Rodzina Radia Maryja pokazała swoją siłę

Piotr Wróbel, Władysław Borowiec
Przedstawiciele Podkarpacia byli jedną z bardziej aktywnych grup podczas marszu.
Przedstawiciele Podkarpacia byli jedną z bardziej aktywnych grup podczas marszu. WOJCIECH ZATWARNICKI
Udostępnij:
Różne opinie, różne interesy, czyli - relacja naszych reporterów z Marszu Życia, który w środę odbył się w Warszawie.
Marsz przeciwko aborcji

Rodzina Radia Maryja w Warszawie

Podczas marszu jedni żądali praw dla kobiet, inni dla nienarodzonych, a warszawiacy… żeby w stolicy było mniej uciążliwych dla nich manifestacji.

Na placu Trzech Krzyży już od 11. zaczęli zbierać się przeciwnicy aborcji. Wśród nich silna grupa z Podkarpacia. W tłumie zauważyliśmy grupy z Sanoka, Leżajska, Łańcuta, Miłocina, Rzeszowa. Wojciech Wierzejski chętnie witał się z przedstawicielami Młodzieży Wszechpolskiej ubranymi na czarno. Nieźle sprzedawały się proporczyki z orłem, a także flagi, których cena zależała od długości rękojeści (od 15 do 20) zł.

Rydzyk to jest siła…

Przeciwników aborcji na Placu zebrało się kilka tysięcy. To robiło wrażenie.

- Rydzyk to jest jednak siła - komentowali warszawiacy, którzy przecież już widzieli niejedną demonstrację.

Protestujący pytani o swoje argumenty i przekonania odpowiadali zawsze podobnie; bo płód to też człowiek, bo nie należy łamać przykazań boskich, nikt nie ma prawa do zabijania.

Sympatyk LPR z Podkarpackiego poproszony o komentarz odpowiedział nam: - Lepiej nic nie powiem, bo się boję, że będę inwigilowany!

Nie zabijaj doktorze

Bardziej od słów wymowne były plakaty i transparenty. Na jednym umieszczono twarz Jana Pawła II, a obok kosz na śmieci, w którym znalazły się zdjęcia dzieci. Hasła na transparentach skierowane były raczej do polityków; "Pośle rycerzem bądź i bratem, ale nigdy katem". Na ulotkach można było przeczytać: "Płacz dziecka przed śmiercią. Nie zabijaj mnie mamusiu!/Nie zabijaj mnie Doktorze/ Piekło sobie szykujesz!/ Ty straszny potworze".

O godz. 12. rozpoczęła się msza. Koncelebrant witał najpierw gości. Miedzy innymi - R. Giertycha, o. T. Rydzyka oraz premiera RP. Gdy się jednak zorientowal, ze J. Kaczynski nie bierze udzialu we mszy, powiedział: - Zamiast premiera jest jego przedstawiciel. Witamy zatem… przedstawiciela.

Jako gość honorowy powitany został ks. bp Kazimierz Górny (przewodniczący Rady ds. Rodziny Episkopatu Polski), przedstawiony jako główny organizator marszu. Rozległy się brawa. Bił je nawet 3-4 letni chłopczyk, którego na wiec przyprowadziła matka. Na szyi miał tabliczkę: "Jestem dziewiątym dzieckiem".

Rozpoczęła się msza. Z głośników rozległy się słowa: "Wybacz nam panie…. Zapanował nastrój powagi i modlitwy. Po mszy wielotysięczny przeszedł pod budynek Sejmu.

Przeciw zmianom w konstytucji

W tym samym czasie, kilka ulic dalej, na Placu Konstytucji spotkali się przeciwnicy zmiany zapisu konstytucji dotyczącego aborcji.

- Jest nas mniej, by my nie mamy pieniędzy na autobusy - tłumaczył ktoś na mównicy.

Atmosfera spotkania przypominała piknik polityczny. Nie przebierano w słowach. Przykłady: "Jak mężczyźni będą rodzić, to wtedy będą decydować o ciąży"; "Jeżeli embrion to człowiek, to Polka wyjeżdżająca za granice wwozi tam… nielegalnego imigranta".

Organizatorzy podkreślali, ze popierają ich sławy. Wymienili m.in.: W. Szymborska. O. Lipińską, K. Rusin, B. Walter, K. Szczukę.

Niech decyduje referendum

Jaki mają pomysł na rozwiązanie sporu i dyskusji? Dwa: przeprowadzić w Polsce referendum oraz… wysłać Giertycha na księżyc. Do balonów podwieszono nawet portret wiceministra. Balony wzniosły się, ale szybko opadły. Przeciwników politycznych nie szczędzono na transparentach. Na jednym umieszczono haslo: Liga Promila Rozumu.

- To prawda - skomentowała opierająca się o laskę 76-letnia Alicja Siekierska. - Nie znoszę fanatyzmu. Jestem za antykoncepcją.

- Ile pani ma dzieci?

- Nie mam dzieci. Ale nie w wyniku aborcji!

"Czerwony komunizm"

Wiec zupełnie widzi Piotr Ikonowicz. - Organizatorzy są dobrze opłacani, te panie chętnie pokazują się w telewizji. A trzeba zająć się tymi kobietami, które nie mają pracy, środków do życia i pieniędzy na takie wiece.

Ikonowicz wywiesił obok transparent z hasłem: "Czerwony komunizm". Obok transparentu postawiono nosidełko, na którym siedział rozradowany maluch.
Jedna z organizatorek wiecu zapytana, dlaczego nie wybierają się pod Sejm, aby spotkać się z "konkurencyjna" manifestacja, odpowiedziała: - Bo nie lubimy boksu.

* * * * *

Warszawiakow zaczynaja irytowac liczne marsze i protesty.

- To wszystko dla kamer - powiedział nam kioskarz, który przez szybe oglądał wiecujących i liczne kordony policji.

- Znowu zamkna nam ulice - z rozgniewaniem wykrzyczala sprzedawczyni stojaca przy chodnikowym stoliku.

- Takie wiece, to nic - mowi Artur Rawicz, warszawski fotoreporter. - Wszyscy najbardziej obawiaja się górników. Wtedy mieszkancy zabieraja samochody, niektórzy zamykaja nawet puby. Atmosfera jest taka, jakby czekalo się na kibicow.

Według obliczen warszawskiego miejskiego biura bezpieczeństwa, w 2005 r zarejestrowano w stolicy 529 zgromadzen publicznych, a rok potniej - już 730.

Fot. W.ZATWARNICKI

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie