Jezioro zabrało mi przyjaciela

Anna Janik
- Nie mogę uwierzyć, że Marcina już z nami nie ma. Do głowy nam nie przyszło, że na tym wyjeździe któremuś z nas może się stać coś złego. Przecież takie wypadki zawsze dotyczą innych – ociera łzy Emil Frączek, przyjaciel Marcina.
- Nie mogę uwierzyć, że Marcina już z nami nie ma. Do głowy nam nie przyszło, że na tym wyjeździe któremuś z nas może się stać coś złego. Przecież takie wypadki zawsze dotyczą innych – ociera łzy Emil Frączek, przyjaciel Marcina. Fot. Krzysztof Łokaj
Marcin utopił się w Jeziorze Białym. Wcześniej bawił się na wieczorze kawalerskim

- Pojechaliśmy tam w piątkę i w piątkę powinniśmy wrócić - ociera łzy Emil Frączek ze wsi Pawłowa. - Cały czas sobie wyrzucam, że może trzeba było od razu zacząć szukać Marcina pod wodą, a nie wierzyć ratownikowi, który mówił, że widział jak wychodzi na brzeg. Może jeszcze udałoby się go wyciągnąć żywego - kręci głową.

Miał być drużbą na weselu

Do tragedii nad położonym w woj. lubelskim Jeziorze Białym doszło w poniedziałkowe popołudnie, po godz. 13. Dzień wcześniej Adam, Paweł, Grzesiek, Emil i Marcin, grupa przyjaciół z Pawłowej wyruszyli tam na kilkudniowy wypad. Okazją był zbliżający się ślub Grześka, kuzyna Marcina. On, podobnie jak Emil, mieli być drużbami. Mieszkający po sąsiedzku rówieśnicy znali się i przyjaźnili od dzieciństwa. Wspólną pasją była piłka nożna. Grali nawet w okolicznych klubach piłkarskich, m.in. w Adamówce i Majdanie Sieniawskim. Wieczór kawalerski Grześka postanowili spędzić w znanym kąpielisku razem z najbliższymi znajomymi.

- Oczywiście w niedzielę wieczorem piliśmy w domku alkohol, potem poszliśmy się bawić na dyskotekę. To normalne, przecież nie pojechaliśmy tam zamulać, tylko razem się cieszyć i bawić - opowiada Emil. - Następnego dnia mieliśmy na pewno jeszcze alkohol we krwi, ale nie piliśmy, nie braliśmy żadnych narkotyków i nie imprezowaliśmy na plaży - tłumaczy.

Miejscem, które grupa wybrała na wypoczynek było strzeżone kąpielisko po drugiej stronie jeziora, oddalone od miejsca, gdzie nocowali. Znajdował się tam niewielki pomost, z którego kąpiących się obserwował ratownik. Jak relacjonuje Emil, nie zachowywali się głośno i nie byli przez niego upominani. Tylko raz zwrócił im uwagę, żeby nie skakali z pomostu do wody, bo może się to skończyć tragicznie. Plażowanie trwało w najlepsze do momentu aż Marcin z Pawłem postanowili popływać. Dopłynęli aż do boi. Wrócił tylko Paweł.

- On płynął pierwszy i nie oglądał się za siebie. Później mówił, że nie słyszał nawet zachłyśnięcia się wodą, dlatego nie mamy pojęcia, co mogło się stać. Może nagły skurcz? - zastanawia się Emil. - Kiedy zapytaliśmy ratownika, czy nie widział naszego kumpla, tego z różowym, słomianym kapeluszem na głowie, powiedział, że na pewno wychodził z wody - dodaje.

Mama została sama

To sprawiło, że grupa przyjaciół przez długie godziny szukała Marcina po okolicy, pytając w barach i restauracjach. Nie mogąc go jednak znaleźć, wezwali policję. Do akcji ratunkowej włączyli się płetwonurkowie z Lublina. Ciało Marcina wyłowiono z jeziora dopiero we wtorek około godz. 10. Emil do końca życia nie zapomni jednak tej nocy.

- Przez chwilę mieliśmy nadzieję, że się odnalazł, bo zadzwonił do nas policjant i powiedział, że w jednej z dyskotek ktoś zauważył chłopaka w okularach podobnego do Marcina - wspomina. - Z bijącym sercem tam pobiegłem, ale okazało się, że to nie on. Potem już nie spałem, o czwartej rano poszedłem nad jezioro szukać mojego przyjaciela, ale nic już nie mogłem zrobić, nic... - mówi, chowając głowę w dłoniach.

Dziś odbędzie się sekcja zwłok 23-latka, którą zarządziła prokuratura.

- Wstępnie możemy mówić o utonięciu, bo nie ma śladów wskazujących, by ktokolwiek mógł się przyczynić do śmierci Marcina B. - wyjaśnia prok. Joanna Sołoducha z Prokuratury Rejonowej we Włodawie. - Sekcja wykaże, czy w ciele mężczyzny był alkohol lub środki odurzające - dodaje.

Marcin był jedynakiem. Jego mama została teraz sama. Pogrzeb 23-latka zaplanowano na sobotę.

Wideo

Komentarze 39

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
stary

Wóda zniszczy każdego czy starego czy młodego , czy mądrego czy głupiego a zaczyna się zwykle od jednego piwka .

z
znajoma
W dniu 12.07.2013 o 09:47, Kamil napisał:

Fakt jest taki, że pływali mając jeszcze alkohol we krwi, to jest skrajna nieodpowiedzialność, który doprowadził do śmierci jednego z nich. Ale po co wywlekacie, że jego ojciec popełnił samobójstwo, co to ma wspólnego z tym co się stało, może zaraz napiszecie, że celowo się utopił?

a kto powiedział ze ojciec popełnił samobójstwo????????????

zginal w wypadku tak samo jak dziadek pare lat wczesniej!!!!!!!!! wiec wszystkich którzy nie znaja sytuacji prosze aby nie wypowiadali sie na ten tamat bo tylko pogarszacie sprawe tymi zlosliwymi komentarzami

D
Dorota

Tylko Polacy potrafią byc tacy złosliwi, wszechwiedzacy przemądrzali, okrutni. Co za podły naród. Dajcie chlopakowi spokój . On i tak ma za swoje. Znalezli sie abstynenci z Bożej łaski.

m
miśka
W dniu 12.07.2013 o 08:18, janusz napisał:

Fajne zdjęcie smutnego młodego pana, który rozmyśla, a może mogliśmy wypić pare piwek mniej? Ale co tam, nie ma zamulania, niestety zamulili ale mały kawałek dna jeziorka. Słowo klucz "alkohol" i artykuł do śmieci.

fajnie jest cieszyć się z cudzego nieszczęścia. polski katolicki kraj, a tak prawdziwy katolik cudownie ocenia innych nie bacząc na cierpienie tych chłopaków, znajomych, przyjaciół, rodziny. Oby się Wam hejterzy sytuacja nie odwróciła i obyście nie byli na miejscu tych ludzi, bo takie sytuacje mogą spotkać każdego z nas. Dla mnie takie jesteście istotami bez duszy, a nie ludźmi!!

m
miśka
W dniu 12.07.2013 o 07:58, Gość napisał:

Po cóż ten ckliwy tekst ?  Już w pierwszym artykule dotyczącym sprawy było jasno i wyraźnie napisane ,że ratownik zwracał Wam uwagę by po alkoholu nie wchodzić do wody . Sprawę zbagatelizowaliście i jednego macie mniej .Za głupotę was wszystkich najwyższą cenę zapłacił On . Wy natomiast  będziecie płacić w ratach przez resztę życia .

a skad masz pewność że tak było??! byłeś tam? widziałeś?  bo z tego co mi wiadomo to ratownik zmienia co chwilę zeznania. wiec nie pisz jak nie wiesz. i nie oceniaj za szybko bo czasami Ciebie moze spotkac taka tragedia

N
Nika

Pożegnaliśmy już naszego przyjaciela Ś.P. Marcina. Chcę dodać tylko, że był na prawdę wspaniałym człowiekiem... Nie na miejscu są puste komentarze osób, które przypadkiem wchodząc na tą stronę dowiedzieli się również przypadkiem o tej tragedii i zapragnęli dodać coś od siebie... Tym bardziej, że są to słowa które ranią rodzinę i przyjaciół. Pomódlmy się o Marcina, jego Matkę, Dziadka i najbliższych którzy zawsze będą nosić go w sercu - uśmiechniętego, pomocnego, pracowitego i inteligentnego chłopaka. A Emila i jego kolegów zostawcie w spokoju - nie wam ich oceniać... Bóg doświadcza tych których kocha... AMEN.

o
ona

Wóda i woda i taki jest koniec

r
ratownik

Woda i wóda to złe połączenie.

p
pinkipaw

Tytuł artykułu powinien brzmieć: "Głupota zabrała mi przyjaciela".

c
czlowiek

Ludzie a ile z was siadało za kierownice na drugi dzien na kacu i mogło zrobić krzywde w dodatku innym osobom!? Co tu piszecie za bzdury że to tylko przez alkohol! Mieli siedzieć w domku a moze lezec na plazy i czytac literature?? Większość z tych pustych komentarzy ze alkohol ze nie sluchanie rodziców ze inne czasy mozecie sobie w d*** wsadzic! Przyjechali po to zeby odpocząć wyszaleć pobawić! I nie opowiadajcie ze kiedyś bylo inaczej! Co malo to osob topilo sie, skakało na głowke czy na imprezach ogrodowych dawało sobie po mordzie??? TAK BYLO JEST I BEDZIE wiec starsze pokolenie niech daruje sobie komentarze ze kiedys tak nie bylo a mlodzi niech wezmą sobie do serca to nieszczescie jakie spotkalo marcina jego rodzine i znajomych!

d
dzielnicowy

Tak to jest jak sie uzrzadza pijatyke nad woda.

Niedawno nasi sedziowie i prokuratorowie calkiem nawet niedaleko od tego samego miejsca mieli podobna balange i utopili lub sie utopil jeden z nich w stawie.

Ludzie pamietaja co sie tam dzialo.

s
stary

Kiedyś młodzi słuchali rodziców , jakbym wrócił z zabawy podchmielony to bym tak oberwał że miesiąc bym nie siedział a dzisiaj .Poszliśmy się zabawić , na drugi dzień po pijaku na jezioro ,zero odpowiedzialności za siebie za drugiego człowieka .

a
asdf

Wóda skończy każdego czy starego czy młodego . Tak się kończą dzisiaj wieczory kawalerskie , śmiercią , kalectwem w najlepszym przypadku izbą wytrzeźwień i to ma być zabawa ????

a
asdf

Wóda skończy każdego czy starego czy młodego . Tak się kończą dzisiaj wieczory kawalerskie , śmiercią , kalectwem w najlepszym przypadku izbą wytrzeźwień i to ma być zabawa ????

m
matka trojga dzieci

BOG widzi smierc inaczej; may jako wielki przepasciowy mur ,ON jako wielka brame.odpoczywaj dziecko w objeciach BOGA MILOSIERNEGO.matce daj laske pokoju serca. modlmy sie za jego matke.

 

 

 

Dodaj ogłoszenie