"Jestem mistrzem świata!"

Ewa Wawro
W mistrzostwach świata w wędkarstwie muchowym, rozegranych 15 - 18 czerwca w fińskim Kemi Marek Walczyk wyprzedził Francuza Erika Leluviera oraz Czecha Antonina Peska.
W mistrzostwach świata w wędkarstwie muchowym, rozegranych 15 - 18 czerwca w fińskim Kemi Marek Walczyk wyprzedził Francuza Erika Leluviera oraz Czecha Antonina Peska.
Chodzę po brzegu, szukam wygniecionej trawy, gdzie stał sędzia. Tu są ryby! Po chwili mam pierwszą - mówi Marek Walczyk z Jasła.

- Wtedy mówię do sędziego: - Jak złowię pięć, to znaczy, że sędziujesz mistrzowi świata. Łowię drugą, trzecią...

Najpierw nad rzekę zabierał go ojciec. Sam nie łowił, tylko pilnował wędkującego synka. Potem na ryby zabierała go mama. Godzinami spacerowała wzdłuż rzeki, czytając książkę. Dalej łowił już sam. Przez pewien czas jeździła z nim żona, ale zrezygnowała. To jej zadedykował swój najważniejszy medal.

Marek Walczyk od 24 lat łowi tylko na muchę. Głównie pstrągi, linienie i głowacice. Należy do Wędkarskiego Klubu Sportowego Krosno, w kadrze Polski jest od 9 lat. Zdobył wiele medali na mistrzostwach Europy, nie mówiąc o krajowych.

Muchy robił nam Łukasz

Do Finlandii pojechali cztery dni wcześniej, by rozpoznać łowiska. Pięciu zawodników, rezerwowy, trener i kierownik drużyny. Takie zawody odbywają się przez trzy dni, w pięciu sektorach, każda tura po trzy godziny. Łowi się tylko pstrągi i lipienie. Ważna jest wielkość ryby. Zsumowane punkty decydują o przydziale miejsca w sektorze. Kolejność się losuje.

- Oczywiście, potrzebne jest szczęście - mówi pan Marek.

Woda była herbaciana, torfowa, z głazami, bardzo duży prąd. Walczyk pierwszy raz łowił z podpórką. Bez niej nie dało się chodzić.

- Pierwszego dnia zrobiliśmy trening. Złowiliśmy 20 ryb. Na drugi dzień było jeszcze gorzej. Zdecydowanie więcej szczupaków niż pstrągów i lipieni. Był z nami kolega z ambasady - profesor biologii, ichtiolog. Żołądki ryb, które złowiliśmy, wkładał do fiolek, a wieczorem siadał przy mikroskopie i patrzył, co jadły. To pozwoliło nam ustalić, jakich przynęt używać. Muchy robił nam na miejscu Łukasz Ostafin z Myślenic. Robi najlepsze muchy w Polsce.

W mistrzostwach świata w wędkarstwie muchowym, rozegranych 15 - 18 czerwca w fińskim Kemi Marek Walczyk wyprzedził Francuza Erika Leluviera oraz Czecha Antonina Peska. W rywalizacji drużynowej triumfowała Francja przed Czechami i Finlandią. Polska zajęła 14 miejsce.

Brak kontaktu z rybą

Kolejny trening - na górnym odcinku. Woda czystsza, rzeka bardziej przyjazna.

- Ale złowiliśmy zaledwie kilka ryb. Potem dwa dni oficjalnych treningów. Najlepsze ekipy zazwyczaj wtedy odpuszczają, teraz było inaczej. Dla nas był to sygnał, że łowiska są bardzo trudne. Trenowałem z dwoma kolegami na jeziorze. Przez trzy godziny nie mieliśmy kontaktu z rybą. Jezioro było dorybione, ale na zasadzie kropli w morzu, bo na 100 hektarów jeziora wpuszczono 1050 ryb, a do 140- kilometrowej rzeki - 500.

Ryby nie dotykaj

W łódce - dwóch zawodników, Walczyk, Rumun, oraz sędzia, który jest jednocześnie boatmanem, czyli wiosłującym.

- Dopływamy jako ostatni, bo nasz boatman zgubił wiosło i trzeba je było wyciągać z wody. Pierwszą rybę złowił Rumun. Prosi sędziego o podbierak. Ten bierze rybę, odpina, mierzy, ale podbierak - zamiast do łódki - wrzuca do wody. Zostajemy z jednym. Po chwili sędzia znów gubi wiosło. Znów jego wyciąganie. Patrzymy wokół, wszyscy łowią regularnie. Nam też idzie coraz lepiej. Pod koniec - niespodzianka. Ciągnę rybę, sędzia podaje mi podbierak, chce ją wziąć, a z podbieraka spada siatka i zostają tylko druty. Ryby nie wolno dotknąć zawodnikowi, bo wtedy sędzia jej nie zaliczy. Podholowałem ją pod łódkę, złapałem za muchę i wyciągnąłem. W sumie wynik miałem całkiem dobry.

Nerwy nie dały jeść

Dojście nad rzekę z całym ekwipunkiem zajmuje Walczykowi ponad pół godziny.

- Rozkładam sprzęt i robię plan łowienia. Nic nie bierze. Analizuję wynik Holendra, który był tu przede mną. Po pierwszym dniu jestem piętnasty. W drugim wygrywam sektor i przesuwam się na siódme miejsce.

Trzeciego dnia - tylko lekkie śniadanie.

- Nerwy nie dały mi jeść. Jadę na stanowisko. Powyżej mnie łowi Czech. Postanawiam nie patrzeć na niego, bo na razie jest pierwszy. Rozpracowałem swoje stanowisko, poukładałem wędki. W pierwszym rzucie łowię rybę. Mija 5 minut, łowię kolejną. Będzie dobrze. Po 40 minutach miałem jedenaście. Kątem oka widziałem Czecha, miał wtedy sześć. W sumie mam 14 lipieni, to najlepszy wynik na tym stanowisku. Daje mi to drugie miejsce w sektorze.

Szósta ryba. I to jaka!

Najpierw 3 kilometry z tobołkami.

- Jestem spóźniony, nie mam jak zaplanować łowienia. Chodzę po brzegu, szukam wygniecionej trawy, gdzie stał sędzia. To dla mnie wskazówka - tu są ryby. Po chwili mam pierwszą. Chcąc dodać sobie otuchy, mówię do sędziego: - Jak złowię pięć, to znaczy, że sędziujesz mistrzowi świata. Łowię drugą, trzecią. Przerwa. Zmieniam miejsce i wyciągam dwie następne. Dwie minuty przed końcem mam szóstą rybę. To była największa w tej turze - lipień, 38,5 cm.

Największy stres

- Przed hotelem czekała na mnie drużyna. Czerwone koszulki z napisem Team-Poland. Zabierają mi torbę, wędki, odprowadzają do pokoju, telefony z domu... Zaczynam robić za gwiazdę.

Największy stres przyszedł już po wszystkim. Podczas odbierania medalu. - Całe życie pragnąłem, by zagrano mi Mazurka Dąbrowskiego. I zagrali. Nie wiadomo jak się człowiek ma zachować, płakać czy śpiewać. Patrzyłem do góry, na dół, powstrzymując łzy. Serce podchodziło do gardła...

Kąpiel w szampanie

Gratulacji było mnóstwo, ale powitanie w domu było najlepsze.

- Znajomi czekali na mnie z transparentem, z pucharem, z wierszami. Potem - huczne powitanie w kole Związku w Jaśle. Chłopcy ściągnęli z Internetu moje zdjęcie, oprawili, napisali dedykację. Była też kąpiel w szampanie. Dopiero po takim sukcesie człowiek widzi, ilu ma przyjaciół - mówi wzruszony mistrz świata.

Tydzień zawodów to ciężka praca w stresie. Schudł 5 kilogramów.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie