Ucieczka do raju - dlaczego młodzi ludzie wyjeżdżają z Podkarpacia

Andrzej Plęs
Jak wynika ze statystyk, najwięcej wyjeżdża młodych ludzi w wieku 20 - 35 lat.
Jak wynika ze statystyk, najwięcej wyjeżdża młodych ludzi w wieku 20 - 35 lat. Krzysztof Kapica
Czy nasz region faktycznie się wyludnia? Czy masowe wyjazdy to tylko same minusy? Oto raport o współczesnej emigracji z Podkarpacia.

Podkarpacka emigracja w procentach:

Podkarpacka emigracja w procentach:

75 proc. wyjeżdżających deklarowało, że motywem emigracji były trudności ze znalezieniem pracy w Polsce i atrakcyjniejsze płace za granicą
53 proc. pochodzi ze wsi
51 proc. to kobiety
15 proc. zdecydowało się na emigrację z powodów rodzinnych
4,2 proc. kontynuowało naukę za granicą
73 proc. nie ukończyło 39 lat
12 proc. to dzieci do 14 roku życia
20 proc. Podkarpackich emigrantów wybrało Wielką Brytanię
17 proc. wyjechało do USA
po 6 proc. osiedliło się we Francji i Włoszech

Jeszcze w międzywojniu rzesze mieszkańców Galicji środkowej porzucały ojcowiznę i ruszały za Wielką Wodę. PRL powstrzymał tę falę emigracji środkami administracyjnymi, a nie dlatego, że tu zaczęło być znacznie lepiej.

Szczęściarze zdołali uciec w ramach łączenia rodzin. Wolna Polska uchyliła drzwi do świata, młodsi i starsi ruszali do RFN i Francji, dokąd o wizy było łatwiej niż do USA.

Ale dopiero Polska w Unii Europejskiej i "bezwizowy" układ z Schengen sprawiły, że Podkarpacie zaczęło się wyludniać. Czy rzeczywiście wyludniać?

Urząd Statystyczny w Rzeszowie podkreśla, że wcale nie jest nas mniej, niż było. Ba, ludności na Podkarpaciu przybywa!

Tylko wcale nie dlatego, że można przebierać w ofertach pracy, a poziom płac tutaj kusi resztę Polski. Jest nas więcej, bo wciąż mamy dodatni przyrost naturalny. W ten sposób "produkujemy" siłę roboczą dla lepiej rozwiniętych części kraju, Europy i świata.

I nie tylko "produkujemy", ale też kształcimy. Na ogół za pieniądze publiczne.

Złośliwi realiści przypominają, że przez cały PRL z województw rzeszowskiego, krośnieńskiego, przemyskiego uciekał najwartościowszy, najlepiej wykształcony, najbardziej dynamiczny "element ludzki".

Uciekał na studia i do pracy. Bo Kraków, Śląsk i Warszawa stwarzały lepsze warunki rozwoju i kariery, były atrakcyjniejsze cywilizacyjnie. Złośliwi realiści dodają, że uciekali ci, którzy południowo-wschodni skrawek Polski mogliby cywilizacyjnie popchnąć do przodu.

Akces Polski do Unii Europejskiej tę tendencje tylko nasilił: wciąż wyjeżdżano stąd do bogatszych, lepiej rozwiniętych zakątków kraju i rozpoczęła się emigracja poza jego granice.

- Mamy teraz podkarpackie apogeum emigracji - ocenia socjolog Paweł Walawender, prezes BD Center Consulting w Rzeszowie. - To tym bardzie smutne, że nastąpiło w szczególnym okresie: kiedy nie ma poważniejszych konfliktów zbrojnych, etnicznych, po odzyskaniu niepodległości i w zasadzie można by realizować plany i marzenie życiowe. Tymczasem ucieka nam najważniejszy kapitał: ludzie młodzi, wykształceni i dynamiczni.

Bo - mówią dane statystyczne - najliczniejszą grupę "uciekających" stanowią ludzie w wieku 20 - 35 lat.

I nie jest przypadkiem, że właśnie w tym przedziale wiekowym powiatowe urzędy pracy na Podkarpaciu rejestrują największą liczbę bezrobotnych.

Emigracja dobra jest

180 tysięcy emigrantów

W końcu marca 2011 r. za granicą przebywało powyżej 3 miesięcy ok. 180 tys. mieszkańców woj. podkarpackiego - wynika ze spisu powszechnego. Wystąpił więc znaczący wzrost liczby emigrantów w stosunku do 2002 r. (poprzedni spis powszechny), kiedy to poza granicami województwa przebywało 77,2 tys. osób. Osoby przebywające czasowo zagranicą (nawet przez kilka lat) są włączone do stanu ludności faktycznie zamieszkałej w Polsce.

Poziom podkarpackich płac (średnio 3,2 tys. zł miesięcznie brutto, wobec 3,8 tys. w pomorskim, 3,9 tys. w śląskim, 4,8 tys. w mazowieckim) nie jest w stanie dynamiką konsumpcji rozwinąć tego terenu gospodarczo.

Skąd więc kapitał na nowe samochody, nowe lub stare, ale wyremontowane, zadbane domy? Dlaczego w większych miastach regionu mnożą się galerie handlowe?

Dlaczego przybysze z innych zakątków kraju przyznają, że tu czysto, schludnie i wcale nie ubogo? Także dzięki strumieniowi euro, płynącemu od emigrantów.W latach 2004 - 2010 polscy emigranci przysłali do ojczyzny 30 mld euro.

Emigracja ma jeszcze jeden "plus", nie tylko czysto statystyczny: dzięki odpływowi ludzi, którzy tu nie widzą dla siebie szans, spada liczba bezrobotnych, podaż siły roboczej maleje, przez co mniejsza jest presja pracodawców na obniżanie płac.

Optymiści zauważają jeszcze jedną, dodatnią stronę emigracji: ci, którzy wyjeżdżają, przywiozą nie tylko gotówkę, ale i know how. O warunkach i organizacji pracy, relacjach pracodawca - pracownik, wiedzę o prowadzeniu biznesu.

To wersja optymistyczna. Realistyczna jest taka, że zdobytych w Londynie i Dublinie kwalifikacji zawodowych nikt tu nie potrzebuje.

Emigracja jest zła

Paweł Walawender dostrzega pozytywy emigracji, ale podkreśla, że jej złe skutki dla Podkarpacia przeważają. A najgorszy jest "drenaż mózgów" z regionu.

- Region opuszczali ludzi bardzo dobrze wykształceni, poziomem płac i możliwościami zawodowymi przyciągały Warszawa, Kraków, Poznań i Wrocław - wylicza. - Nasz region ponosił koszty wykształcenia tych ludzi, oni kapitał tu zdobytej wiedzy wykorzystywali na rzecz innych ośrodków w kraju. Czyli biedny region kształcił kadry dla regionów bogatych, które stawały się przez to bogatsze, więc tym bardziej kuszące dla wykształconych mieszkańców tego biednego regionu.

I dodaje, że władze samorządowe województwa nie zrobiły nic, żeby ten proces powstrzymać. Ani po 1989 roku, kiedy staliśmy się bardzie mobilni zawodowo w skali kraju, ani po 2005 roku, kiedy otworzono nam drzwi do unijnego rynku pracy.

- W tamtym okresie pracowałem w dwóch uczelniach, rozmawiałem o tym ze studentami, nie ukrywali, że spieszą się z zakończeniem studiów, żeby jak najszybciej wyjechać za granicę - opowiada Paweł Walawender. - Niektórzy brali na studiach urlopy, żeby szukać przyszłości w Anglii, Francji, Irlandii. Cześć z nich wracała, ale znaczna większość pozostała.

To tym groźniejsze - zauważa socjolog - że wykształceni tu ludzie tam pracowali na stanowiskach znacznie poniżej swoich kwalifikacji. Nierzadko prawnik czy historyk zarabiali na dublińskim zmywaku.

I trudno w takiej sytuacji mówić, że zdobywali tam kwalifikacje zawodowe. A latami przebywając tam, z czasem wykluczały się z podkarpackiego rynku pracy.

Błędem jest sprowadzanie zjawiska emigracji wyłącznie do kryteriów ekonomicznych.

Socjologowie, psychologowie (także społeczni), demografowie alarmują, że skutki emigracji mogą być w przyszłości katastrofalne: zerwanie więzi pokoleniowych w rodzinach, coraz liczniejsza na Podkarpaciu liczba eurosierot, osłabianie więzi emocjonalnych emigrantów ze "starym krajem".

A jednocześnie niechęć do "starego kraju" tych, którzy zostali, a których rodziny zostały ekonomicznie zmuszone do emigracji.

Niezastąpieni

Z Podkarpacia wyjeżdżają ludzie w wielu rozrodczym (gros to emigranci 20 - 39 lat), którzy mogliby zapewnić ciągłość pokoleniową, także dla potrzeb gospodarki. Wyjeżdżają coraz częściej - na zawsze.

A kiedy przyjdzie boom gospodarczy, podkarpacka gospodarka może zacząć odczuwać brak rąk do pracy. Przede wszystkim fachowców. Jak wówczas wypełnić lukę? Imigracja z Ukrainy, Białorusi, repatrianci z Kazachstanu?

Dla imigrantów nie tylko Podkarpacie, ale i Polska w ogóle jest i długo pewnie będzie krajem tranzytowym w drodze do atrakcyjniejszych rynków pracy. Koszt adaptacji polskich repatriantów np. z Kazachstanu byłby znacznie wyższy, niż wszelkie programy społeczne, które mogłyby powstrzymać odpływ ludzi z tej części Polski.

A takich programów w skali Podkarpacia nie ma. Ludzie stąd uciekają, bo nie ma pracy, albo też dlatego, że gdzieś dalej jest taka sama, ale znacznie lepiej płatna. Nie ma pracy, bo duży kapitał inwestycyjny się tu nie pcha.

A nie pcha się - jak zauważa Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych - ponieważ Podkarpacie jest zacofane w infrastrukturze drogowej, kolejowej, telekomunikacyjnej, świat nauki nie współpracuje tu ze światem biznesu, a zasobność podkarpackich kieszeni nie pozwala robić ty obiecujących interesów.

Ani w hurcie, ani w detalu. Nawet klimat fiskalny dla biznesu nie jest tu korzystny. W ciągu ostatnich miesięcy rzesza podkarpackich przedsiębiorców przerejestrowała swoje firmy do innych województw, bo poczuli się nękani przez miejscowe służby skarbowe.

Unijne pieniądze z programu Rozwój Polski Wschodniej idą budowę i wyposażenie tutejszych uczelni. A one - w konsekwencji - kształcą kadry dla innych regionów kraju.

Pieniądze idą także na budowę i remont dróg. Żeby można było sprawniej stąd wyjechać? Na szczęście łatwiej też będzie przyjechać. I w tym nadzieja. Bo programu, który powstrzymałby emigrację na Podkarpaciu, na razie brak.

Abonament RTV. Komu skarbówka może wejść na konto?

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gregor

Emigracja to może jest zła ale lepsza od wegetacji w Polsce.Mam 48 lat i jestem pracującym jeszcze górnikiem,dzisiaj po latach życia i pracy widzę iż popełniłem błąd w latach 80-90.Mogłem emigrować do Niemiec.Pracując tam jako górnik stać by mnie było na dom ,dobry samochód ,utrzymanie dzieci i zapewnienie szkół na dobrym poziomie,samodzielne opłacanie sobie składek  zdrowotnych i emerytalnych.Stać by mnie było leczyć się prywatnie na lepszym poziomie.W Polsce też opłacam sobie skladki tyle że nie mogę z nich korzystać ponieważ zostają zatracone.Ostatnio podupadłem na zdrowiu i chcąc dostać się do specjalisty trzeba czekać miesiące,żeby wykonać badania  trzeba czekać po 6 miesięcy,żeby zrobić operację to nawet 5 lat,a jak cię stać  to za pieniądze masz wszystko od ręki, tyle że cię nie stać.Oplaty miesięczne czynsz,media pochłaniają połowę mojej pensji,leki kosztują majątek,jadzenie to samo wszystko oscyluje na poziomie krajów zachodnich, nasza płaca jest na poziomie krajów zachodnich ale jako zasilek dla bezrobotnych.Podziwiam młodych za to że rozumieją co się  u nas  dzieje że myślą przyszłościowo,że mają odwagę i emigrują.Ja patrząc dzisiaj z mojej perspektywy widzę że robią bardzo dobrze,słowa uznania bo oni wiedzą  jak po 50 latach pracy otrzymają marną emeryturę 700 pln.będą starsi i zchorowani,nie mający zasobnego portfela i konta to w Polsce nikt o nich się nie zatroszczy,ponieważ człowiek w naszym kraju nic nie znaczy,jest kolejnym marnym numerem statystycznym.

K
KDM

18 lat w jednej firmie, było dobrze kiedyś, teraz jest taka hujnia 1300 na konto, coraz czesciej zastanawiam nad częściej.

Dodaj ogłoszenie