Biskup Stanisław Jamrozek: piłka nożna zostanie mi do końca życia

Małgorzata Froń
Juniorzy LZS Malawa, 1978 rok. W kółku dzisiejszy ks. biskup Stanisław Jamrozek -źródło: "Malawa w czasach dawnych i dzisia
Wybrał drogę kapłana, właśnie został biskupem. Ale do dzisiaj ksiądz biskup Stanisław Jamrozek kopie futbolówkę z klerykami.
Biskup Stanisław Jamrozek ma 53 lata. Jest absolwentem teologii na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Przez dwa lata był osobistym sekretarzem metropolity
Biskup Stanisław Jamrozek ma 53 lata. Jest absolwentem teologii na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Przez dwa lata był osobistym sekretarzem metropolity przemyskiego arcybiskupa Józefa Michalika. Następnie kontynuował studia na rzymskim Angelicum, czyli Uniwersytecie Świętego Tomasza z Akwinu. Obronił tam doktorat z teologii.
Łukasz Solski

Biskup Stanisław Jamrozek ma 53 lata. Jest absolwentem teologii na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Przez dwa lata był osobistym sekretarzem metropolity przemyskiego arcybiskupa Józefa Michalika. Następnie kontynuował studia na rzymskim Angelicum, czyli Uniwersytecie Świętego Tomasza z Akwinu. Obronił tam doktorat z teologii.
(fot. Łukasz Solski)- Ale tylko na sali gimnastycznej - śmieje się biskup Stanisław Jamrozek. - Pięć lat temu miałem kontuzję, uszkodziłem ścięgno Achillesa i od tamtej pory jestem ostrożny. Nogi są mi potrzebne, obowiązków coraz więcej, muszę być sprawny.

Jego rodzinna wieś Malawa koło Rzeszowa z niecierpliwością czeka na przyjazd księdza biskupa. W niedzielę w tutejszym kościele parafialnym będzie miał mszę prymicyjną. Zjedzie się cała rodzina, ze Stanów Zjednoczonych przyleciała siostra i dwóch braci. No i przyjdzie cała wieś.

- Nie można takiej uroczystości opuścić - mówi pani Monika Wilk, mieszkanka Malawy, która Stanisława zna od dziecka, tak samo jak całą jego rodzinę.

Nasz Staś biskupem

Wieść, że papież Franciszek mianował ich krajana biskupem pomocniczym archidiecezji przemyskiej, wywołała w Malawie prawdziwą euforię. To pierwsza nominacja w polskim Kościele w obecnym pontyfikacie.

- Tego, że będę biskupem, nigdy nie zakładałem, nawet marzyć bym nie śmiał - zapewnia ks. biskup Stanisław. - Traktuję to jako dar. To dla mnie nie jest robieniem kariery, tylko służba Bogu i ludziom - mówi spokojnym, cichym głosem.

I każdy, kto go zna, wie, że właśnie taki jest. Skromny, spokojny, opanowany, życzliwy ludziom. Po prostu dobry człowiek.

Jamrozkowie górą!

Urodził się w Rzeszowie, jako najmłodsze dziecko spośród dwanaściorga rodzeństwa. Ma pięciu braci i sześć sióstr. Jego rodzina wywodzi się z Malawy.

Tutaj przyszły biskup chodził do szkoły podstawowej, tutaj grał w piłkę nożną w miejscowym Ludowym Klubie Sportowym, który później zmienił nazwę na "Strumyk" Malawa.

Trudno się dziwić, że Stanisław ganiał za futbolówką. Jego rodzinny dom w Malawie stał nieopodal boiska sportowego.

- Moi starsi bracia grali w piłkę, tata był zapalonym kibicem, więc któregoś dnia i ja wszedłem na boisko - opowiada. - Grałem potem w Zapelu w Boguchwale i rzeszowskim Walterze.

W 1979 roku drużyna Jamrozków stoczyła bój z LKS-em Malawa.

- To było na trzydziestolecie LKS-u. Grałem ja, moi bracia, szwagrowie, kuzyni. Wygraliśmy wtedy z LKS-em 3:1 - zaznacza z dumą w głosie ksiądz biskup.

Bo nie będę z wami grał

Tamte czasy i kolegę Stanisława z boiska doskonale pamięta Wiesław Cisek.

- Kiedyś po takiej grze siedzieliśmy na boisku i któryś chłopak zaklął - wspomina pan Wiesław. - Wtedy Staszek się uśmiechnął i łagodnym głosem powiedział: "Chłopaki, tylko nie tak, bo nie będę z wami grał". Taki był i jest. Nie przeklina, nie pali, nie pije. Ideał chodzący - twierdzi pan Wiesław.

- Od dziecka był grzecznym, spokojnym chłopcem - potwierdzają siostry ks. biskupa, Elżbieta i Anna. - Bardzo dobrze się uczył, żadnych kłopotów nie sprawiał.

Wpływ na jego życiowe wybory miał zapewne fakt, że wychował się w przykładnej, katolickiej rodzinie. Ale nie od razu wybrał drogę posługi kapłańskiej.

Po ukończeniu podstawówki uczył się w Technikum Budowlanym w Rzeszowie. Ukończył je w 1980 roku i przez trzy lata pracował zawodowo. W 1983 r. wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Przemyślu, gdzie w 1989 roku przyjął święcenia diakonatu.

W tym samym roku, w czerwcu, ówczesny ordynariusz przemyski bp Ignacy Tokarczuk udzielił mu święceń kapłańskich.

Wspominamy z wielką życzliwością

Pierwszą parafią księdza Stanisława był Rymanów Zdrój. Dzisiejszy proboszcz rymanowskiej parafii, ksiądz Marek Zajdel, tak napisał na stronie internetowej parafii po nominacji biskupiej księdza Jamrozka:

"W przededniu Niedzieli Dobrego Pasterza - 20 kwietnia 2013 r. Ojciec św. Franciszek mianował ks. prałata dr Stanisława Jamrozka biskupem pomocniczym Archidiecezji Przemyskiej. Radość z tego powodu w naszej Parafii wielka, gdyż wszyscy pamiętamy i z wielką życzliwością oraz wdzięcznością wspominamy Ks. Stanisława, który to na pierwszej placówce, po ukończeniu WSD, przez trzy lata był w naszej parafii wikariuszem".

Słów pochwały nie szczędzi też nowemu biskupowi abp Józef Michalik.

Na stronie internetowej archidiecezji wyraził nadzieję, że "ksiądz biskup nominat ubogaci nas darami swojego umysłu, swojego serca, swojej szlachetności, z których jest znany. Sprawdzał się jako człowiek nastawiony na służbę, na oddanie drugiemu człowiekowi".

Tylko seriali nie lubię

Prywatnie biskup Stanisław, jeżeli znajdzie wolny czas, lubi poczytać.

- Dzisiaj czytam głównie pozycje z zakresu teologii. I słucham muzyki, teraz raczej poważnej. Bardzo lubię nasz rodzimy chór Nicolaus z Kraczkowej - deklaruje. - Tylko seriali nie lubię. Jakoś tak nie mam do nich przekonania.

I dodaje, że jak tylko może, to ogląda mecze w telewizji. - Ta piłka nożna to mi chyba zostanie do końca życia - śmieje się ks. biskup.

Zgotujemy godne przyjęcie

W najbliższą niedzielę o godz. 10.30 biskup Stanisław stanie przed wiernymi w kościele w swojej rodzinnej wsi. A wieś będzie z radością witać swojego Stasia.

- Zgotujemy mu godne przyjęcie - zapowiadają mieszkańcy.

Biskup Stanisław też nie kryje wzruszenia. - Jestem bardzo podekscytowany tym wydarzeniem. Cieszę się, że będę w rodzinnej wsi, spotkam się z rodziną, ze znajomymi. Bardzo mnie uradowała informacja, że siostra i bracia przylecieli z Ameryki - podkreśla ks. biskup. I ze smutkiem w głosie dodaje: - Żałuję tylko, że moi rodzice tego nie doczekali. Byliby zapewne bardzo dumni.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie