które pomagają w wysyłaniu impulsów do komórek. Dzięki temu jest coraz sprawniejszy. Może już chodzić na kolanach, ale wstać z wózka jeszcze nie.

- Najbardziej drażniło mnie, gdy jechałem wózkiem, a przechodnie oglądali się za mną, jak za jakimś zjawiskiem. Ciągle czułem na sobie te ich dziwne spojrzenia - opowiada chłopak.

Dwadzieścia siedem stopni

Mieszka z mamą w maleńkim, dwudziestosześciometrowym mieszkanku zaadoptowanym z suszarni. Na jedenastym piętrze, którego teoretycznie nie ma. Bo to blok dziesięciopiętrowy i winda wyżej nie jeździ.

Patryka dzieli od windy osiemnaście stopni na górze plus dziewięć na parterze. Każdy ma 16 cm wysokości. Z zejściem w dół nie ma problemu - chłopak zjeżdża pupą schodek po schodku. Trzyma się poręczy, toteż nigdy nie spadł. Gorzej z wyjściem na górę. Sam nie da rady. Wspiera go mama. Powoli, stopień po stopniu, pokonują schody.

- Kręgosłup mi od tego siada i nic dziwnego. Z Patryka zrobił się kawał chłopa... - mówi pani Anna.

W jednopokojowym mieszkanku chłopcu najtrudniej korzystać z maleńkiej łazienki. Potrafi samodzielnie wejść do wanny, ale bywa, że nie może prześlizgnąć się przez wąziutki przesmyk obok muszli klozetowej.

Dni, których nie znamy

Kolejne sceny filmu. Patryk przyjeżdża autobusem pod szkołę, gdzie koledzy pomagają mu wjechać wózkiem do środka. Siada w klasie i przysypia. Włącza się pełny kolor. Patryk marzy. O tym że;

1. Gra z kolegami w koszykówkę i piłkę nożną, zdobywa punkty, co wywołuje aplauz widowni. Dostaje puchar.

2. Tańczy na szkolnej dyskotece otoczony wianuszkiem szkolnych koleżanek. Pląsa prowadząc "węża"

3. Mieszka w przestronnym (z dużą łazienką!), ładnym, kolorowym mieszkaniu na parterze. Do którego wjeżdżają z mamą po łagodnym podjeździe.

Patryk się budzi ze snu. - Mamusiu, jeszcze 5 minut - mamrocze pod nosem.

Klasa wybucha śmiechem. Koniec marzeń i koniec filmu. No prawie koniec, bo w finałowej scenie przy piosence Marka Grechuty "Ważne są tylko te dni, których nie znamy",

Patryk mówi jeszcze takie zdanie: - Wiem, że pokonam wszystkie trudności, bo wiara czyni cuda.

Znamy wartość

Przez dwa tygodnie gimnazjaliści nakręcili 62 minuty filmu. Musieli skrócić do 10 minut, bo tak kazał regulamin konkursu.

- Kłóciliśmy się strasznie, co wyciąć, a co zostawić. Najgorsze było ostatnie skrócenie, z dwunastu do dziesięciu minut. Wtedy poczuliśmy wartość czasu. Że cenna jest dosłownie każda sekunda - opowiada Marta Hill.

Zmontowany film wysłali do Panasonica i znowu niecierpliwie czekali.

- Na początku marca wpadł do naszej klasy pan Dziewit i krzyczał, że wygraliśmy! To była radość. Niesamowita! - wspomina ten moment Paulina Duszkiewicz.

Zwycięstwo w Polsce oznacza, że film pojedzie na europejski przegląd do Londynu. Tam konkurował będzie ze zwycięzcami podobnych konkursów w Niemczech, Włoszech, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii. Jeśli i tym razem wygrają, pojadą na światowy finał do Nowego Jorku.

Patrzą, ale inaczej

Mama Patryka obejrzała film tylko raz i więcej nie chce...

- Zobaczyłam z boku naszą szarą rzeczywistość. Wchodzimy po tych schodach, bo musimy, ale nie mogę tego oglądać. To mnie dobija - mówi Anna Tabor.

Patryk oglądał siebie w filmie już pięć razy i zamierza po raz kolejny.

- Po zrobieniu filmu, który widziało w Mielcu już mnóstwo ludzi, nadal czuję na sobie spojrzenia przechodniów. Ale jakieś takie inne. Cieplejsze.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie