Śmieciarze w Rzeszowie. Pozbywają się z domu gratów i pod osłoną nocy robią śmietnik na osiedlu. Niestety, w zasadzie są bezkarni

Beata Terczyńska
Beata Terczyńska
Zamiast zorganizować transport i wywieźć stare szafki, lodówki, telewizory, farby itp. wolą pod osłoną nocy podrzucić te rzeczy pod pergole śmietnikowe. I mieć problem z głowy. Tymczasem inni mieszkańcy Rzeszowa muszą patrzeć na te zalegające dzikie wysypiska i liczyć, że spółdzielnia mieszkaniowa na własny koszt to wywiezie. - Ludzie są wygodni, leniwi, niereformowalni i nie ma na nich bata. Dbają tylko o własne cztery litery - irytuje się wielu.

Podrzucanie pod śmietniki starych mebli, zdezelowanego sprzętu AGD, odpadów budowlanych, zdezelowanych okien i drzwi, elektrośmieci to plaga wielu rzeszowskich osiedli. A na wiosnę dopiero się zacznie!

- W okolicy bloku przy Starzyńskiego 11 leży rozwalona część szafy czy meblościanki, wielki kremowy fotel, zdezelowana wersalka, tapczan, i lodówka. Widok szpetny! Ręce tylko można załamać, jakimi ludzie potrafią być egoistami i leniuchami. Zamiast wywieźć te rupiecie w odpowiednie miejsce, wolą po cichaczu, nocą podrzucić jak kukułka jajko i niech się inni martwią, co z tym fantem zrobić. A przecież nie są sami na tym osiedlu. Inni muszą patrzeć na ten syf

- denerwuje się mieszkanka Baranówki IV.

- To samo przy pergoli koło Szkoły Podstawowej nr 25 w Rzeszowie. Od tygodni leżą tam stare drzwi, jakieś deski, listwy przypodłogowe i przedwiekowy, porozbijany telewizor. Nie dość, że wygląda to potwornie to jeszcze może stanowić zagrożenie, gdy zainteresują się tym dzieci - zwraca uwagę.

Prezes MPGK Rzeszów: podrzucają pod pergole, co tylko mogą

Sławomir Progorowicz, prezes zarządu Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Rzeszowie przyznaje, że niestety, jest to spory problem, a mieszkańcy podrzucają pod pergole wszystko, co tylko mogą. Zdarzają się i puszki po farbach, akumulatory, opony...

- Dwa razy w roku, spod każdej pergoli odbieramy odpady wielkogabarytowe za darmo - mówi tłumacząc, czym one są. - To stoły, krzesła, szafy, tapczany, łóżka, fotele, dywany, wykładziny, materace, zabawki dużych rozmiarów, rowery.

Natomiast takie rzeczy, jak deski drewniane, belki, panele, ramy okienne, drzwi, płoty, wanny, umywalki, muszle toaletowe lub spłuczki, grzejniki, płytki, rolety, części samochodowe, motorowery, kosiarki spalinowe, odpady ogrodowe, worki na śmieci lub kartony z odpadami, zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny to nie są odpady wielkogabarytowe. Te mieszkańcy sami powinni im przywieźć do punktów selektywnego zbierania odpadów przy Sikorskiego 428 lub Ciepłownicza 11.b

Leżałoby to wszystko miesiącami, gdyby nie administracje osiedlowe, które gdy wyczerpią limity darmowych odbiorów, chcąc nie chcąc zbierają te odpady i same, własnym transportem, na koszt spółdzielni, zawożą do MPGK. Bardzo dużo spółdzielni tak wozi, m.in. MZBM, Projektant, RSM.

To zatem tak naprawdę walka z wiatrakami?

- Musielibyśmy postawić strażnika czy policjanta przy każdej pergoli, by z tym zjawiskiem się uporać i zmienić mentalność ludzi. To nierealne. Pocieszające jest, że teraz coraz więcej osiedli jest monitorowanych, więc czasami zdarza się, że mieszkaniec podrzucający odpady wielkogabarytowe zostaje przyłapany i ukarany mandatem przez Straż Miejską.

Na Baranówce myśleli o monitoringu

Artur Świder, kierownik administracji osiedla Baranówka RSM mówi, że temat podrzucania odpadów poruszali na radzie osiedla.

- Zastanawialiśmy się, jak to rozwiązać. Myśleliśmy o monitoringu, który niestety na ten moment jest dla nas zbyt kosztowany - przyznaje.

- Mamy umowę z miastem. Z każdej pergoli dwa razy w roku za darmo odbierane są odpady wielkogabarytowe. Teraz też postaramy się jak najszybciej zorganizować taki transport, aby przynajmniej w rejonie Starzyńskiego i Osmeckiego temat wyczyścić

- mówi.

Kierownik dodaje, że mieli przypadek, iż ktoś wyrzucił stare okna i skaleczyło się dziecko. A później pojawił się problem z odszkodowaniem.

A gdy limit darmowych wywozów zostanie wykorzystany? Co wtedy?

- Ładujemy wszystko na nasze przyczepy i ciągnik wiezie to na składowisko. Odbiór jest oczywiście bezpłatny, ale paliwo kosztuje. I praca ludzi.

Zwierzęta też potrafią się śmiać

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
koles

Zgadzam się z Kamilem, cena za wywóz śmieci jest kosmicznie wysoka, a dodatkowo jesteśmy obciążeni koniecznością segregacji. Uważam, że za tę cenę powinno być zbierane wszystko co ludzie mają do wyrzucenia. W szczególności duże gabaryty, bo to przecież też są odpady, a czym zwykły człowiek ma je wywieźć?

K
Kamil

Wszystko ok ale...

Kilku osobowe rodziny płacą za wywóz śmieci ponad 100 zł na MSC w tej cenie muszą je segregować, mało tego połowę muszą wywozić na własny koszt bo, trawy nie wolno, popiołu nie wolno wielkie gabaryty nie zabierają, elektronikę nie wolno, styropian nie wolno, odpady budowlane nie wolno. A później zdziwienie że ludzie się buntują przeciwko takiemu działaniu. To co wolno za te pieniądze??? W MPGK im się chyba w głowach po przewracało z tego dobrobytu. Dodatkowo jedziesz do punktu coś oddać i słyszysz "my tego od Pana nie przyjmiemy bo tylko kompletne lodówki przyjemujemy samych drzwi nie przyjemujemy" to co masz z tym zrobić do lasu wywieźć?

G
Gość

Jedyne wyjście co jakiś czas zorganizować zbiórkę takich gabarytów przez odpowiednie służby

G
Gość

jakie to polskie

Dodaj ogłoszenie