Wyrok w głośnej sprawie lekarza, sprawcy wypadku ze skutkiem śmiertelnym

Andrzej Plęs
Andrzej Plęs
Miejsce, w którym w 2018 roku rozegrały sie tragiczne wydarzenia
Miejsce, w którym w 2018 roku rozegrały sie tragiczne wydarzenia Krzysztof Kapica
Udostępnij:
Na rok pozbawienia wolności, z zawieszeniem wykonania kary na trzy lata, skazany został znany rzeszowski lekarz za spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Nadto przez 8 lat od uprawomocnienia się wyroku nie będzie mógł prowadzić pojazdów mechanicznych. Wyrok Sądu Rejonowego w Rzeszowie jest nieprawomocny. Oskarżyciel posiłkowy zapowiada od niego apelację.

Nie próbował udzielić poszkodowanemu pomocy

Był wczesny ranek 3 grudnia 2018 r., kiedy 27-letni Andrzej Lutak właśnie schodził z przejścia dla pieszych na ul. Krakowskiej w Rzeszowie. Zdążył przemierzyć jeden pas jezdni, właśnie upuszczał drugi, wiodący w tym samym kierunku, kiedy uderzyło w niego volvo, zmierzające w kierunku Świlczy. Rekonstrukcja zdarzenia ujawniła, że pojazd uderzył pieszego w nogę, ten głową uderzył w poczną szybę od strony kierowcy, po czym dostał się pod koła auta. Śmierć nastąpiła na miejscu. Za kierownicą volvo siedział 58-letni Jacek H. Z relacji świadków wynika, że zatrzymał się po zderzeniu, ale nie próbował udzielić poszkodowanemu pomocy. Wstępną pomoc i , próby reanimacji podjęli przechodnie. Dopiero po kilku minutach przybyła na miejsce policja.

Niezbitym dowodem był zapis z monitoringu drogowego

Prokuratorski akt oskarżenia mówił o „nieumyślnym naruszeniu zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym” oraz „nienależytym obserwowaniu sytuacji na drodze przed pojazdem oraz spóźnieniu z reakcją na dynamicznie zmieniającą się sytuację na drodze”. Prokuratura domagała się kary roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata, oskarżony chciał dobrowolnie poddać się każe w tej samej wysokości, co pozwoliłoby mu uniknąć procesu. Na to nie zgodził się ojciec ofiary i oskarżyciel posiłkowy w procesie.

Podczas pierwszej rozprawy oskarżony oświadczył, że będzie odpowiadał wyłącznie na pytania swojego obrońcy. Zeznając tłumaczył się, że tego dnia była kiepska widoczność, mżyło, widoczność była ograniczona, a przejście dla pieszych słabo widoczne, pieszy, którego potrącił był niemal niewidoczny, bo w ciemnej kurtce i z kapturem na głowie. Dlaczego nie podjął wobec niego pomocy medycznej? „Są też pewne granice interwencji” – brzmiała odpowiedź.

Akt oskarżenia nie precyzował, z jaką prędkością jechał Jacek H. w chwili zderzenia. Biegli na potrzeby procesu określili ją na 77,8 km/h. Ostatecznym i niezbitym dowodem był zapis z monitoringu drogowego. Badania wykazały, że chwili zdarzenia kierowca volvo był trzeźwy.

Ze względu na status społeczny oskarżonego procesowi towarzyszyło duże zainteresowanie. Ogłoszony we wtorek przed Sądem Rejonowym w Rzeszowie uznał Jacka H. winnym, wyrok mówi o roku pozbawienia wolności dla Jacka H., z zawieszeniem wykonania kary na trzy lata, ośmiu latach zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych od chwili uprawomocnienia się wyroku, a także 20 tys. zł grzywny. Sąd uznał, że oskarżony „nie zachował szczególnej ostrożności przy zbliżaniu się do przejścia dla pieszych, przyjmując niewłaściwą technikę jazdy, polegającą na nienależytym obserwowaniu drogi przed pojazdem, w wyniku czego potrącił Andrzeja Lutaka, powodując u wymienionego obrażenia wielonarządowe, na skutek pokrzywdzony poniósł śmierć na miejscu”.

Ojciec ofiary nie zgadza się na taki wyrok

Orzekająca w tej sprawie sędzia Alicja Kuroń ustnie uzasadniła taki wymiar kary. Przypomniała, że obowiązujące od kilku miesięcy przepisy o ruchu drogowym zobowiązują kierowców do zachowania szczególnej ostrożności przed przejściem dla pieszych i zredukowanie prędkości, zaś przepisy przed trzema laty na nakazywały redukcji prędkości.

- Co nie oznacza, że kierowca był zwolniony z zachowania szczególnej ostrożności – uzasadniała sędzia Alicja Kuroń . – Wyliczenie biegłych mówi, że nawet przy wykazanej w procesie prędkości pojazdu kierowca miał możliwość rozpoznania sylwetki pieszego na przejściu, zredukowania prędkości i ustąpienia mu pierwszeństwa. Nadto oskarżony wiedział, że zbliża się do przejścia dla pieszych.

Dlatego sąd zmienił kwalifikację czynu oskarżonego. Prokuratura w oskarżeniu opisała go, jako nieumyślne spowodowanie wypadku, sąd przyjął, że „zaniechając należytej ostrożności”, Ja cek H. działał umyślnie.

Uzasadniając taki wymiar kary, dodała, że Jacek H. nie był dotychczas karany. Nie zgadza się z nim Leszek Lutak, ojciec zmarłego. Jego adwokat zapowiedział złożenie wniosku o uzasadnienie pisemne wyroku, po którym sformułuje apelację. Leszek Lutak zaprzeczył, by miał zamiar starać się o odszkodowanie od sprawcy śmiertelnego wypadku.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mazowiecki Tydzień Bezpieczeństwa

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Chciałbym poznać szczegółowe uzasadnienie sądu do twierdzenia, że przed czerwcem zeszłego roku kierujący nie miał obowiązku zwolnienia przed przejściem. Ciekawi mnie czy sąd tak uważa dlatego, że jego zdaniem przepis to nakazujący, a zamieszczony w rozporządzeniu o znakach drogowych jest sprzeczny z ustawą prd i nie może być stosowany (były takie głosy i to dobrze uzasadnione), czy też dlatego, że przepisu tego nie znał.
G
Gość
Kpiny to nasze sądownictwo, jak by sprawcą był pielęgniarz to by dostał 3 lata bezwzględnej odsiadki,
G
Gość
k...a... Panie autorze - Andrzej Plęs, przeczytaj sobie Panie swoj tekst jeszcze raz i zastanow sie Pan czy powinien Pan byc dziennikarzem... Tego artykulu nie da sie czytac, byk na byku..
Przejdź na stronę główną Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie