Rusza proces byłego proboszcza parafii w Tarnobrzegu i Ostrowcu Świętokrzyskim. Świadkiem arcybiskup Andrzej Dzięga!

Marcin Radzimowski, Mariusz Parkitny
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne Fot. 123RF
W środę, 3 lutego przed Sądem Rejonowym w Tarnobrzegu ruszy proces 58-letniego księdza - byłego proboszcza Parafii Miłosierdzia Bożego w Tarnobrzegu, a ostatnio proboszcza Parafii Najświętszego Serca Jezusa w Ostrowcu Świętokrzyskim. Oskarżony jest o wykorzystywanie seksualne 12-letniego ministranta i nakłanianie go do fałszywych zeznań. Jednym ze świadków w procesie jest ówczesny biskup sandomierski, obecnie arcybiskup Andrzeja Dzięga, metropolita szczecińsko-kamieński. Tymczasem, jak informuje katolickie czasopismo "Więź", do nuncjusza apostolskiego w Polsce trafiły co najmniej cztery zawiadomienia o zaniedbaniach arcybiskupa Dzięgi, w tym jedna dotycząca sprawy kapłana, którego proces ruszy w środę.

Choć ostatnio 58-letni kapłan był proboszczem w Ostrowcu Świętokrzyskim, sprawa dotyczy wydarzeń z lat 2005 - 2006, kiedy to pełnił posługę w Tarnobrzegu, będąc proboszczem miejscowej Parafii Miłosierdzia Bożego. Z tego też względu śledztwo prowadziła Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu, a akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego w Tarnobrzegu. Ofiarą księdza w tej sprawie ma być 12-letni wówczas chłopiec - ministrant z tarnobrzeskiej parafii, który obecnie jest klerykiem. Proces ma ruszyć w środę, 3 lutego o godzinie 9, a oskarżony kapłan ma zostać dowieziony z aresztu śledczego, w którym przebywa od września.

Jak ustaliliśmy, jednym ze świadków w sprawie jest arcybiskup Andrzeja Dzięga, metropolita szczecińsko-kamieński, który w latach 2002–2009 był biskupem sandomierskim. To w tym czasie miało dojść do zarzucanych byłemu proboszczowi czynów. Arcybiskup został przesłuchany w postępowaniu przygotowawczym prowadzonym przez prokuraturę. Od sądu zależeć będzie, czy hierarcha zostanie wezwany na przesłuchanie na którąś rozprawę, czy sąd poprzestanie na odczytaniu jego zeznań złożonych w toku śledztwa. Sąd będzie mógł również skorzystać z możliwości przesłuchania byłego biskupa sandomierskiego z wykorzystaniem wideokonferencji.

Praktycznie przesądzone jest, że proces księdza odbywał się będzie przy zamkniętych dla dziennikarzy i postronnych osób drzwiach.

- Z uwagi na charakter przestępstwa prokuratura będzie wnioskować o wyłączenie jawności postępowania - potwierdza prokurator Andrzej Dubiel, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu, a zarazem prokurator oskarżający księdza. - Ostateczna decyzja w tej kwestii będzie jednak leżała w gestii sądu.

Tymczasem, jak napisał Zbigniew Nosowski z katolickiego czasopisma "Więź", do nuncjusza apostolskiego w Polsce trafiły co najmniej cztery zawiadomienia o zaniedbaniach arcybiskupa Andrzeja Dzięgi, byłego biskupa sandomierskiego. Według niego arcybiskup Andrzej Dzięga jest kolejnym polskim biskupem, którego działania są badane na polecenie Stolicy Apostolskiej. Prowadzenia dochodzenia otrzymał z Watykanu metropolita lubelski, arcybiskup Stanisław Budzik.

- W ostatnich miesiącach do nuncjusza apostolskiego w Polsce wpłynęły co najmniej cztery zawiadomienia informujące o zaniedbaniach metropolity szczecińskiego. Pochodzą od co najmniej trzech osób - pisze Nosowski, a zgłaszane zaniedbania mają dotyczyć różnych spraw. - W opinii składających zawiadomienia działania acybiskupa Dzięgi nie były zgodne z obowiązującymi go normami kościelnymi. Część zarzutów dotyczy czynów określanych jako „działania lub zaniechania, mające na celu zakłócanie lub uniknięcie dochodzeń cywilnych lub kanonicznych” w przypadku oskarżeń duchownych podległych biskupowi o wykorzystywanie seksualne osób małoletnich.

Jedna ze spraw ma dotyczyć księdza oskarżonego w "tarnobrzeskim" procesie. Informował o niej we wrześniu 2020 roku ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, który napisał list do prymasa Polski. Kapłan stwierdził, że poinformował o sprawie ówczesnego biskupa, Andrzeja Dzięgę. Proboszcz parafii w Tarnobrzegu w tym czasie został przeniesiony na drugi koniec diecezji, do parafii w Ostrowcu Świętokrzyskim.

- Ksiądz arcybiskup Andrzej Dzięga przyjmuje tę informację z głębokim smutkiem. W latach, gdy kierował diecezją sandomierską, nie było zgłoszeń w zakresie takiej sprawy i nie toczyło się tego rodzaju postępowanie. Arcybiskup ufa, że prawda będzie wyświetlona, że ofiara jest otoczona odpowiednią troską, a sprawca – po udowodnieniu mu przestępstwa – będzie sprawiedliwie ukarany. Ksiądz arcybiskup pozostaje do dyspozycji organów ścigania - brzmi oświadczenie, które przesłał do Głosu Szczecińskiego ksiądz Sławomir Zyga z kurii metropolitalnej w Szczecinie.

Według „Więzi”, do nuncjusza wpłynęły co najmniej trzy inne zawiadomienia dotyczące działań arcybiskupa Dzięgi w Szczecinie.

58-letni ksiądz, którego proces ma ruszyć w najbliższą środę, został zatrzymany 15 września ubiegłego roku na polecenie prokuratury. Jak przekazywał prokurator Andrzej Dubiel, usłyszał zarzuty dopuszczenia się wobec małoletniego poniżej lat 15 innych czynności seksualnych, jak również o nakłaniania świadka, za pomocą groźby bezprawnej, do złożenia korzystnych dla niego zeznań. Grozi za to kara od 2 do 12 lat pozbawienia wolności. Kilka tygodni później zarzuty te spisane zostały w akcie oskarżenia, jaki trafił do sądu.

Śledztwo zostało wszczęte 24 czerwca 2019 roku, wskutek zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa złożonego przez oficjała Sandomierskiego Sądu Biskupiego w Sandomierzu. Dzięki ścisłej współpracy z Sandomierską Kurią Diecezjalną, został zebrany materiał dowodowy, który finalnie stanowił podstawę zarzutów przedstawionych podejrzanemu. Te dowody stały się teraz podstawą oskarżenia.

Jak ustaliliśmy, śledztwo w sprawie pedofilii, jakiej miał się dopuścić kapłan, było już prowadzone, jednak skończyło się umorzeniem. Wszystko z powodu takich, a nie innych ówczesnych zeznań pokrzywdzonego. Po pewnym czasie i przemyśleniach pokrzywdzony postanowił powiedzieć całą prawdę, stąd teraz drugi zarzut postawiony kapłanowi - nakłaniania świadka, za pomocą groźby bezprawnej, do złożenia korzystnych dla niego zeznań.

Oskarżony w tej sprawie ksiądz dziekan był pierwszym proboszczem erygowanej w 1997 roku Parafii Miłosierdzia Bożego w Tarnobrzegu (osiedle Dzików) w latach 1997-2006. Główny prokuratorski zarzut dotyczy lat (2005-2006), a więc okresu tuż przed jego odejściem z Tarnobrzega.

Działacz społeczny i historyk Kościoła ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski napisał, że przeniesienie kapłana miało bezpośredni związek ze sprawą wykorzystywania seksualnego ministranta.

- Ministrant o molestowaniu przez proboszcza w Tarnobrzegu informował księży biskupów sandomierskich już w 2006 roku. Jednak nic nie zrobiono, przenosząc jedynie krzywdziciela na probostwo w Ostrowcu Świętokrzyskim – napisał ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski na swoim facebookowym profilu. -Zatrzymany ksiądz z Diecezji Sandomierskiej nie był wymieniony w liście doręczonym kardynałowi Stanisławowi Dziwiszowi, metropolicie Archidiecezji Krakowskiej w 2012 roku. O molestowaniu przez tego duchownego poinformował mnie pokrzywdzony ministrant w sierpniu tego roku. Zaraz po tym wysłałem list do Prymasa Polski, który przekazał sprawę do nuncjatury papieskiej i arcybiskupowi Stanisławowi Budzikowi, metropolicie Archidiecezji Lubelskiej

Polub nas i bądź na bieżąco. Poleć nas swoim znajomym

Echo Dnia Podkarpackie - Polub nas na FB

Mniej wina w Europie

Wideo

Materiał oryginalny: Rusza proces byłego proboszcza parafii w Tarnobrzegu i Ostrowcu Świętokrzyskim. Świadkiem arcybiskup Andrzej Dzięga! - Echo Dnia Podkarpackie

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Piotr

Ludzie nie wiem czemu chodza do kosciolow splamionych [obraźliwe]ami,pedofilami.Pewnie Bog istnieje ale klechow gonic i spowodowac by sie szybko wyniesli a nie zyli bezkarni za grosz naiwnych.To diably w czarnych kieckach.Gardzic nimi,doprowadzic by kosciol w tej formie co teraz nie istnial.Skonfiskowac dobra koscielne na rzeczy potrzebne ludziom.Klechy to plugawi klamcy.

U
Ubuj

A ten celebryta z ku rwizji to będzie bezkarny?

A
A co

Męczennik może byśmy obok Gosiewskiego w Kielcach mu pomnik postawili za życia?

G
Gość
29 stycznia, 9:47, Gość:

Rozejdzie się po kościach biskup go rozgrzeszy!

Chyba celowanie pod celą rozejdzie mu się po kościach. Biskupa też rozgrzeszymy...

G
Gość

Rozejdzie się po kościach biskup go rozgrzeszy!

e
e-zybi
28 stycznia, 19:32, Gość:

Do pierdla gnoja i dopilnować, żeby pod celą wiedzieli kto i za co siedzi.

Jakoś nie słyszę klangoru w sprawie poczynań niejakiego "powiatowego" czy muzyka Sadowskiego. Wszyscy wiedzą również o słynnej Zatoce z Wybrzeża ale cicho sza bo tam nie było księdza.

G
Gość

Arcybiskup na razie świadkiem. Przyjdą czasy, że zasili ławę oskarżonych.

Dodaj ogłoszenie