Rodzina ofiary wybaczyła pijanemu sprawcy wypadku w...

    Rodzina ofiary wybaczyła pijanemu sprawcy wypadku w Komborni. Wyrok dla 20-latka to trzy lata więzienia

    Ewa Gorczyca

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Ford wpadł do rowu, obrócił się i uderzył dachem w drzewo. Rafał J. nie miał zapiętych pasów. Wypadł z samochodu, zginął na miejscu.

    Ford wpadł do rowu, obrócił się i uderzył dachem w drzewo. Rafał J. nie miał zapiętych pasów. Wypadł z samochodu, zginął na miejscu. ©Archiwum

    Trzy lata pozbawienia wolności, dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów i pięć tysięcy złotych nawiązki na cel społeczny - to prawomocny już wyrok dla 20-letniego kierowcy, który w czerwcu ub. roku spowodował wypadek w Komborni w pow. krośnieńskim. Był pod wpływem alkoholu.
    Ford wpadł do rowu, obrócił się i uderzył dachem w drzewo. Rafał J. nie miał zapiętych pasów. Wypadł z samochodu, zginął na miejscu.

    Ford wpadł do rowu, obrócił się i uderzył dachem w drzewo. Rafał J. nie miał zapiętych pasów. Wypadł z samochodu, zginął na miejscu. ©Archiwum

    20-letni Andrzej K. i 24-letni Rafał J. wracali ze spotkania przy ognisku. Za kierownicą forda fiesty siedział 20-latek. Miał odwieźć starszego kolegę. Przed domem Rafała spotkali znajomego. 26-letni Marcin C. wracał z wesela. Ponieważ miał jeszcze kawałek do domu, Andrzej K. także i jego postanowił podwieźć. Rafał J. chociaż był już na miejscu, zdecydował się towarzyszyć kolegom.

    Nie odjechali daleko.
    Kawałek dalej, na lekkim łuku drogi, młody kierowca stracił panowanie nad kierownicą. Ford wpadł do rowu, obrócił się i uderzył dachem w drzewo. Rafał J. nie miał zapiętych pasów. Wypadł z samochodu, zginął na miejscu. Kierowca i drugi z pasażerów, 26-latek, wyszli z wypadku bez większego szwanku.

    WIĘCEJ: Wypił wódkę, wsiadł do auta. W wypadku w Komborni zginął 24-letni Rafał

    Dwa zarzuty dla 20-latka


    20-letni Andrzej J. zasiadł na ławie oskarżonych pod dwoma zarzutami: prowadzenia samochodu w stanie nietrzeźwości i spowodowania pod wpływem alkoholu wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Badanie wykazało u niego 1,5 promila. Chłopak przyznał, że na ognisku wypił ok. dwie szklanki wódki.

    Oskarżony chciał dobrowolnie poddać się karze, ale prokuratura się nie zgodziła, bo zaproponował zbyt niski jej wymiar. Wyrok, który zapadł w I instancji był najniższy z możliwych za tego typu przestępstwo - łącznie trzy lata pozbawienia wolności.

    - Złożyliśmy apelację, bo według prokuratury kara była rażąco łagodna - mówi prokurator Paweł Marcinkowski z Prokuratury Rejonowej w Krośnie.

    Prokuratura wnioskowała o pięć lat pozbawienia wolności. Zaostrzone od czerwca ubiegłego roku przepisy przewidują dla pijanego sprawcy śmiertelnego wypadku od 2 do 12 lat więzienia, bez możliwości warunkowego zawieszenia kary.

    Sąd nie uwzględnił odwołania prokuratury


    Sąd Okręgowy odwołania prokuratury nie uwzględnił. Uznał, że orzeczona w I instancji kara jest adekwatna.

    Sąd wziął pod uwagę młody wiek oskarżonego, fakt, że Andrzej K. wyraził żal i skruchę, a także to że Rafał J. miał świadomość ryzyka jazdy z pijanym kierowcą.

    Zasadnicze znaczenie dla sądu miała postawa bliskich ofiary. Na sali sądowej doszło do pogodzenia ze sprawcą, wybaczyli mu i oświadczyli, że nie roszczą do niego pretensji.



    ZOBACZ TEŻ: W Krośnie rozpoczął się proces Janusza G., oskarżonego o zabójstwo byłej żony


    POPULARNE NA NOWINY24:


    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo