Kobieta Przedsiębiorcza: Budowanie mam we krwi

Alina Bosak
Krystyna Ceglarz z domowym pupilem Chrupkiem.
Krystyna Ceglarz z domowym pupilem Chrupkiem. Krzysztof Kapica
Przed laty żeby postawić pierwsze domy na sprzedaż, pozbyła się własnego. Dziś za działalność gospodarczą Krystyna Ceglarz zdobyła tytuł Kobieta Przedsiębiorcza 2012.

Krystyna Ceglarz otrzymała tytuł Kobiety Przedsiębiorczej 2012 w kategorii: działalność gospodarcza. Statuetkę zdobyła głosami kapituły konkursu, który po raz piąty zorganizowały Nowiny i portal Strefa Biznesu.

- Pamiętam, jak sprawnie poszła nam budowa własnego domu - wspomina pani Krystyna, właścicielka firmy deweloperskiej Szerbud z Rzeszowa.

- Postawiliśmy go z mężem Antonim w trzy lata po ślubie. Metodą gospodarczą, z pomocą rodziny. Tworzyłam ten dom i zmieniałam, przyglądając się budynkom na Zachodzie. W Polsce budowało się wtedy jeszcze "klocki", a ja chciałam mieć inny, z ponad 30-metrowym salonem, 60-metrowym tarasem, cudnym widokiem, których w Kielanówce, bo tam mieliśmy działkę, nie brakowało.

Na tej budowie sprawdziła się jako inwestor. Mając dwoje małych dzieci (dziś syn Jacek ma 28 lat, a córka Kasia - 26), gotowała robotnikom obiady, załatwiała materiały budowlane i na wszystko chciała mieć oko.

Dom powstał błyskawicznie, sąsiedzi podziwiali zaradność gospodarzy. Tak bardzo, że niedługi potem wybrali energiczną sąsiadkę na radną.

- Miałam 27 lat i byłam najmłodszą radną w gminie - przyznaje pani Krystyna. - To za mojej kadencji powstał w Kielanówce dom kultury. Przekonałam wtedy innych radnych, by nie stawiali budynku na starych fundamentach. I dobrze, bo tam gdzie chcieli, droga S19 leci. Znalazłam lepszą działkę pod inwestycję, przeforsowałam projekt budynku stylizowanego na dworek i dziś to obiekt, który cieszy oko, a mieszkańcom przynosi mnóstwo korzyści.

Dom państwa Ceglarzów był już wtedy dopieszczony. Nawet ogród pięknie się rozrósł.

- Właściwie nie mieliśmy co tam robić - uśmiecha się pani Krystyna - A miałam dopiero jakieś 30 lat.

To może go sprzedam

Firma Szerbud powstała 17 lat temu lat temu. - Moja rodzina wiodła wygodne życie. Mieliśmy ładny dom, ogród, samochód i jeździliśmy na wczasy za granicą. Kiedy mąż stracił pracę, bałam się, że stracimy to. Sama byłam pielęgniarką i pracowałam w Szpitalu Chorób Płuc przy Rycerskiej.

To Halina Szkrawan, która od ponad 20 lat prowadzi w Rzeszowie biuro nieruchomości, doradziła pani Krystynie sprzedaż rodzinnej sadyby w Kielanówce i zainwestowanie pieniędzy w branżę budowlaną.

Bo na rynku brakowało domów na sprzedaż, a wielu Polaków wracało z zagranicy i było zainteresowanych kupnem nieruchomości.

- W 1996 r. Halina pomogła nam sprzedać dom, kupić trzypokojowe mieszkanie w Rzeszowie i działki pod budowę. Od razu dodam, że już rok wcześniej kupiłam dwie działki na Warneńczyka pod szeregówki. Wie pani za co? Za zestaw garnków Zeptera. Spłacałam go przez dwa lata, a potem uznałam, że zbyt cenny, by go używać i przeznaczyłam na inwestycję.

W 1997 roku sprzedali pierwszą szeregówkę i tak poszło. Budowali po dwa domy.

- Za gotówkę, bo baliśmy się wtedy kredytów. Powoli rozpoznawaliśmy rynek. Nie wiedzieliśmy, czy ludzie będą kupować gotowe domy. Wszyscy wtedy budowali samodzielnie. A jednak to był strzał w dziesiątkę.

W 2006 roku do ofert domów i szeregówek dołączyli mieszkania w budynkach wielorodzinnych, stawiając osiedle na Zalesiu. W sumie od początku działalności firma wybudowała 250 mieszkań i około 100 domów.

- Długo pracowałam na dwa etaty. Byłam pielęgniarką i prowadziłam firmę. Mąż czuwał na placu budowy, a ja biegałam po urzędach i załatwiałam formalności. Bardzo lubiłam pracę z chorymi, ale w pewnym momencie zbyt intensywny tryb życia zaczął się odbijać na moim zdrowiu, a i firma zaczęła prowadzić coraz większe inwestycje, więc zrezygnowałam z etatu w szpitalu.

A po kilku latach postanowiła pójść na prawo. W wieku 45 lat ukończyła studia na kierunku: zarządzanie zasobami ludzkimi na Wyższej Szkole Prawa i Administracji w Rzeszowie.

Kiedy ktoś zapyta, co uważa za najważniejsze w tych latach budowania biznesu, bez wahania odpowiada:

- Szerbud to dziś firma rodzinna, na której markę i siłę pracują także moje dzieci - Jacek i Kasia oraz ich życiowi partnerzy. To uważam za prawdziwy sukces.

Ludzie mnie obchodzą

Lubi rozmawiać z ludźmi. Godziny spędza ze słuchawką przy uchu, nie żałuje godzin na dyskusje w biurze.

- To pochłania sporo czasu, ale też przynosi korzyści. Dowiaduję się wielu rzeczy potrzebnych mi w życiu osobistym i zawodowym. To nie są dysputy o kremach i ciuchach, bo szkoda mi na nie czasu. Interesują mnie ludzie, ich historie, opinie, przemyślenia. Czerpię z tego energię do życia, a także inspirację do tego, jak można pomóc drugiemu człowiekowi.

Tę otwartość musiał kilka lat temu zauważyć Ryszard Rączka, mieszkaniec schroniska dla bezdomnych, prowadzonego przez Rzeszowskie Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta.

Poznał panią Krystynę, kiedy poszukiwała robotników do pracy na działce, na której zamierzała postawić tym razem swój dom. Po kilku latach, pani Krystyna zaoferowała mu darmowe mieszkanie w jednym z postawionych przez jej firmę bloków.

- To nie była litość - zastrzega pani Krystyna. - Ujęło mnie to, że pan Rysiek nie unikał pracy, często oferował mi pomoc, pomagał przytaszczyć zakupy z targu albo wykosił trawnik. Starał się i był uparty. Jego zachowanie nie było standardowe. Doceniłam to. Staram się myśleć o innych i ich potrzebach. I wiem, że ludzie potrzebują nie tyko wsparcia materialnego, ale i dobrego sława, porady, otuchy.

Tego w Polsce jeszcze nie ma

Recepta na sukces? - Trochę przypadku, szczęścia - mówi pani Krystyna.

- Odwaga i determinacja, talent organizacyjny i do zjednywania sobie innych - mówią ludzie, którzy ją znają.

Na pewno pracowitość. Ledwo Szerbud zakończył w Rzeszowie budowę Osiedla Kwiatkowskiego, Krystyna Ceglarz już bierze się za kolejne przedsięwzięcie.

Kupiła półtora hektara pod lasem w Budach Łańcuckich. Chce tu postawić Dom Seniora - 3,5 tys. mkw. z basenem, częścią rehabilitacyjną.

- Piękny obiekt, w stylu skandynawskim - cieszy się pani Krystyna, rozkładając na ławie plany. Zapaliła się do tego projektu: Tu będzie rondo, może jakaś fontanna. Tu są stare zabudowania, po remoncie nadadzą się na biura. To będzie dom z mieszkaniami dla osób starszych, standard, jakiego w Polsce jeszcze nie ma.

Bez granic

Kiedy człowiek żyje intensywnie, musi mieć miejsca, gdzie można ładować organizm wciąż nowa energią.

Pani Krystyna ma takie miejsce u przyjaciółki na Mazurach i nad Bałtykiem, gdzie jakiś czas temu kupiła apartament.

- Przyjeżdżam, kiedy chcę. Dobrze się tam czuję. Szum morza mnie uspokaja, nic nie przesłania horyzontu. W górach wyczuwam granice, nad wodą nic mnie nie ogranicza.

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone ze względu na ciszę wyborczą i zostanie włączone po jej zakończeniu.

Podaj powód zgłoszenia

A
Ania

Znam Panią Krysie od kiedy pracowała jeszcze w szpitalu. Kobieta " czynny wulkan" ...Podziwiam, życzę dalszych sukcesów. Pozdrawiam

Dodaj ogłoszenie