Tego nie zobaczysz na ekranie! Odsłaniamy kulisy programu "Tylko nas dwoje"

Urszula Krutul/Gazeta Współczesna
Doda - juror, który przyćmiewa wszystkie występujące w programie gwiazdy Gazeta Współczesna
Co tydzień, w każdą sobotę, prawie 3 miliony widzów zasiada przed telewizorami, żeby obejrzeć muzyczne zmagania gwiazd. Nic dziwnego - na scenie produkują się celebryci z pierwszych stron gazet. Nie mówiąc już o gwiazdach... jurorach!

Hala Studia Rekording na warszawskim Ursynowie. To tu nagrywany jest program "Tylko nas dwoje". Z zewnątrz hala wydaje się wielka, w środku okazuje się być całkiem malutka. Jest gorąco, dlatego nikogo nie dziwią gwiazdy w wydekoltowanych sukienkach. Żal tylko mężczyzn, którzy mają na sobie marynarki. Aż strach pomyśleć, jak musi być im gorąco, kiedy stają na środku sceny i zaczynają tańczyć wymyślne układy.

Już za moment zgasną światła i widzowie usłyszą czołówkową melodię programu. A na scenie pojawią się pary - mistrz i uczeń. I każdy w głowie mimowolnie zanuci wielki przebój "Just the two of us" - czyli "Tylko nas dwoje".
Ale... po kolei.

Pudzian wyraźnie prowokuje... Gazeta Współczesna

Doda - juror, który przyćmiewa wszystkie występujące w programie gwiazdy (fot. Gazeta Współczesna)Chcę słyszeć brawa

Tego widzowie siedzący przed telewizorami nie mogą zobaczyć. Chodzi o krótkie szkolenie publiczności w studio. Nie widzą też tego, co dzieje się w hali w przerwach reklamowych.

Obok podświetlonej sceny uwagę zwracają fotele jurorów. A szczególnie jeden, gdy zapala się umieszczony nad nim neon z napisem "Queen of temptations". Wiadomo. Tam zasiądzie Doda.

Godz. 19.40. Na scenie głównej pojawia się Piotr Balicki. To on będzie animował widzów w studiu.

- Moi drodzy, przed nami trzeci odcinek naszego show. Zapewniam, że będzie wspaniały i rewelacyjny. Ale tylko jeśli mi pomożecie! - zachęca Piotr.
Objaśnia, że podczas tego nagrania widzowie zobaczą 9 par, z których w finale jedna odpadnie. Ale najpierw, zanim jeszcze wykonawcy pojawią się na scenie, trzeba przećwiczyć okrzyki.

Grunt to dobra zabawa Gazeta Współczesna

Pudzian wyraźnie prowokuje... (fot. Gazeta Współczesna)Na widowni znajdują się rodziny i przyjaciele artystów. Zaczyna się swoista rywalizacja: kto z nich będzie głośniejszy?! Wydawałoby się, że emocje sięgnęły zenitu, kiedy wywołani zostali goście Ani Wiśniewskiej i Mariusza Pudzianowskiego. Ale po chwili w aplauzie pisków i braw pokonuje ich reprezentacja Ani Bosak i Piotra Kupichy.

- Opłaconą wycieczkę słyszę - żartuje prowadzący swoistą "rozgrzewkę" Piotr. - A teraz chcę, żebyśmy przećwiczyli brawa i to, jak rzucacie się z balkonów ze szczęścia - dodaje ze śmiechem.

Na koniec tłumaczy, że będzie obecny podczas całego nagrania i będzie pokazywał widowni, co powinna robić.

5 minut przed wejściem na żywo na scenie pojawiają się jurorzy. Pierwsza - Irena Santor, zaraz za nią Tomasz Karolak. Publiczność zaczyna szaleć, kiedy do studia wkracza Doda. Nie wiadomo, czy większe emocje budzi ona sama, czy jej nietypowy strój. Piosenkarka ma bowiem bardzo, bardzo wyeksponowane piersi i kosmiczne wręcz okulary.

Ostatnie poprawki makijażu widzowie mogą już oglądać na żywo. Zespół, który przygrywa wykonawcom, stroi instrumenty. W końcu to będzie program, w którym dużą rolę odgrywa dźwięk.

- Słuchajcie, drodzy państwo. Mamy teraz tak zwany "czysty plan" i wchodzimy na żywo za 8, 7, 6, 5, 4, 3...
[obrazek4] Grunt to dobra zabawa (fot. Gazeta Współczesna)A próby mamy... online

Po czołówce i krótkim wprowadzeniu Kasi Cichopek i Mariusza Kałamagi widzimy na scenie wszystkie pary. Już za chwilę zaczną śpiewać. Na pierwszy ogień idą nauczycielka - piosenkarka Małgorzata Ostrowska i uczeń - kabareciarz Grzegorz Halama. Występ wypada bardzo dobrze, a wykonawcy dostają od jurorów wysokie noty. Trudno uwierzyć, że większość prób ta para odbywa... przez internet!

- Najtrudniejszy w tym programie jest brak czasu, a co za tym idzie: brak realnych prób - tłumaczy Ostrowska. - Próbujemy więc internetowo. Na żywo spotykamy się dopiero w piątek. Ale... dajemy radę!

- Często wychodzi tak, że pierwszy raz razem śpiewamy dopiero na próbie generalnej - dodaje Halama. - Co do zaskoczeń i niespodzianek, to owszem. Szykujemy jakieś. Ale nic nie powiem, bo zapeszę.

Teraz na scenie pojawiają się Joanna Koroniewska i Łukasz Zagrobelny. Płynie romantyczna ballada. Widownia faluje. Niektórzy nucą słowa piosenki, a z góry leci konfetti. Po ich występie Doda stwierdza, że było trochę niedociągnięć, ale wybacza wszystko Joannie, bo ta ma "zajebi... kieckę".
Kolejno swoich sił próbują Radek Brzózka i Kasia Cerekwicka oraz Paulina Sykut i Iwan Komarenko. Kiedy na scenie pojawia się Ania Wiśniewska w parze z Mariuszem Pudzianowskim, ubrani w iście kowbojskim stylu, emocje publiczności sięgają zenitu. I właśnie wtedy... prowadzący ogłaszają przerwę na reklamy.

- Teraz pijemy, jemy, dotykamy się i robimy sobie zdjęcia - Piotr instruuje publiczność. Łowcy autografów biegną w stronę jury. Każdy chce mieć podpis Dody.

- Jesteście najlepszą publicznością w historii tego programu. I nie mówię tego po to, żeby się wam podlizać - zapewnia Piotr. Po chwili prosi wszystkich o zajęcie miejsc, bo za chwilę znów wejście na żywo.

Na scenie już czeka Ania z Pudzianem złapanym na lasso. Śpiewają "Nie bądź taki szybki Bill", a na koniec Ania ściąga Mariuszowi jednym ruchem koszulę. Pod spodem strongman ma koszulkę z napisem "Król jest tylko jeden". To specjalnie dla Dody.
Przecież o zabawę tu chodzi

Pojawiają się kolejne pary: Paulla i Artur Partyka, Ania Bosak i Piotr Kupicha, Stachursky i Krystyna Czubówna i w końcu Ewa Wachowicz i Jacek Wójcik. Doda daje Czubównie i Wójcickiemu swoje pierwsze w historii programu 10 punktów. Niestety, w wyniku głosowania widzów Czubówna i Stachursky wypadają z programu.

- Najtrudniejsze dla mnie było to, że trzeba się mierzyć z różnym repertuarem - mówi Czubówna. - A nie w każdym dobrze się czujemy. Ale nie martwi mnie, że odpadliśmy. To była dobra zabawa. Nasz dzisiejszy występ się podobał. Był całkiem dobrze punktowany przez jury i publiczność zgromadzoną w studiu. Mogę powiedzieć, że odchodzę w glorii odchodzę. Jestem bardzo zadowolona.

- Pani Krystyna była bardzo dobrą uczennicą - dodaje Stachursky. Najtrudniejsze było przełamanie siebie, żeby spróbować czegoś, czego na co dzień się nie robi. A przy okazji dobrze się bawiliśmy. Bo o zabawę tu przecież chodzi.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

n
nick

Program aż taki głupi to nie jest....ale niektórzy uczestnicy tylko się ośmieszają np Wachowicz, Pudzian (dodatkowo nie umie się wysłowić)
A już prowadzący, szczególnie ta Cichopek - pupilka Niny Terentiew - totalna żenada....Nie pomagają nawet bieżące korepetycje z konferansjerki

o
olek

najgłupszy program jaki widziałem

i nie mowcie ze wam sie podoba

Dodaj ogłoszenie