Dwie pensyjki pana dyrektora

Norbert Ziętal
Dyrektor Kołakowski nie ma sobie nic do zarzucenia pobierając pensje dyrektora i naczelnika.
Dyrektor Kołakowski nie ma sobie nic do zarzucenia pobierając pensje dyrektora i naczelnika. ROMAN KIJANKA
Janusz Kołakowski zarabia ponad 6 tys. zł na rękę jako dyrektor szpitala w Żurawicy. Prawie 3 tys. zł jako naczelnik w urzędzie miasta.

Ponieważ pracownicy lecznicy oprotestowali jego mianowanie, postanowił nie zwalniać się z magistratu.

- Nie mogłem skakać na główkę do pustego basenu - twierdzi.

Przez kilka lat Kołakowski był wicestarostą powiatu jarosławskiego. Po wyborach, jesienią ub.r., stracił stanowisko Najpierw był pracownikiem jarosławskiego Urzędu Miasta, później został naczelnikiem Wydziału Edukacji i Kultury Fizycznej. Jest nim do dzisiaj, pomimo mianowania na dyrektora szpitala psychiatrycznego.

Naczelnik na urlopie

- 2 maja (wtedy objął funkcję dyrektora - przyp. red.) był u nas dniem wolnym od pracy. Od 4 do 13 maja pan Kołakowski poprosił o urlop wypoczynkowy i dostał zgodę - mówi Iwona Międlar z biura prasowego Urzędu Miasta w Jarosławiu.

Decyzja o wyborze Kołakowskiego na nowego dyrektora szpitala w Żurawicy zapadła 24 kwietnia. Miał on więc tydzień na zrezygnowanie z etatu w magistracie. Dlaczego tego nie zrobił?

Prawdopodobnie w obawie, że może zostać na lodzie, bo już 25 kwietnia pracownicy szpitala w Żurawicy rozpoczęli protest, a dwa dni później zablokowali bramę wjazdową. Twierdzili, że nie chcą go na dyrektora.

- Nie mogłem skakać na główkę do pustego basenu - przyznaje dyr. Kołakowski.

Urlop bezpłatny

Koniec protestu

Wczoraj, kwadrans przed godz. siódmą, Kołakowski bez problemu wjechał na teren szpitala i wszedł do swojego gabinetu. Spotkał się z lekarzami, pracownikami i związkami zawodowymi. Dotychczasowym trzem zastępcom dyr. zaproponował dalszą pracę. Zgodzili się. Zapewnia, że nie będzie wyciągał konsekwencji wobec pikietujących pracowników. Poprosił o zdjęcie z bramy transparentów informujących o proteście, co uczyniono.

Po mianowaniu zwracał się do burmistrza Jarosławia o bezpłatny urlop w związku z objęciem stanowiska dyrektora. Gdy nie dostał zgody, poprosił o urlop bezpłatny, ale na pełnienie funkcji radnego powiatowego.

Burmistrz nie zgodził się, bo przepisy nie zabraniają urzędnikowi miejskiemu być radnym powiatowym.

Po urlopie, 14 maja, Kołakowski musi się pojawić w magistracie. Dodatkowo, zgodnie z przepisami, pracodawca, czyli burmistrz, może w każdej chwili zażądać jego powrotu z urlopu wypoczynkowego.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie