Oko w oko z niedźwiedziem

Wojciech Zatwarnicki
W Polsce żyje około 100 niedźwiedzi, z czego ok. 50-60 sztuk w Bieszczadach. Na Słowacji około 500 sztuk, a w Rumunii 5 tys. Niedźwiedź brunatny jest chroniony.
W Polsce żyje około 100 niedźwiedzi, z czego ok. 50-60 sztuk w Bieszczadach. Na Słowacji około 500 sztuk, a w Rumunii 5 tys. Niedźwiedź brunatny jest chroniony. WOJCIECH ZATWARNICKI
Uciszono się z wolna, i oczy gawiedzi / Zwróciły się na wielki, świeży trup niedźwiedzi: / Leżał krwią opryskany, kulami przeszyty, / Piersiami w gąszcz trawy wplatany i wbity, / Rozprzestrzenił szeroko krzyżem łapy, / Dyszał jeszcze, wylewał strumień krwi przez chrapy, / Otwierał jeszcze oczy, lecz głowy nie ruszy;…

Tak kończy się jeden z najsłynniejszych pojedynków pomiędzy niedźwiedziem i człowiekiem w literaturze polskiej. Zachęcony lekturą Adama Mickiewicza oraz zaproszeniem znajomego myśliwego, postanowiłem ruszyć na spotkanie z bieszczadzkim niedźwiedziem. Choć trochę się bałem, bo historia zna wiele dramatycznych spotkań z tym potężnym zwierzęciem.

Jak chłop kamieniem…

Najsłynniejsze takie zdarzenie miało miejsce wiosną 1918 roku. Leśniczy Jurysta z Zawoja (dziś: Zawóz) wybrał się do lasu na rutynowy patrol. Nagle na jego drodze pojawił się olbrzymi niedźwiedź - stanął na dwóch łapach. Ruszył do ataku, jednak zawahał się i przystanął.

Leśniczy wykorzystał ten moment - chwycił kamień i cisnął go całej siły w otwartą niedźwiedzią paszczę! Kamień utkwił między potężnymi szczękami. Niedźwiedź szamocząc się, wpadł do jaru. Jurysta przypomniał sobie, że ma na plecach znaleziony niedawno wojskowy karabin. Dokończył dzieła, z bliska strzelając do niedźwiedzia. Historia ta obiegła całe Bieszczady, przez wiele lat wzbudzała grozę i zachwyt.

Podobne zdarzenie przeżył Franciszek Hankus (na fotografii), ówczesny łowczy, który natknął się na niedźwiedzia i kiedy nie miał szans na ucieczkę, zabił go.

[obrazek2] Jan Mazur nadleśniczy Nadleśnictwa Stuposiany. Dzięki niemu niedźwiadek złapany we wnyki został uwolniony i nikomu nic złego się nie stało. (fot. WOJCIECH ZATWARNICKI)Morderca z Polany

Wyprawę niedźwiedzim tropem rozpoczynam szlakiem Otrytu, u stóp którego rozciąga się Polana. Mój przewodnik zapewnia, że jeszcze niedawno widział tu niedźwiedzicę z małym. Wiedział, co mówi, bo w jednym ze zdziczałych sadów natrafiamy na połamane drzewa, ślady pazurów na korze...

W połowie lat 70. mieszkańcy Polany i okolicy przeżywali koszmar. Grasował tu potężny niedźwiedź, siejąc spustoszenie wśród bydła. Tylko w jednym sezonie zabił około 30 sztuk. Jedynym ratunkiem było zastrzelenie agresora. Jak się później okazało, ważył - bagatela! - 340 kilogramów.

Urwany trop

Ledwo rozpoczętą wędrówkę zboczami Otrytu trzeba zakończyć, bo trop niedźwiedzia urwał się w sadzie.

Idę dalej. Z miejscem, do którego po chwili dotarłem, wiąże się najsłynniejsza historia polowania na niedźwiedzie w Bieszczadach, a może i w całej Polsce.
Jej bohater to Piotr Jaroszewicz, późniejszy premier, wytrawny myśliwy - tak przynajmniej o nim mówiono.

Oto Polana Ostre. Natrafiono tu na niedźwiedzia, który zaglądał do pobliskiej pasieki. Wystarczyło przyłożyć broń i strzelić… i tak się stało. Niedźwiedź padł. Jaroszewicz był dumny jak paw. Spreparowany niedźwiedź trafił jako dar do ustrzyckiego Zakładu Budownictwa Ludowego i dał początek Muzeum Przyrodniczemu Bieszczadzkiego Parku Narodowego w Ustrzykach Dolnych.
To wersja książkowa. A jak było naprawdę?

- Jaroszewicz trafił nieczysto - opowiada mieszkaniec Polany, świadek tamtego polowania. - Niedźwiedź uciekł do lasu. Pościg okazał się nieskuteczny. Natrafiono na innego niedźwiedzia i dostarczono go martwego do stóp Jaroszewicza.

- A o tym, jak woziliśmy ciągnikami śnieg na łąkę, aby dla zrobienia pamiątkowego zdjęcia stworzyć zimowy pejzaż, to już nie będę opowiadał - dodaje, śmiejąc się.

Inny rozmówca potwierdza te fakty. Mówi, że niedługo potem w okolicy Wołkowyi pojawił się okulały niedźwiedź. Widywano go często, zyskał przydomek Kulawka. Najprawdopodobniej był tym postrzelonym przez Jaroszewicza.

Ciągłe zagrożenie

W ustrzyckim muzeum obok "niedźwiedzia Jaroszewicza" stoi dużo mniejszy. Padł on w nadleśnictwie Wetlina. Bo przez pomyłkę wzięto go za…dzika. Ale wersja oficjalna mówi, że wpadł w sidła.

Inna historyjka. Leśniczy znalazł w potoku w Górnej Wetlince martwego niedźwiadka. Okazało się, że miś osunął się ze śliskiego zbocza i utopił się. Po śladach na brzegu leśniczy wywnioskował, że niedźwiedzica próbowała pomóc swojemu dziecku, ale nie dała rady...

Sidła

Skoro zgubiłem "swojego" niedźwiedzia, postanowiłem udać się tam, gdzie na pewno go spotkam, czyli w okolice Stuposian. Moim przewodnikiem jest teraz nadleśniczy Jan Mazur. Kilka tygodni temu brał udział w uwalnianiu niedźwiadka. Złapał się w sidła zastawione przez pracownika Polskiej Akademii Nauk.

- To smutna historia, choć zakończyła się dobrze - opowiada pan Jan. - Niedźwiadek wpadł w sidła zastawione na wilka. Miały być pomocne w badaniach naukowych. Żeby wydostać niedźwiadka z tych sideł, trzeba było go na chwilę uśpić. A przecież dookoła biegała rozwścieczona matka... Żeby uniknąć zagrożenia, sprowadzono traktor. Zasłonił akcję i udało się.

Ofiary

W 1996 roku, w odstępie 2 tygodni, w nadleśnictwie Lutowiska niedźwiedzica, broniąc swojego potomstwa, dwukrotnie zaatakowała ludzi. Nieszczęśnicy przeżyli, ale z licznymi obrażeniami trafili do szpitala. Jednemu z nich założono sto szwów. Takich przypadków jest więcej.

- Dlaczego niedźwiedzie atakują ludzi? - pytam wieloletniego przewodnika PTTK Adama Lenia, który przemierzył Bieszczady wzdłuż i wszerz.

- Nigdy podczas swoich wędrówek nie spotkałem niedźwiedzia - odpowiada. - Dlaczego? Bo chodziłem tam, gdzie wiedziałem, że na niego nie natrafię. Człowiek w lesie śmierdzi. Jest intruzem. Musimy nauczyć się szanować obyczaje zwierząt i las, który jest ich domem.

No proszę. A ja chciałem trafić na niedźwiedzia i mi się nie udało. Widocznie... nie śmierdziałem.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie