"Pijany" usiadłem za kierownicą

Norbert Ziętal
Reporter Nowin za kierownicą, w alkogoglach.
Reporter Nowin za kierownicą, w alkogoglach. NORBERT ZIĘTAL
Reporter Nowin założył okulary i... taranował słupki, wjeżdżał na krawężniki i o mało nie wpakował się w ciężarówkę.

Bez problemu wjadę między słupki, miejsca jest sporo - pomyślałem. Tymczasem prawie czołowo wyrżnąłem w pachołka. A co by było, gdyby to był człowiek?

Prawo jazdy mam od 16 lat, za sobą 400 tys. kilometrów przejechanych różnymi samochodami po drogach całej Europy. Jak na amatora to dużo. W dorobku zero mandatów, zero punktów karnych, zero wykroczeń drogowych.

Jak większość kierowców, czasami parkuję tam, gdzie nie wolno i jadę nieco szybciej niż można. Jednak dotychczas nie zdarzyło mi się usiąść za kierownicą po wypiciu choćby małego piwa. Dlatego byłem ciekawy, jak będzie wyglądała moja pierwsza jazda na "podwójnym gazie".

- Po tym będzie pan miał minimum półtora promila alkoholu we krwi - mówi Jan Janusz, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Przemyślu.

Jednak zamiast porządnego drinka wręcza mi... alkogogle. To okulary, które imitują jazdę po pijanemu. W zależności od zastosowanego pleksi, można regulować "liczbę" promili alkoholu we krwi.

Ruchy mam niepewne

Co godzinę jeden pijak

W 2006 r. średnio co godzinę podkarpaccy policjanci ujawniali nietrzeźwego kierującego. W 2006 r. zanotowali 9846 kierujących w stanie nietrzeźwości, czyli mających powyżej 0,5 promila alkohol we krwi oraz 1026 kierowców po użyciu alkoholu, czyli mających od 0,2 do 0,5 promila alkoholu.
W 2006 r. w Podkarpackiem było 2216 wypadków, 260 osób zginęło, 2871 zostało rannych. Policji zgłoszono 17 592 kolizje. Sprawca co siódmego wypadku był pod wpływem alkoholu.

- Niech pan ubierze te okulary i sam dojdzie do samochodu. Załóżmy, że wracamy z jakiejś zakrapianej imprezy - proponuje dyrektor.

Przystaję na propozycję, ale po kilkunastu krokach mam dość. Nie sposób iść. Świat wiruje wokół, niepewnie stawiam kroki. Pewnie brak doświadczenia - tłumaczę sobie. Czuję się, jakbym wracał z porządnego wesela.

- Niech pan lepiej ściągnie te okulary - lituje się dyrektor.

Ćwiczymy wieczorem, na pustym placu manewrowym przemyskiego WORD. Tutaj zwykle trenują kandydaci na kierowców i osoby zdające egzamin na prawo jazdy.
Ubieram moje promilowe okulary i próbuję wsiąść do auta. Nie jest to proste. Już samo wyczucie klamki jest sztuką. Jakoś zapinam pasy i w drogę.

No i gdzie pan zajechał...

Wsiada ze mną Mieczysław Homa, doświadczony egzaminator WORD. Jedziemy peugeotem przystosowanym do jazdy szkoleniowej. Instruktor, który siedzi na fotelu pasażera, ma do dyspozycji pedały sprzęgła i hamulca.

Zapalam silnik i patrzę przed siebie. Widzę kiepsko. Kształty rozmyte, podwójne. Ale poradzę sobie, nie ma sprawy.

- Niech pan przejedzie po tym pasie i wjedzie między te słupki - proponuje egzaminator.

Ruszam z 1,5 promila alkoholu we krwi. Idzie nieźle, chociaż to dopiero pierwsza prosta. Instynktownie jadę powoli. Jakoś nie jestem w stanie przyspieszyć. Gdybym naprawdę był pijany, to pewnie byłoby odwrotnie. Kierowca po spożyciu zwykle staje się rajdowcem.

Pierwszy zakręt. Muszę się zmieścić pomiędzy tymi dwoma słupkami. Spoko! Co to za trudność. Naraz samochód sam hamuje.

- Niech pan zdejmie okulary i zobaczy, gdzie pan zajechał - proponuje egzaminator. To on zahamował drugim pedałem.

Auto zatrzymało się 10 cm przed słupkiem. Stoi on centralnie tuż przed maską samochodu. Gdyby nie siedzący obok instruktor, to jak nic wyrżnąłbym w niego.

- Wydawało mi się, że to były dwa pachołki, że przejadę środkiem... - tłumaczę się.
A tymczasem pachołek był jeden.

Obraz drogi ucieka, buja przed oczami

Co zrobić, gdy "musisz" wypić

Najlepszy sposób, promowany np. przez kierowcę rajdowego Krzysztofa Hołowczyca, to wybór "Krzysia". To specjalna osoba, która zobowiązuje się, że podczas imprezy nie będzie piła alkoholu. Można ją nawet specjalnie oznaczyć, np. emblematem, aby każdy imprezowicz wiedział, że Krzyś pije dzisiaj tylko napoje bezalkoholowe. Po przyjęciu bezpiecznie rozwiezie gości do domów.
Jeżeli jednak już pojechałeś swoim samochodem na imprezę i wypiłeś, to masz dwa wyjścia. Zostaw samochód i wróć piechotą lub autobusem. Drugi sposób, jeszcze lepszy i powszechnie praktykowany w dużych miastach, to wynajęcie dwóch taksówkarzy. Przyjadą wspólnie, a potem jeden z nich siądzie za kierownicą twojego samochodu, a drugi odwiezie cię bezpiecznie do domu. Cena takiej usługi, to podwójna należność za kurs taksówki. Opłaca się.

Jedziemy dalej. Jakoś udaje się przejechać kolejną przeszkodę, ale teraz zakręt. Oczywiście, wypadam poza linię. Jeszcze parę razy ląduję na pachołku.

Ciągle jednak jadę bardzo powoli. Gdy na moment próbuję szybszej jazdy, to obraz z alkogogli wprost ucieka, buja się przed oczami.

Koniec eksperymentu. Aż strach pomyśleć, co by było, gdybym w takim stanie wyjechał na miasto albo chciał mknąć ruchliwą autostradą.

Kierowców trzeba ostrzegać

- To typowe objawy dla pijanego kierowcy - tłumaczy dyr. Janusz. - Gdyby gdzieś na mieście policjant widział taką jazdę, od razu by pana zatrzymał.

Półtora promila, które "miałem" we krwi, to oczywiście ciężkie przestępstwo.

Bezdyskusyjnie skutkuje zabraniem prawa jazdy, wysokim mandatem lub grzywną a nawet więzieniem. Nie mówiąc już o tym, jakie konsekwencje może przynieść taka jazda.

- Każda forma prewencji, która przestrzega przed jazdą po pijanemu, jest pożyteczna - mówi egzaminator Homa.

Wprawdzie jechałem "pijany", ale właściwie to tylko miałem zniekształcony "alkoholem" obraz przed przednią szybą. Po tylu latach za kierownicą pewne ruchy, jak np. sięgnięcie do dźwigni zmiany biegów, wykonuje instynktownie. Także to, że nie byłem w stanie jechać szybciej i pewność, że w razie czego siedzi przy mnie osoba, która może nacisnąć dźwignię sprzęgła lub hamulca. Co nie znaczy, że postępowałbym tak po faktycznym spożyciu.

- Na razie nie stosujemy jazd przyszłych kierowców w alkogoglach - mówi dyr. Janusz. - Jednak pokazujemy je przyszłym kierowcom. Prosimy o ich ubranie i chwilę spaceru. Najczęściej są pod wrażeniem i dziwią się, że w takim stanie można jeździć. Alkohol to jedna z najczęstszych przyczyn wypadków, szczególnie tych najtragiczniejszych.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie