Film o robieniu filmu

Mateusz MazurZaktualizowano 
Kamera była beznadziejna, zwykła domowa VHS-ka. Statyw wcale nie lepszy. A dźwięku w ogóle nie było czym nagrać. Mimo to ich pierwszy film "Prologomena" pokazano na Sopot Film Festival 2003.
WOJCIECH ZATWARNICKI

(fot. WOJCIECH ZATWARNICKI)Dlaczego "Prolegomena"? - Bo było to preludium do kolejnych filmów - tłumaczy Mateusz Droba, reżyser, aktor i autor scenariusza.
Już wtedy wiedział, że będą kolejne. Skąd? - Takich pytań się nie zadaje.
Do "Prolegomeny" przygotował nawet scenariusz.
- Nie było profesjonalnego omawiania wszystkich scen. Po prostu szliśmy na piwo albo na jakieś imprezie wymienialiśmy kilka zdań na ten temat.
Scenariusza i tak Mateusz nie przyniósł na plan filmowy. - Szybko się okazało, że tego, co widziałem oczyma wyobraźni, w rzeczywistości nie da się zrealizować - tłumaczy.

Było widać. Nie było słychać

WOJCIECH ZATWARNICKI

(fot. WOJCIECH ZATWARNICKI)Problemy stwarzał głównie sprzęt. Nagrywali kamerą, którą można znaleźć w dziesiątkach polskich domów. Zwykły, najzwyklejszy model Video8.
A dźwięk? Cóż. Scenariusz przewidywał dialogi, ale nie było urządzenia do nagrywania dźwięku.
- Wtedy zdecydowaliśmy, że robimy film z napisami. A tło dźwiękowe będą stanowiły utwory skomponowane przez Dawida - opowiada Mateusz.
- To były wyciągnięte z szuflady kompozycje sprzed lat - mówi Dawid Płodzień. - Skomponowałem to sam już nie wiem kiedy i pod jakim wpływem.
Okazało się, że te wszystkie słabości i niedociągnięcia były prawdziwymi atutami.
- Dlaczego? Bo w samej treści filmu są podobne kłopoty - tłumaczy Mateusz. - "Prolegomena" to film o robieniu filmu. W fabule okazuje się, że na plan nie przychodzi na przykład dźwiękowiec. I jest problem, z którym trzeba sobie jakoś poradzić. Identycznie było z nami.

Kolejne filmy - trochę mniejszy bałagan. Trochę…

Mateusz opowiada o początkach współpracy z Pawłem Dunią vel. Nelson. - Chcieliśmy sprawdzić, czy się dogadamy.
- Najbardziej chciałbym obsługiwać klaps filmowy - śmieje się Paweł. - Ale jeszcze się go nie dorobiliśmy. A tak na poważnie, to największą frajdę sprawia mi patrzenie przez kamerę. Jestem gościem od zdjęć.
Wspólnie z Mateuszem wziął więc swoją kamerę (tylko trochę lepszą od tej pierwszej) i nakręcił 6-minutową etiudę "Postfactum".
- Ile ten obraz zdobył nagród? Siedem? - zastanawia się Mateusz.

Paradokument o Żydach

- Czasem fabuła ma więcej prawdy w sobie niż film dokumentalny - mówi Mateusz.
Kilka miesięcy temu, razem z Pawłem, pojechał do Leżajska. Podglądali pielgrzymujących do grobu cadyka Elimelecha chasydów. W kilka godzin powstał materiał na krótką opowieść.
- Wyszło, jak wyszło - mówi Mateusz. - Nie jesteśmy z tego do końca zadowoleni. A tu się okazało, że dostaliśmy za ten film trzy nagrody, w tym dwie pierwsze.

Każdy robi swoje

Są kumplami. Spotykają się przy piwie, na imprezach, przy kawie. Rozmawiają o grafice, filozofii, muzyce, kinie.
Mateusz: - Podobne rzeczy nas śmieszą, podobne nam się podobają, choć nie zgadzamy się we wszystkim. To współpraca otwartych umysłów.
Podobnie jest na planie. Mimo, że Mateusz odpowiada za wszystko, Paweł jest specem od zdjęć i techniki, a Dawid pisze muzykę, każdy z nich robi wszystko.
- W filmie amatorskim nie ma sztywnego podziału na role - mówi Mateusz. - Nie jest tak, że na planie jest jeden gość od podawania kubków z Coca Colą, a drugi z Pepsi Colą. Wszystko robimy razem.
Teraz Alfa i Omega
Razem też zabierają się do nowego projektu. Nazywa się Alfa Omega.
- Będą tam dwie postacie: Alfa i Omega. Jeden z bohaterów będzie nosił zegarek znanej firmy Omega, a drugi mniej znanej firmy Alfa - mówi Mateusz. - Pewnie będzie o tym filmie głośno z powodu niepoprawnych wątków polityczno-religijnych. Alfa i Omega to bracia - bliźniacy…
Ma też być bardziej profesjonalnie, niż dotąd. Zanim ruszą zdjęcia, wszystko będzie dopięte na ostatni guzik. Dawid będzie pisał, pierwszy raz w życiu, muzykę widząc to, co zostało sfilmowane. Może zagrają w tym filmie jakieś sławy?
- To tajemnica - ucina Mateusz. - Na razie szukamy innych aktorów. Zdjęcia ruszą za kilka miesięcy. Później tylko montaż i zobaczymy, co będzie.
Gdzie można zobaczyć wyczyny rzeszowskich filmowców? - Telewizja raczej tego nie kupuje. Sieć dystrybucji filmów niezależnych w Polsce praktycznie nie istnieje. Nie ma już nawet jedynego, w miarę niezależnego kina w Rzeszowie - mówi Mateusz.
Zostaje Internet, gdzie na stronie www.demind.net można znaleźć informacje o twórczości Mateusza, Dawida i Pawła.

polecane: FLESZ: Umacnia się rynek pracownika. Oto zawody najbardziej pożądane.

Wideo

Materiał oryginalny: Film o robieniu filmu - Nowiny

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3