Ostatni powstańcy styczniowi. Niepodległej Polski doczekało ich ok. 4,5 tysiąca

Szymon Jakubowski
Podporucznik Antoni Dobrowolski w gronie rodziny (lata 30. XX wieku).
Podporucznik Antoni Dobrowolski w gronie rodziny (lata 30. XX wieku). Fot. wpolityce.pl ze zbiorów rodzinnych Wojciecha Podlaskiego
Szacuje się, że niepodległej Polski doczekało około 4,5 tysiąca aktywnych uczestników powstania styczniowego. W 1939 roku zmarło trzech ostatnich związanych z dzisiejszym Podkarpaciem. Każdy z nich miał ponad 90 lat.

W okresie międzywojennym weterani powstania cieszyli się ogromnym szacunkiem, obowiązek oddawania im honorów mieli nawet oficerowie z najwyższymi stopniami. Wszyscy zweryfikowani powstańcy otrzymali, o ile nie mieli wcześniej wyższego, stopień podporucznika. Zaprojektowano dla nich specjalne mundury, w latach 30. XX wieku przysługiwała im emerytura w wysokości ok. 120 złotych (równowartość niższej pensji urzędniczej). Funkcjonowały domy kombatanckie.

W styczniu 1939 roku w ówczesnej Polsce - według obliczeń dziennikarzy tygodnika „Światowid” - żyło już tylko 36 weteranów powstania styczniowego. Dla porównania: u progu niepodległości, w 1918 roku, ich liczbę szacowano na ok. 4,5 tysiąca, w 1937 roku żyło ich jeszcze 73, rok później 53. Ostatnimi żyjącymi powstańcami styczniowymi byli Antoni Süss, pochodzący najprawdopodobniej z Janowa Lwowskiego, i Feliks Bartczuk z Podlasia. Zmarli oni odpowiednio w styczniu i marcu 1946 roku.

Powstańczy felczer

17 kwietnia 1939 roku w Zaklikowie zmarł Stanisław Domański. Pochodził ze wsi Piotrowszczyzna (obecnie Wola Trzydnicka) koło Kraśnika, gdzie przyszedł na świat 25 marca 1846 roku. Jego ojciec był zarządcą miejscowego folwarku, dziadek służył w armii napoleońskiej i uczestniczył w słynnej szarży pod Somosierrą. W momencie wybuchu powstania styczniowego Stanisław miał ukończony kurs młodszego felczera. Wstąpił do partii powstańczej (oddziału), tworzonej w lasach biłgorajskich. Tu służył jako medyk, mając do dyspozycji furgonik z opatrunkami. Na własną prośbę otrzymał broń.

Podporucznik Stanisław Domański.
Podporucznik Stanisław Domański. Fot. Światowid

Jego szlak bojowy jest przedstawiony w wydanej w 1938 roku publikacji „Za naszą wolność i waszą. W 75-lecie powstania styczniowego”. Czytamy tam m.in. (pisownia oryginalna): „Idąc do Parszywej Góry na pomoc walczącemu od trzech dni Waligórskiemu, złączyli się powstańcy z oddziałem Lelewela, a następnie Kruka. Po drodze zostali w Tyszowicach zaatakowani przez dragonów i kozaków, którzy zmusili ich do cofnięcia się. Domański zaopatrzył 20-tu rannych i widział 8-miu zabitych powstańców, tyle bowiem tylko partia poniosła strat. Następnego dnia 24 maja na tych samych pozycjach, zaczęła się znów zacięta walka, trwająca cały dzień, w nocy jednak wobec braku amunicji powstańcy rozpoczęli odwrót ku granicy galicyjskiej. Oddziałowi złożonemu z około 400 powstańców, udało się przemknąć do lasu Ordynackiego nad Sanem, gdzie broń zakopali i wrócili tymczasowo do domu, zobowiązawszy się stawić na pierwszy rozkaz. Domański, który w międzyczasie pielęgnował rannych w bitwie pod Kruświną, otrzymał wezwanie do Fajsłąwic w powiecie krasnystawskim. Tam to zostały rozbite 4 partie powstańców, 300 ciężko rannych, drugie tyle zabitych, około 400 wziętych do niewoli. Przez trzy doby pracowali lekarze i felczerzy przy opatrunkach. Domański założył szpital dla 25 rannych, w gorzelni majątku Gardzienice. Tę samą służbę dla powstańców pełnił jeszcze po bitwie pod Suchą i pod Rudnikiem, kryjąc się przed niewolą rosyjską”.

W okresie międzywojennym Stanisław Ludomir Konstanty Domański mieszkał w Zaklikowie. Miejscowość ta do 1975 roku należała do województwa lubelskiego, później tarnobrzeskiego, zaś od 1999 roku – do podkarpackiego. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku, weteran został awansowany do stopnia podporucznika. W 1930 roku został odznaczony Krzyżem Niepodległości z Mieczami, zaś w 1938 - Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Zmarł w wieku 93 lat.

W oddziale generała Jeziorańskiego

29 czerwca 1939 roku w Przemyślu w wieku 90 lat zmarł Karol Gawalewicz. Urodził się 18 lutego 1849 roku w Leżajsku. W młodości pracował w zakładzie krawieckim w Rozwadowie (dziś dzielnica Stalowej Woli). Na wieść o wybuchu powstania zebrał trzydziestu ochotników, z którymi przekroczył granicę galicyjsko-rosyjską i dotarł do obozu pułkownika, a później generała Antoniego Jeziorańskiego. Pod jego dowództwem walczył pod Kobylanką – w jednej z największych powstańczych bitew, gdzie między 1 a 6 maja 1863 roku około 800 powstańców stawiało czoła carskim wojskom liczącym w szczytowym momencie około 2 tysięcy żołnierzy.

Karol Gawalewicz
Karol Gawalewicz Fot. Archiwum

Dziennik „Polska Zbrojna”, informując w 1939 roku o śmierci Karola Gawalewicza, tak pisał o jego losach powstańczych: „Po kilku tygodniach nastała bitwa, w której powstańcy zajmowali pozycje w lesie na górze. Naokoło ciągnęły się bagna. Kawaleria rosyjska kilkakrotnie atakowała, a nawet przedostawała się do oddziałów powstańczych i w tym czasie

Gawalewicz otrzymał z ręki kozaka cięcie szablą w policzek oraz ranę lancą w udo. Rana goiła się bardzo długo. W międzyczasie powstanie zakończyło się”.

Za udział w powstaniu Karol Gawalewicz - już w wolnej Polsce - otrzymał Krzyż Niepodległości z Mieczami, Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski oraz Śląski Krzyż Waleczności i Zasługi.

W ostatnich trzech latach życia był obłożnie chory, a mimo to, jak donosiła ówczesna prasa, „ze wzruszeniem wspominał przebyte w powstaniu chwile, opowiadając o nich żywo, odtwarzając niejako obraz walk i porywu. Mimo swego sędziwego wieku, posiadał doskonałą pamięć i humor, który nie opuszczał go nigdy”.

Tygodnik „Światowid” podawał w styczniu 1938 roku, że weteran mieszkał w Przemyślu przy ulicy Rogozińskiego 30. Jego uroczysty pogrzeb, z licznym udziałem mieszkańców i lokalnych organizacji, odbył się 1 lipca 1939 roku. Gawalewicz spoczął na cmentarzu głównym w Przemyślu.

Pod dowództwem „Ćwieka”

Ostatnim mieszkańcem dzisiejszego Podkarpacia biorącym udział w powstaniu styczniowym, który dożył 1939 roku, był najprawdopodobniej Józef Baranowski, urodzony w rodzinie stolarskiej w 1842 roku w Kuzynie Małej koło Ulanowa w powiecie niżańskim. Przed powstaniem był czeladnikiem stolarskim. Gdy w zaborze rosyjskim rozpoczęły się walki, zaciągnął się do „partii” (oddziału) Kajetana Karola Cieszkowskiego „Ćwieka”.

Cieszkowski tworzył swój oddział wraz z żoną Emilią w maju i czerwcu 1863 roku na terenie ówczesnej guberni lubelskiej. Stosunkowo dobrze uzbrojona i wyposażona jednostka liczyła początkowo około 250 ludzi, powszechnie nazywanych „Ćwiekami” (od pseudonimu swojego dowódcy). Józef Baranowski, przydzielony do oddziału kawalerii, pierwszą potyczkę z Rosjanami stoczył pod Iłżą. Później powstańcy przeszli do guberni radomskiej, staczając m.in. walną bitwę pod Kowalą-Stępociną (21 sierpnia 1863). Liczące około 1000 ludzi polskie zgrupowanie odparło skutecznie atak Rosjan, którzy po wycofaniu się powstańców dokonali pacyfikacji wsi.

Podporucznik Józef Baranowski. Tożsamości kobiety ze zdjęcia nie udało się ustalić
Podporucznik Józef Baranowski. Tożsamości kobiety ze zdjęcia nie udało się ustalić Fot. Archiwum

Oddział skierował się następnie w lasy janowskie. 2 września 1863 roku starł się z Rosjanami pod Biłgorajem, zaś następnego dnia, po połączeniu z operującymi w pobliżu siłami Marcina Borelowskiego „Lelewela”, powstańcy w bitwie pod Panasówką przedarli się przez trzy, czterokrotnie liczniejsze oddziały rosyjskie. Ostatecznie ludzie „Ćwieka” pod naciskiem wroga przeszli granicę galicyjską i otoczeni przez Austriaków złożyli broń.

Dalsze losy Baranowskiego są słabo znane. Zapewne, jak wielu powstańców, był represjonowany przez władze austriackie. Ostatecznie osiadł w Jarosławiu, gdzie według „Światowida” mieszkał przy ulicy Klasztornej 74. W 1923 roku został awansowany do stopnia podporucznika. Ze skąpych informacji wynika, że zmarł prawdopodobnie już w czasie okupacji niemieckiej, późną jesienią 1939 roku, w wieku 97 lat. Dotychczas nie udało się niestety odnaleźć jego grobu, trwają poszukiwania.

Weteran z Niemirowa

Z powstańców mieszkających w bezpośrednim sąsiedztwie obecnego Podkarpacia należy wymienić jeszcze Antoniego Dobrowolskiego, w okresie międzywojennym żyjącego w Niemirowie Zdroju. Ta miejscowość, historycznie związana z ziemią bełską, leży dzisiaj na Ukrainie, tuż przy polskiej granicy, ledwie 20 kilometrów od Lubaczowa.

W tekście zamieszczonym w 2016 roku w wydawanym w języku polskim we Lwowie „Kurierze Galicyjskim” znajdujemy informację, że Dobrowolski urodził się w Niemirowie 7 czerwca 1842 roku w rodzinie chłopsko-mieszczańskiej. Jego rodzicami byli Walenty i Maria z Komusińskich.

Weteran powstania styczniowego w okresie międzywojennym aktywnie uczestniczył w uroczystościach związanych z upamiętnieniem zrywu z 1863 roku. Według „Kuriera”, zmarł wczesną jesienią 1942 roku. Zgodnie z jego ostatnią wolą, pochowano go w pobliżu poświęconego powstańcom Krzyża Bohaterów na niemirowskim cmentarzu.

Podawana przez gazetę data śmierci nieco różni się jednak od relacji członka rodziny powstańca. W 2013 roku na portalu wpolityce.pl ukazało się międzywojenne zdjęcie Antoniego Baranowskiego przesłane do redakcji przez jego praprawnuka Wojciecha Podlaskiego, z którego relacji wynika, że „przeżył on 103 lata i zmarł podczas okupacji niemieckiej”. Wojska hitlerowskie opuściły Niemirów latem 1944 roku. Mamy więc rozbieżność dwóch lat w datowaniu śmierci podporucznika Baranowskiego, co nie zmienia faktu, że był on ostatnim żyjącym powstańcem na tym terenie i jednym z kilku ostatnich w ogóle.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

iPolitycznie - Ustawa o wyrównywaniu szans w przygotowaniu - skrót

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na nowiny24.pl Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie