"Złoty Wilk" Bartłomieja Rychtera. Sanok trafił na karty powieści

Piotr Samolewicz
Rozmowa z Bartłomiejem Rychterem, autorem niedawno wydanego thrillera "Złoty wilk", którego akcja dzieje się XIX-wiecznym Sanoku.

- Sanok występuje w poezji Janusza Szubera, natomiast w prozie chyba rzadko?

- Myślę, że jakieś próbki były, natomiast nie były to powieści pisane dla rozrywki. Chyba jestem pierwszym psiarzem, który próbuje zaprząc realia sanockie do historii, która ma wciągnąć, straszyć i bawić.

- Czy dużo czasu poświęcił pan na dokumentację swojej historii?

- Tak. Prawie rok. Nawet gdy książka szła do redakcji, to sprawdzałem poszczególne nazwiska sklepikarzy, usytuowanie nawet mało ważnych dla fabuły instytucji czy obiektów. Jako sanoczanin miałem ambicję, by ta książka była mocno osadzona w realiach.

- Dużą topograficzną rolę w powieści odgrywa Wzgórze Zamkowe. Miejsce zapewne szczególne dla sanoczan?

[obrazek2] Bartłomiej Rychter (ur. 1978) jest prawnikiem i menedżerem. Mieszka i pracuje w Sanoku. Jego powieściowy debiut "Kurs do Genewy" (W.A.B. 2007) był nominowany do Nagrody Wielkiego Kalibru dla najlepszej polskiej powieści kryminalnej i sensacyjnej roku 2007. Zapowiadana ekranizacja "Kursu do Genewy" na razie nie dojdzie do skutku, gdyż nie znalazł się producent, który by udźwignął budżet filmu. "Złoty wilk" jest jego drugą książką.
Na zdjeciu: pisarz podczas spotkania z czytelnikami. (fot. Dorota Mękarska)- Nazwa Wzgórze Zamkowe jest używane zamiennie z miejskim wzgórzem, gdyż zamek stracił już swój średniowieczny charakter. Z dawnego zamku został tylko ogryzek. Na wzgórzu, w tzw. Sokolim Gnieździe, stoi dom głównego bohatera, doktora Zaleskiego. Jest to kopia florenckiej wilii, którą zbudował autentyczny doktor Zaleski. Willa jest zawieszona nad zamkowymi schodami. Z jej okien inny bohater powieści Borys Pasternak ogląda panoramę błoń. Z okien rozciąga się też widok na San.

- Czy przytaczane przez pana elementy wierzeń rusińskich są autentyczne?

- Jak najbardziej. Podstawowym moim źródłem był Oskar Kolberg i jego trzytomowa edycja "Sanockie-Krośnieńskie". Zaczerpnąłem stamtąd opisy rytuałów pogrzebowych, zwyczaje związane z kultem zmarłych, przyśpiewki, modlitwę odmawianą przed wilkołakiem.

- Czy wiara w wilkołaki była wówczas powszechna?

- Wiara w wilkołaki była tylko jednym z elementów światopoglądu ówczesnych słabo wykształconych, często niepiśmiennych mieszkańców Podkarpacia. Wilk był mi potrzebny do tego, by morderstwa, o których mowa w powieści, nabrały trochę ponadnaturalnego charakteru. W powieści pojawia się też inne wierzenie, że cholera, która w tamtym czasie dziesiątkowała ludzi, miała postać siwowłosej kobiety chodzącej od wioski do wioski.

- Czy jakiś element powieściowej układanki sprawił panu szczególnie kłopot?

- Ja nie patrzę na to pod tym względem. Świetnie się bawiłem przy pisaniu książki. Zastanawiałem się tylko nad stylizacją języka, czy ma przypominać język z końca XIX w. Jednak stwierdziłem, że stylizacja będzie zbędna, gdyż może przesłonić interesującą historię.
- Zakończenie "Złotego wilka" jest otwarte.

- Jak najbardziej. Ale to nie jest furtka zostawiona przez ostrożnego pisarza. To sama konstrukcja powieści i bohatera, jego motywacja do działań, były zaplanowane na coś większego. Bohaterowie "Złotego wilka" dopiero weszli w nową intrygę, która może ujawni się na kartach nowej książki.

- A nad czym pan teraz pracuje?

- Mam pewien koncept, który planuję w najbliższych dniach przedstawić wydawnictwu. Też będzie łączyć elementy literatury kryminalnej, detektywistycznej, grozy. Może włożę też elementy literatury wojennej. Akcja nie będzie związana z Sanokiem. Będzie się działa w przeszłości, ale znacznie bliższej.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
misia

Jestem w trakcie czytania.Dokladnosc topograficzna, znane nazwiska ,swietne pioro,wartka akcja.....to cechy tej ksiazki.Autor ma talent.Jest ona dla tych czytelnikow,ktorzy utozsamiaja sie z Sanokiem,znaja to miasto,czuja go.Przed autorem kariera pisarska- tak sadze.Dziekuje za ta ksiazke.Podziwiajmy mlody wiek pana Bartlomieja i taka wiedze.Gratuluje.

~marek~

swietna ksiazka, w sam raz na dlugie zimowe wieczory, polecam sredecznie, ja np kupilem przez sms'a

Dodaj ogłoszenie