Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Ponad 100 tysięcy złotych wyłudzili oszuści od 20-latki z Rzeszowa

Wojciech Tatara
Wojciech Tatara
20-latka będąc na umowie zlecenia otrzymała w banku bez żadnych problemów 100 tys. zł pożyczki.
20-latka będąc na umowie zlecenia otrzymała w banku bez żadnych problemów 100 tys. zł pożyczki. Maciej Jeziorek / zdj. ilustracyjne
Wiktoria padła ofiarą cyberprzestępców. Wirtualni bandyci podając się za pracowników banku i policję nakłonili ofiarę do zaciągnięcia kredytu oraz wpłacenia pieniędzy na fikcyjne konto.

Poszkodowana 20 - latka skontaktowała się z Nowinami i opisała system działania przestępców. Weronika mieszka w Rzeszowie, jednak regularnie bywa w Warszawie, gdzie pracuje na umowę zlecenie.

- 16 stycznia o godz. 12. zadzwonił do mnie pan podający się za przedstawiciela banku, w którym mam konto. Dysponował moimi danymi. Poinformował, że jakaś kobieta zaciągnęła na mnie kredyt, którego udzielił pracownik tego banku. Dowiedziałam się, że przeciwko niemu zostało wszczęte śledztwo. Jego celem jest odzyskanie moich pieniędzy, a także zabezpieczenie przed zaciągnięciem na mnie kolejnych kredytów - informuje pani Wiktoria.

W trakcie połączenia osoby z którymi rozmawiała 20-latka, zmieniały się. Najpierw był przełożony pracownika, który dzwonił jako pierwszy, później policjant. Polecili Wiktorii iść do banku i zażądać maksymalnej kwoty pożyczki. Dzwoniący wskazali konkretny bank informując 20-latkę, że tamtejsi pracownicy biorą udział w tej akcji i oraz że będą ją obserwować na kamerach.

- Kazano mi się upewnić, że przed wyjściem będę miała naładowany telefon i pod żadnym pozorem się nie rozłączać. Cała akcja będzie nagrywana, że jestem świadkiem w śledztwie. Powoływali się na Kodeks Karny strasząc, że jeśli wyjawię komuś informacje, to poniosę za to konsekwencje, stracę pieniądze, a śledztwo zostanie zrujnowane. Nie mogłam się z nikim komunikować ani wchodzić w dyskusje z pracownikami banku - relacjonuje mieszkanka Rzeszowa.

- Przed wejściem do banku ostrzegli mnie, że pracownik banku nie ma prawa pytać po co mi pieniądze. Jeśli jednak zapyta, to miałam odpowiedzieć coś w stylu: „Na remont mieszkania”. Uwierzyłam, bo myślałam, że pomagam policji.

W oddziale banku, na podstawie dowodu osobistego 20-latce pracującej na umowie zlecenie udzielono pożyczki - 100 tys. zł.

- Miałam włączony telefon, żeby mogli nagrywać naszą rozmowę. Zerkałam na telefon żeby upewnić się, że połączenie nie zostało zerwane. Udzielenie pożyczki nie trwało długo i było bezproblemowe. Nie musiałam nawet potwierdzać dokładnej daty zawarcia swojej umowy zlecenie.

Otrzymane pieniądze wpłaciła na dwa konta wskazane przez oszustów, z których oczywiście szybko zniknęły. Co ciekawe oszuści podszywali się pod rzeczywiste numery bankowe i policyjne. Oszuści poinformowali poszkodowaną że następnego dnia się odezwą i aby do tej pory nikomu nie wspominała o rozmowie. Jednak przestraszona kobieta wyżaliła się siostrze, która natychmiast zorientowała się, ze padła Wiktoria padła ofiarą oszustwa i wezwała policję.

Bank domaga się spłaty pieniędzy. Kwota, jaką będzie musiała zapłacić 20-latka, to w sumie ponad 200 tys. zł.

- Jestem załamana - dodaje 20-latka z Rzeszowa.

emisja bez ograniczeń wiekowychnarkotyki
Wideo

Strefa Biznesu: Czterodniowy tydzień pracy w tej kadencji Sejmu

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na nowiny24.pl Nowiny 24