4 liga piłkarska: Wisłoka z Resovią

roy, gb, mawa, W.C., nach, emes
Strug, dowodzony przez Mariusza Ropa (na zdjęciu z lewej), stawiał się Resovii, ale punktu nie zdobył. <br>
Strug, dowodzony przez Mariusza Ropa (na zdjęciu z lewej), stawiał się Resovii, ale punktu nie zdobył. KRZYSZTOF ŁOKAJ
"Masz u mnie piwo!" - mówi się do znajomego, który załatwił dla nas ważną sprawę. Ciekawe, ile szklaneczek zafundują piłkarze Resovii graczom Wisłoki Dębica. Dzięki remisowi dębiczan w Leżajsku strata tamtejszej Pogoni do lidera z Rzeszowa wzrosłą do trzech punktów. Ciężko będzie ją odrobić, choć Pogoń ma przed sobą chyba ciut łatwiejszy terminarz spotkań. Wigor odzyskała Górnovia, która - podobnie jak Izolator w meczu drużyn walczących o utrzymanie - strzeliła rywalom pięć goli. Efektownie zaprezentowała się także, na rezerwowym boisku, Kolbuszowianka. Porażka w Boguchwale zepchnęła sędziszowską Lechię na szesnaste, objęte automtyczną degradacją, miejsce.

GÓRNOVIA SMAK-EKO - AQUAREL GALICJA CISNA 5-1 (1-0)

1-0 Róg (1, asysta Hopka), 2-0 Bieńko (57, asysta Rzeszutka), 2-1 Zięba (75, asysta Dziwisza), 3-1 Rzeszutek (87-głową, asysta Hopka), 4-1 Róg (89), 5-1 Szafran (90-głową).
GÓRNOVIA: Korzenny 6 - Krzemiński 6, Mokrzycki 7, Hulbój 6 - Hopek 6, Gąska 5, Janowski 5, Bieńko 6 (80. Szafran), Janik 6 (85. Kozak) - Rzeszutek 6 (88. Więcek), Ł. Róg 7 (90. Tereba).
GALICJA: Sobolak 3 - Koń 3, Szarek 3, Żmuda 3 - Dziwisz 4, Pastuszak (32. Czenczek 3), Gołda 4, Zięba 5, Matuszewski 4 - M. Niemczyk 3, Pilszak 4.
Sędziowali Tomasz Kukowski - 8 oraz Krzysztof Bomba i Paweł Ździebło (Mielec). Żółte kartki: Gąska, Mokrzycki, Bieńko - Sobolak, Dziwisz. Widzów 150.
Za przyjęcie otwartej gry jedenastce z Cisnej należą się słowa uznania, ale z drugiej strony utrata pięciu bramek była najmniejszą karą, jaką winna ponieść za taką taktykę. Gospodarze bowiem już w I połowie mogli prowadzić różnicą co najmniej trzech goli. Już w 1. minucie Łukasz Róg nie dał najmniejszych szans bramkarzowi Galicji. Ten sam piłkarz w tej części meczu jeszcze trzykrotnie stawał przed szansą podwyższenia wyniku, ale brakowało mu chytrości godnej łowcy bramek. Okazję do zdobycia gola miał także Rzeszutek (w 18. minucie), jednak w ostatniej chwili został zablokowany przez obrońców gości.
Piłkarze Galicji w pierwszych trzech kwadransach odpowiedzieli dwoma akcjami bramkowymi. Najgroźniejszą przeprowadzili w 45. minucie, kiedy to Tomasz Matuszewski przegrał pojedynek sam na sam z Tomaszem Korzennym.
W drugiej części goście trzymali się dzielnie do 75. minuty. Zdobyli nawet kontaktową bramkę. Ale od tej chwili na boisku całkowicie już dominowali piłkarze Górnovii, którzy w trzech ostatnich minutach strzelili trzy gole. Ich pierwsze wiosenne zwycięstwo na swoim stadionie było nader efektowne.

IZOLATOR BOGUCHWAŁA - LECHIA SĘDZISZÓW 5-1 (3-0)

1-0 Tłuczek (19, asysta Kubisia), 2-0 Zieliński (33-karny, faul Frankowa na Zielińskim), 3-0 Tłuczek (37, asysta Zielińskiego), 4-0 Kubiś (56, asysta Klimczaka), 4-1 R. Rudny (62), 5-1 Wrona (89).
IZOLATOR: Domoń 5 - M. Mikołajczyk 6, Amarowicz 6, Majcher 5 (57. Opaliński), Mijalny 6 - Tłuczek 7, Klimczak 6 (87. Woźniak), A. Zieliński 8, Kubiś 5 (80. Szydełko) - Gierczak 5 (84. M. Wrona), Pietrasiewicz 5.
LECHIA: Holli 3 - Franków 3, Bąkowski 2, Doroba 3 (75. Kunicki), G. Rudny 4 - Pazdan 2 (57. Wiszyński), Izowit 3 (62. Paszkowski), Korab 5, Duduś 2 (46. M. Baran) - Idzik 3, R. Rudny 4.
Sędziowali Antoni Fijarczyk - 6 oraz Katarzyna Fijarczyk i Marek Gałka (Stalowa Wola). Widzów 400.
Gospodarze rozpoczęli "mecz o 9 punktów", jak nazwał to spotkanie szef podkarpackich obserwatorów, od ataków. Długie przezrzuty dezorganizowały obronę Lechii. Powodzenie przyniosła akcja całej drużyny w 19. minucie. Goście też starali się zagrozić bramce Marka Domonia, ale poważny egzamin bramkarz Izolatora przeszedł dopiero w 40. minucie, po strzale Krzysztofa Koraba. Gospodarze prowadzili wtedy już 3-0...
Goście ożywili się po zmianie stron, dzięki wprowadzeniu Mariusza Barana. Domoń obronił (słaby) strzał Szymona Pazdana, a Grzegorz Rudny trafił w słupek. W 84. minucie Rafał Rudny, w sytuacji sam na sam, trafił w boczną siatkę.
Jednym z asystentów I-ligowego arbitra była jego córka, Katarzyna.

MKS KAŃCZUGA - FKS STAL MIELEC 1-1 (1-0)

Zdaniem trenerów

WŁODZIMIERZ GĄSIOR (trener Stali): - W pierwszej połowie zabrakło determinacji i walki.
ARTUR ŁUCZYK (grający trener MKS-u): - Byliśmy lepsi i szkoda, że jeden koszmarny błąd Popkiewicza zniweczył dobrą grę całej drużyny.

1-0 E. Słysz (30, asysta Roga), 1-1 Mazurkiewicz (57).
KAŃCZUGA: Popkiewicz 3 - P. Jarosz 4, A. Łuczyk 6, Futoma 5 - H. Słysz 6, R. Kiszka 5, Sykała 6, Podstolak 5, Ł. Gąsior 5 - P. Róg 5 (66. Fajger), E. Słysz 7.
STAL: Dydo 7 - Tylski 5, Jędrusiak 6, Galica 5, Misiaszek 6 - Wcisło 5 (90. Kowalczuk), Kosowicz 6, Pęgiel 5, Jaskot 6 - Mazurkiewicz 7 (85. Misiak) - Dąbrowski 5.
Sędziowali Andrzej Szymański - 8 oraz Jerzy Wiącek i Łukasz Strzępek (Rzeszów). Żółte kartki: Podstolak - Galica, Pęgiel. Widzów 120.
- Miałem wstawić do bramki Dawida Polaka, ale chłopak pracował na trzeciej zmianie i chyba wcale nie spał. Szansę rehabilitacji za słabszy mecz z Resovią dostał więc nieoczekiwanie Bartek Dydo. W pełni ją wykorzystał - mówił po meczu Włodzimierz Gąsior, trener Stali. Jakby stalowcom kłopotów było mało (brakowało Rafała Leśniowskiego, Dariusza Pancerza i Damiana Polaka) na rozgrzewce odnowiła się kontuzja Wojciechowi Serafinowi. Do składu "wskoczył" kolejny junior, Piotr Tylski.
Mielecka młodzież grała odważnie i do przerwy mogła strzelić ze trzy gole; Grzegorz Wcisło, który dobijał strzał Dariusza Pęgiela, z 7 m kopnął za linię boczną, Piotr Mazurkiewicz z 11 m trafił w plecy obrońcy, a w 45. minucie Paweł Popkiewicz sparował jego uderzenie na słupek. Po drugiej stronie szalał Edward Słysz, który w 13. minucie strzelał z wolnego w "okienko" (świetna interewncja Dydy) oraz miał trzy sytuacje sam na sam. Tylko pierwszą z nich wykorzystał ładnie ogrywając bramkarza.
Drugą połowę goście zaczęli tak, jakby jeszcze byli w szatni. - Obudźmy się! - krzyczał Gąsior, a wtórował mu Dydo, który interweniował po akcji Pawła Roga i asekurował niecelne strzały Radosływa Sykały, E. Słysza i Roberta Kiszki. Gdy wydawało się, że drugi gol dla MKS-u jest kwestią minut, wyrównali goście. Andrzej Jaskot, świetnie dotąd blokowany Henryk Słysz lub Kiszka, dośrodkował z lewej strony na 6. metr; "wjeżdżający" wślizgiem Mazurkiewicz nie trafił w piłkę. Wydawało się, że już jest po akcji, ale Popkiewicz zderzył się z Pawłem Jaroszem i wypuścił piłkę wprost pod nogi wstającego z murawy Mazurkiewicza. W 83. minucie E. Słysz strzelał z powietrza po centrze kuzyna. Dydo kolejny raz popisał się refleksem.

KOLBUSZOWIANKA - RAFINERIA/CZARNI JASŁO 3-0 (1-0)

1-0 Cieśla (22-głową, po wolnym Golonki), 2-0 Pruś (51, asysta Mazurka), 3-0 Dziedzic (86-głową, asysta Prusia).
KOLBUSZOWIANKA: Sito 6 - Dudziak 6, Cieśla 7, Kosiorowski 7 (68. Książek), Pastuła 6 - Stagraczyński 7, Mazurek 8, Tabisz 5 (82. Krystel), Paweł Dąbek 6 - Golonka 7 (75. Dziedzic), Pruś 5.
RAFINERIA/CZARNI: Grabolus 4 - Dziobek 5, Bernacki 0, Kasprzyk 2, Zajdel 3 - Szlęzak 3, Hap 2, Pielech 0, Walaszczyk 3 - Mastaj 2, Cionek 2 (46. Pokrywka 2).
Sędziowali Jacek Grygiel - 7 oraz Marek Strzelczyk i Jan Grdeń (Tarnobrzeg). Żółte kartki: Dziobek, Pielech, Bernacki, Mastaj, Hap; czerwone: Pielech (53, druga żółta), Bernacki (79, druga żółta). Widzów 300.
Z powodu modernizacji swojego boiska, Kolbuszowianka podejmowała rywala w Weryni (tak będzie do końca sezonu). Grano tuż po meczu klasy B, więc płyta była zryta, i w pełnym słońcu. Jedno i drugie na początku spotkania uprzykrzało życie Aleksandrowi Sito, zwłaszcza po strzałach Mariusza Pielecha z dystansu. Potem bramkarz gospodarzy już pewnie chwytał piłkę. W dwóch sytuacjach, w których właściwie nie miał nic do powiedzenia, Robert Cionek (w 45. minucie, był przed Sitą razem z Tomaszem Dziobkiem) i Paweł Kasprzyk (w 60. minucie, podawał Dziobek) strzelali obok bramki, w co trudno było uwierzyć.
Skuteczniejszy od obydwu wymienionych rywali był, niedługo po zmianie stron, Stanisław Pruś, któremu piłkę jak na tacy wyłożył Waldemar Mazurek (wcześniej wślizgiem nie pozwolił on gościom rozwinąć akcji). Ale w 63. minucie napastnik Kolbuszowianki niemiłosiernie skiksował. Po faulu Roberta Grabolusa na Mazurku sędzia "puścił" akcję, bo piłka poturlała się pod nogi Prusia; ten, nieatakowany, nie trafił do pustej bramki.
Od 53. minuty jaślanie grali w dziesiątkę, a od 79. - w dziewięciu. Mariusz Pielech ujrzał kartki za faule w ciągu dwóch minut, a Dariusz Bernacki - za dyskusję z arbitrem, w trakcie jednej przerwy w grze! Skądinąd obaj byli jaśniejszymi postaciami przemeblowanej ekipy Rafinerii/Czarnych. Goście oddali jedyny w II połowie groźny strzał w 85. minucie; uderzenie Marcina Zajdla zablokowali obrońcy. Po rzucie rożnym, kopniętą "byle do przodu" piłkę Pruś dwa razy główkował nad niziutkim Robretm Hapem i Rafał Dziedzic, też głową, ustalił wynik meczu. Pod nieobecność Rafała Domarskiego (jego dymisji zarząd Kolbuszowianki nie przyjął, ale trener otrzymał urlop na minioną niedzielę) drużynę gospodarzy prowadził prezes klubu, Wojciech Rząsa.

POGOŃ LEŻAJSK - WISŁOKA DĘBICA 0-0

POGOŃ: Nalepa 4 - Baj 4, Czyż 4 (59. Pyś), G. Łuczyk 4 - Błotni 5, Iwanicki 5, Rochecki 4, Kolisz 4 (78. Barnak) - Lebioda 5, Kowalczyk 4 (59. Radawiec), Wilusz 4 (84. Świąder).
WISŁOKA: Łępa 6 - Pieniążek 5, R. Król 5, Wadas 5, Barycza 4 - Saletnik 4 (46. T. Zych 4), Mikulski 4, Królikowski 4, Łoch 4 - Juszkiewicz 4, Pajor 4 (69. Giża).
Sędziowali Grzegorz Niemiec - 6 oraz Bogusław Klimczak i Tomasz Kiełbowicz (Jarosław). Widzów 600.
Spory opór stawili w Leżajsku piłkarze z Dębicy. Miejscowi przez 90 minut nie potrafili znaleźć sposobu na sforsowanie obrony Wisłoki. Ich akcje kończyły się zazwyczaj na obrońcach rywali lub na dobrze dysponowanym bramkarzu Marcinie Łępie.
Pojedynek rozpoczął się od dynamicznego strzału Artura Lebiody, ale wprost w bramkarza. W odpowiedzi Grzegorz Pajor posłał piłkę wzdłuż bramki Grzegorza Nalepy, jednak żaden z piłkarzy Wisłoki nie zamknął tej akcji. Od tego momentu rozgorzała walka o piłkę w środku pola. Częściej wygrywali ją miejscowi. W 33. minucie Paweł Kowalczyk strzelił minimalnie niecelnie. Natomiast w chwilę później po akcji Lebiody z Tomaszem Wiluszem piłkę z linii bramkowej wybił Bogdan Pieniążek. W 45. minucie w zamieszaniu podbramkowym cztery metry od Marcina Łępy znalazł się Grzegorz Łuczyk. Jednak i on, podobnie jak na początku meczu Lebioda, strzelił wprost w bramkarza.
W II połowie gospodarze zwiększyli siłę ognia, ale nadal bez skutku. W 57. minucie Lebioda z rzutu wolnego trafił w poprzeczkę, w 65. dwukrotnie z bliska strzelał Łuczyk. Kwadrans przed końcem znów na dobrej pozycji znalazł się Lebioda, ale Łępa był na posterunku.

RESOVIA CENOWA BOMBA RESGRAPH - STRUG SZiK TYCZYN 2-1 (1-1)

Zdaniem trenerów

ZDZISŁAW NAPIERACZ (trener Strugu): - Pokazaliśmy, że potrafimy grać w piłkę.
HENRYK ROŻEK (trener Resovii): - Do gry piłkarzy mam zastrzeżenia. Widać słoneczna pogoda nie najlepiej na nich wpłynęła.

0-1 Grabowski (4, asysta Rajzera), 1-1 Mitek (37, asysta Szalonego), 2-1 Michalak (61, asysta Solarza).
RESOVIA: Pietryka 6 - Nylec 4 (59. Biliński), Jabłoński 5, Rembisz 5, Kaznecki 5 - Peliszko 5 (75. Dańczak), Bartłomowicz 6, Mitek 6, Solarz 6 - Michalak 5, Szalony 7 (90. Kwiatkowski).
STRUG: N. Król 5 - Stybak 4 (73. Haber), W. Zieliński 5 (80. A. Wrona), Sikora 6, Goleś 5 - Grabowski 6, Rop 6, Rajzer 5, Janicki 5 - K. Hadała 4 (71. Piecha), T. Pikiel 5 (54. R. Szymański).
Sędziowali Dariusz Tomas - 8 oraz Witold Korzeń i Maciej Gumiński (Jarosław). Żółte kartki: Nylec, Solarz - Stybak, Pikiel. Widzów 400.
Lider miał spore kłopoty z sięgnięciem po komplet punktów. Piłkarze Strugu zagrali bowiem bez specjalnego respektu dla rywala i już w 4. minucie, po ładnej akcji, uzyskali prowadzenie. Z prawej strony Rafał Rajzer dokładnie zacentrował do Szymona Grabowskiego i Marcin Pietryka musiał wyjąć piłkę z siatki. "Współautorami" tej bramki byli środkowi obrońcy gospodarzy, którzy pozwolili strzelcowi gola wyjść na czystą pozycję.
Szybko stracona bramka zmobilizowała miejscowych. Uzyskali oni przewagę, ale na wyrównanie trzeba było poczekać aż do 37. minuty, chociaż w 20. arbiter przyznał im rzut karny za faul Tomasza Stybaka na Robercie Szalonym. Dariusz Michalak strzelił jednak podobnie jak Figo w spotkaniu Juventus - Real i Norbert Król był górą. Wyrównanie padło po szybkiej wymianie piłek między Szalonym i Jackiem Mitkiem.
W II połowie Resovia nadal posiadała inicjatywę, ale goście nie ograniczali się do obrony własnej bramki. W 61. minucie gospodarze strzelili drugiego gola. Po mocnym uderzeniu Wiktora Solarza Król odbił piłkę, trafiła ona pod nogi Michalaka, a napastnik Resovii nie miał żadnych problemów z umieszczeniem jej w siatce. Mało jednak brakowało, by w chwilę później Strug doprowadził do remisu. W 65. minucie Leszek Janicki ładnym strzałem trafił w słupek. Końcowe minuty meczu należały już do Resovii. Przed szansą zdobycia gola stawali Szalony, Daniel Bartłomowicz (po jego uderzeniu z wolnego piłka otarła się o słupek) i Maciej Biliński.

RZEMIEŚLNIK PILZNO - SYRENKA ROŹWIENICA 3-1 (2-0)

1-0 Persak (22-karny, faul na T. Nowaku), 2-0 Hajec (29-głową, dośrodkowanie Szewca), 2-1 Skowron (76), 3-1 Reguła (79).
RZEMIEŚLNIK: Konieczny 6 - Koprowski 6, Lorek 7, Iwański 6, Krajewski 6 - W. Nowak 6, T. Nowak 5, P. Szewc 5 (63. Reguła), Persak 5 (85. Mędrek) - Zołotar 5 (63. Michoń), Hajec 6 (63. Kędzior).
SYRENKA: Maziarski 5 - Mazur 4, Orzechowski 4, Piotr Dąbek 5 (68. Wilk), W. Barnak 5, Żelazny 5 - Puńko 6 (73. Łuc), Kisała 4, Olcha 4 (52. Skowron), Szmuc 6, Jaroch 4.
Sędziował Andrzej Świder - 6 oraz Rafał Greń i Grzegorz Pokrywka (Rzeszów). Żółte kartki: Michoń - Dąbek, Wilk, Puńko. Widzów 400.
Gospodarze rozpoczęli dosyć niemrawo, jednak wystarczyły dwie szybkie akcje, by uzyskali dwubramkowe prowadzenie. Przyjezdni ambitnie dążyli do zmiany rezultatu. W 35. i 37. minucie, po dwójkowych akcjach między Wojciechem Puńko a Mariuszem Szmucem, w opałach był Paweł Konieczny.
W II części spotkania obraz gry nie uległ zmianie, piłkarze Syrenki niezwykle ofiarnie dążyli do zmiany rezultatu. W 70. minucie Konieczny desperackim wybiegiem zapobiegł utracie bramki po akcji Szmuca. W 76. goście dopięli jednak swego. Wprowadzony po przerwie Dariusz Skowron z 18 metrów trafił w samo okienko bramki Koniecznego. Na niespełna 10 minut przed końcem Piotr Reguła dobił odbitą od poprzeczki futbolówkę po "główce" Marcina Kędziora. Tuż przed końcowym gwizdkiem Waldemar Nowak po rzucie wolnym trafił w poprzeczkę.

SANOVIA-GEOKART LESKO - SOKÓŁ NISKO 1-3 (0-1)

0-1 Abramowicz (44), 0-2 M. Drozd (50, dośrodkowanie Marciniaka), 1-2 Czuchry (82), 1-3 Orliński (87-głową, asysta M. Drozda).
SANOVIA: Rachwał 2 - R. Nowak 2, Socha 2, Stec 2, Niedziocha 3 - Sadowski 2, Szewczyk 2, Gembuś 3, Czuchry 4 - Biesiada 2, Zarzyka 2.
SOKÓŁ: Kuziora 5 - Warchoł 4 (78. Pająk), Harasiuk 5, Tomanek 6, G. Drozd 5 - M. Drozd 7, Abramowicz 6, Dziuba 3 (46. Marciniak 5), T. Szewc 3 (58. Ryfczyński) - Skrzypczyk 2 (46. Orliński 5), Ślusarczyk 5.
Sędziował Piotr Foryt (Łańcut) - 4. Żółte kartki: Skrzypczyk, Tomanek, Ryfczyński; czerwona: Stec (30, kopnięcie Skrzypczyka bez piłki). Widzów 200.
Piłkarze Sokoła nie podeszli do tego pojedynku należycie skoncentrowani, ponadto chcieli ukryć swoje atuty przed Henrykiem Rożkiem. Trener Resovii przyjechał do Leska, aby obejrzeć Sokół przed czekającym go w nadchodzącą niedzielę pojedynkiem w Nisku. Mimo to po pół godzinie wszystko na murawie się wyklarowało. Paweł Stec opuścił plac gry i przyjezdni mieli więcej przestrzeni do gry. Wykorzystali to strzelając trzy gole.

STAL-HERB SANOK - UNIA NOWA SARZYNA 1-1 (0-1)

Zdaniem trenerów

ZBIGNIEW HATYLAK (trener Unii): - Od czwartku miałem ból głowy wiedząc, że w Sanoku będziemy musieli grać głębokimi rezerwami, bez sześciu piłkarzy z podstawowego składu. Pozostawała tylko wiara, że "młodzi gniewni" wyjdą i powalczą. I tak się stało.
ANDRZEJ ŁĘKAWSKI (trener Stali): - Nie rozumiem, dlaczego moja drużyna potrafi na wyjeździe grać naprawdę niezły futbol, a na własnym boisku nie potrafi rozegrać normalnego spotkania.

0-1 Laskowski (38), 1-1 Kosiba (84).
STAL: Płatek 5 - Ząbkiewicz 4, Stefanowski 3, Sumara 4 - Pelczarski 3 (46. Tarnolicki 3), Łuczka 4, Węgrzyn 5, Kuzicki 4, Kosiba 4 - Daniel Niemczyk 4 (71. Drozd), Płoucha 3 (46. Sieradzki 3).
UNIA: Zastawny 4 - Tomczyk (37. Leja 4), Z. Baran 4, W. Polak 5, Dubiel 3 - Boroń 3, Konior 3 (61. Cebula), Zybura 5, Kochańczyk 4 (85. Indycki) - Laskowski 5 (73. Bąk), Micewicz 5.
Sędziowali Tomasz Zwoliński - 7 oraz Bartosz Niski i Paweł Hadam (Rzeszów). Żółte kartki: Tarnolicki - Konior, Cebula, Baran, Boroń. Widzów 200.
Faworyzowani sanoczanie zagrali wyjątkowo kiepsko. Goście bardzo ambitnie walczyli, stworzyli cztery sytuacje, z których powinny paść bramki. W 3. minucie piękny strzał z 14 metrów najlepszego na boisku Piotra Micewicza z trudem odbił Tomasz Płatek, a dobitka Remigiusza Koniora poszybowała nad poprzeczką. W 38. minucie po strzale Micewicza Płatek wypuścił piłkę z rąk, doskoczył do niej Łukasz Laskowski i skierował do pustej bramki. Obrońcy Piotr Stefanowski i Mariusz Sumara stali jak zahipnotyzowani. Płatek zrehabilitował się za współudział przy utracie gola broniąc strzały Micewicza (w 46. minucie) i Dariusza Boronia (81.). W 52. minucie Laskowski pięknym strzałem z 16 metrów trafił w spojenie słupka i poprzeczki.
W ostatnich kilku minutach odezwała się ambicja w stalowcach, którzy wreszcie ruszyli pod bramkę gości. W 84. minucie, w totalnym zamieszaniu pod bramką Unii, piłkę wyłuskał Paweł Kosiba i z kilku metrów posłał ją do siatki. Gospodarze mogli, mimo wszystko, wygrać. W 90. minucie z prawego kąta strzelił Krzysztof Drozd, lecz Wiktor Leja wybił piłkę z linii bramkowej.

Wynik meczu z 11 maja, na który nie dotarła drużyna gości: STRUG - SANOVIA 3-0 vo.

"11" kolejki

Bartłomiej Dydo (Stal M.) - Mariusz Mikołajczyk (Izolator), Ryszard Mokrzycki (Górnovia), Łukasz Kosiorowski (Kolbuszowianka), Mateusz Krajewski (Rzemieślnik) - Marek Drozd (Sokół), Waldemar Mazurek (Kolbuszowianka), Artur Zieliński (Izolator), Jacek Mitek (Resovia) - Robert Szalony (Resovia), Edward Słysz (Kańczuga).

1. Resovia 29 65 70-24

2. Pogoń (s) 29 62 58-28
3. Rafineria/Czarni 29 52 44-25
4. Stal S. 29 51 51-35
5. Kańczuga 29 45 31-27
6. Kolbuszowianka 29 45 38-36
7. Wisłoka (s) 29 44 37-29
8. Rzemieślnik 29 43 57-38
9. Górnovia 29 43 49-34
10. Sokół (b) 29 39 37-38
11. Strug 29 39 33-34
12. Stal M. 29 34 29-40
13. Galicja (b) 29 34 33-54
14. Izolator 29 34 44-70
15. Unia 29 31 20-26

16. Lechia (b) 29 31 34-47
17. Syrenka (b) 29 29 33-47
18. Sanovia 29 5 16-82

FLESZ: Kiedy będzie wiosna? Zwierzęta dają sygnały.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3