Prokuratura Rejonowa w Krośnie postawiła zarzuty fałszywemu lekarzowi. 43-latek podawał się za wojskowego neurochirurga i chciał leczyć raka

Ewa Gorczyca
Ewa Gorczyca
O wyłudzenie 1 100 złotych oskarżyła Prokuratora Rejonowa w Krośnie Andrzeja N., który podając się za lekarza, dr nauk medycznych wykształconego za granicą, chciał leczyć mieszkańców Korczyny. Oszustwo wyszło na jaw, bo rodzina "leczonego" pacjenta nabrała wątpliwości co do kompetencji doktora i zawiadomiła policję.

Mieszkanka gminy Korczyna, u której ojca zdiagnozowano nowotwór, od znajomej dowiedziała się o lekarzu, który zajmuje się ciężkimi przypadkami różnych chorób. Postanowiła skorzystać z tej możliwości, prosząc ją o pośrednictwo.

Jeszcze tego samego dnia mężczyzna przyjechał z wizytą do chorego. Powiedział, że jest lekarzem wojskowym, pracującym w Polsce i na Słowacji. Obejrzał wyniki chorego na raka mieszkańca gminy Korczyna i stwierdził, że musi się skonsultować z profesorami w Warszawie. Jego zdaniem zdjęcia tomograficzne były źle wykonane. Zadeklarował, że podejmie się leczenia i załatwi "dojścia" do kliniki w stolicy lub w Zakopanem. Przekazał też buteleczki i opakowania z medykamentami. Miały to być – jak twierdził – maści i eliksiry własnej produkcji oraz witaminy. Zalecił ich przyjmowanie, zainkasował 400 zł (tyle zażyczył sobie za wizytę) i po ustaleniu następnej wizyty odjechał.

Za dwa dni "lekarz" pojawił się ponownie w domu starszego mężczyzny. Przyniósł ze sobą różne eliksiry, torby, łóżko do masażu.
Zaaplikował choremu jakieś tabletki i płyn. Próbował też zrobić zastrzyk z substancją zawierająca witaminę C, ale okazało się, że nie jest w stanie wkłuć się w żyłę i po kilku próbach zrezygnował.

Wcześniej "lekarz" podłączył chorego do jakiegoś urządzenia i wykonał mu masaż. Zabieg ten zrobił także innemu domownikowi, który poskarżył się na problemy z kręgosłupem. Ta wizyta kosztowała rodzinę z gminy Korczyna 700 złotych.

43-latek – jak twierdził – leczył nie tylko choroby. Utrzymywał, że zajmuje się także uzdrawianiem duszy. Na dowód pokazał rodzinie chorego "płaszcz Matki Bożej z Gwadelupy ze śladami pazurów szatana".

Płaszcza tego miał użyć w domu mieszkanki Miejsca Piastowego, która poprosiła go o pomoc dla syna. "Lekarz" stwierdził, że jego dolegliwości nie mają charakteru medycznego, tylko duchowe. W tym przypadku ograniczył się do rozmowy i modlitwy. Nie wziął też pieniędzy.

Rodzina z gminy Korczyna po tym, jak zobaczyła dziwny rekwizyt nabrała podejrzeń co do wiarygodności lekarza.

Córka chorego na nowotwór mężczyzny utwierdziła się w swoich podejrzeniach podczas kolejnej wizyty. 43-latek miał podczas niej opowiadać o swoich metodach i operacjach, które przeprowadził w szpitalu pod Rzeszowem. Miał też telefonicznie konsultować ciężki przypadek pacjenta z kliniki ortopedycznej.

Zachowanie "lekarza" było według kobiety na tyle dziwne, że zadzwoniła na numer alarmowy policji. Funkcjonariusze przyjechali na miejsce i zatrzymali Andrzeja N.

Mężczyzna oświadczył policjantom, że jest lekarzem zarejestrowanym i prowadzącym praktykę na terenie Ukrainy, ale nie ma przy sobie dokumentu potwierdzającego kwalifikacje. Jak stwierdził, jego specjalnością jest neurochirurgia, jednak nie ma uprawnień do wykonywania zawodu lekarza na terytorium Polski. Do pacjenta przyjechał leczyć go witaminami i olejkami.

W samochodzie oszusta policjanci znaleźli różne ogólnodostępne medykamenty: maści, olejki, tabletki, syropy a także szaty liturgiczne, telefony komórkowe i 4,3 tys. złotych. Policjanci potwierdzili też, że żaden z lekarzy, z którymi rzekomo Andrzej N. miał się kontaktować telefonicznie, nie zna osoby o takim nazwisku.

43-letni mieszkaniec powiatu jarosławskiego usłyszał zarzut doprowadzenia dwóch osób do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, wprowadzając je w błąd co do wykonywanego przez siebie zawodu. Chodzi o 1,1 tys. zł, które w sumie wyłudził jako zapłatę za wizyty.

- Przesłuchany w charakterze podejrzanego przyznał się do zarzucanych mu czynów i złożył krótkie wyjaśnienia

- informuje Iwona Czerwonka-Rogoś, prokurator rejonowy w Krośnie.

Andrzej N. wyjaśnił, że nie jest lekarzem, nie ma wykształcenia medycznego, ani prawa do wykonywania tego zawodu.

- Przyznał, że okłamywał swoje ofiary w celu wyłudzenia od nich pieniędzy - dodaje prokurator Iwona Czerwonka-Rogoś.

Podejrzany oświadczył, że na późniejszym etapie postępowania chciałby dobrowolnie poddać się karze. Utrzymuje, że nikogo więcej nie oszukał. Śledztwo pokaże, czy rzeczywiście tak było. Sprawa jest rozwojowa. Wobec 43-latka został zastosowany dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju. Grozi mu kara od pół roku do 8 lat więzienia.

Czy wzrośnie opłata za ZUS?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
17 maja, 16:46, Gość:

Identycznie działają PISoBOLSZEWICKIE towarzysze.

Tylko dla idotow.

Weź sie pomasuj

Dodaj ogłoszenie