Umoczony w "Bagnie". Spór dwóch znanych rzeszowskich literatów

Andrzej Plęs
Janusz Koryl: Stanowczo zaprzeczam, jakobym współpracował ze służbami. I sąd wreszcie potwierdził, że takie oskarżenia są bezpodstawne.
Janusz Koryl: Stanowczo zaprzeczam, jakobym współpracował ze służbami. I sąd wreszcie potwierdził, że takie oskarżenia są bezpodstawne. Krzysztof Łokaj
Janusz Koryl, znany rzeszowski literat, został posądzony w książce przez kolegę po fachu, że za komuny był TW i na niego donosił. Sprawa znalazła właśnie sądowy finał.

Wiesław Zieliński zapowiadał, że żadna siła go do przeprosin nie zmusi. Bo jest przekonany, że Janusz Koryl był TW "Literatem" i na niego donosił.

Czemu Zieliński dał wyraz w publikacji "Bagno" z 2011 roku. I na którą to publikację Koryl zareagował pozwem sądowym o ochronę dóbr osobistych i zadośćuczynienie w żywej gotówce.

Wymiar sprawiedliwości przyznał rację Korylowi, a ten obiecuje proces każdemu, kto twierdziłby, że był esbeckim tajnym współpracownikiem. Wyrok drugiej instancji przekonań Zielińskiego nie zmienił, ale zmusił do zamieszczenie przeprosin.

Co mówią dokumenty IPN

W środowisku literackim Rzeszowa zawiści, zazdrości i animozji było mnóstwo. O pozycję w środowisku, o uznanie otoczenia, o liczbę i zasięg publikacji, o nagrody literackie, ale w połowie lat 80. nie rozważano kto i w jakim celu chodzi do siedziby Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych przy ul. Dąbrowskiego.

Po latach okazało się, że byli tacy, którzy chodzili. I długo nikt się tym nie interesował, dopóki Zieliński w 2009 roku nie rzucił funkcji przewodniczącego rzeszowskiego oddziału Związku Literatów Polskich na znak protestu przeciwko obecności domniemanych byłych esbeckich konfidentów w gronie zarządu głównego ZLP. Bo tak mówiły dokumenty Instytutu Pamięci Narodowej.

W dokumentach Zieliński zagrzebał się już wcześniej, nie był zaskoczony tym, że SB w latach 80. otoczyła go "opieką", wszak był wówczas przewodniczącym Korespondencyjnego Klubu Młodych Pisarzy "Gwoźnica", kandydatem na członka ZLP, czyli personą w opiniotwórczym środowisku, w dodatku niechętnie nastawionym do władzy ludowej. W aktach doczytał się, że donosili na niego koledzy po piórze TW "Grot", TW "Literat", nawet TW "Joanna", sekretarka w wojewódzkim domu kultury.

Zieliński musiał przeżyć wstrząs, kiedy na jego prośbę archiwiści rzeszowskiego IPN zidentyfikowali personalia owych TW, z datą urodzenia, datą i motywem "pozyskania" do współpracy, adresem zameldowania. Szczególnie dotkliwy dla niego musiał być dokument mówiący, że TW "Literat" to Janusz Koryl.

- Bo był szczególnie przeze mnie hołubiony, jako niezwykle zdolny poeta - tłumaczy Zieliński ówczesną troskę o 13 lat młodszego kolegę po piórze. - Teraz mam do siebie pretensje, że go faworyzowałem.

Dokumentów z IPN uzbierało się dość, żeby powstała książka "Bagno", traktująca o inwigilacji rzeszowskiego środowiska literackiego w PRL. Publikacja zawierała pseudonimy i nazwiska wciąż czynnych lokalnych literatów, więc trudno się dziwić, że w środowisku eksplodowała bomba, a Zieliński został objęty ostracyzmem przez znaczną część twórców. Najmocniej zareagował Janusz Koryl.

- Dopiero z tej książki dowiedziałem się, że była na mnie jakaś teczka, jakaś rejestracja, jakiś pseudonim - zapewnia wielokrotnie nagradzany za twórczość literacką. - I stanowczo zaprzeczam, jakobym współpracował ze służbami.
Choć - przyznaje - raz zdarzyło mu się stawić na wezwanie telefoniczne w rzeszowskiej siedzibie SB. Raz, i nigdy więcej, co przecież nie czyni go tajnym współpracownikiem i donosicielem.

Prawdy dwie

To była połowa lat 80. Por. Jan Szydełko zadzwonił pod domowy numer Koryla, zaprosił go na rozmowę.

- Pan nie podał mi nawet powodu swojego zainteresowania, ale wtedy takiemu zaproszeniu się nie odmawiało - tłumaczy literat. - W ciągu pół godziny pytał o moją opinię na temat publikacji Zielińskiego i drugiego kolegi, o niczym innym nie było mowy. I to był pierwszy i ostatni kontakt z tym panem.

Tymczasem z dokumentacji SB przejętej przez IPN wynika, że Janusz Koryl otrzymał pseudonim "Literat", status tajnego współpracownika, a por. Szydełko spotykał się z nim co najmniej sześć razy albo w swoim służbowym mieszkaniu, albo w nieistniejących już "Hungarii" i "Hortexie". I produkował notatki ze spotkań z TW "Literatem", w których opisywane jest "życie wewnętrzne" rzeszowskiego środowiska literackiego.

Żadna z notatek nie wyszła spod ręki Koryla, esbek we własnoręcznie sporządzanych relacjach jedynie powołuje się na informacje od TW "Literata" i TW "Groma". Dla Koryla to jeden z dowodów, że nie spotykał się, nie donosił i nie był żadnym TW. Dla Zielińskiego to żaden dowód.

- To, co znalazło się w tych notatkach, dziwnie zbiega się z tym, o czym Koryl mówił albo na spotkaniach "Gwożnicy", albo w rozmowach ze mną - argumentuje. I na dowód przytacza treść niepochlebnej opinii TW "Literata" o publikacji Edwarda Bolca i swojej rozmowy z Korylem na jej temat.

"Bagno" sprawiedliwości

"Przepraszam pana Janusza Koryla za umieszczenie w książce pt. "Bagno" nieprawdziwych twierdzeń naruszających jego dobre imię i cześć" - takich przeprosin domagał się Koryl od Zielińskiego w pozwie sądowym. Miały zostać zamieszczone w lokalnych dziennikach. I domagał się jeszcze 5 tysięcy zadośćuczynienia, tudzież tymczasowego zakazu rozpowszechniania "Bagna" i wycofania nakładu wprowadzonego do sprzedaży.

Przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie rozpoczął się proces, w którym - w istocie - Zieliński miał dowieść, że Koryl był tajnym i aktywnym współpracownikiem komunistycznej bezpieki.

Zielińskiemu wydawało się, że będzie to bajecznie proste, wszak dokumenty z IPN jasno mówiły: Janusz Koryl, TW "Literat", dane personalne, adnotacja, że jest studentem rzeszowskiego WSP, notatki por. Szydełki ze spotkań z "Literatem", a po niespełna dwóch latach - wniosek esbeka o wykreślenie "Literata" z rejestru TW.

Z takim uzasadnieniem, że "Literat" skończył studia, rozpoczął pracę w szkole, niemal stracił kontakt ze środowiskiem literackim Rzeszowa, więc nie będzie miał dla SB informacji na temat lokalnych literatów. TW "Literata" z rejestru wykreślono.

Dla Koryla dotyczące go archiwa IPN to kupa fałszywek.

- Znalazły się w nich nieścisłości, których nie mogło być, gdybym rzeczywiści współpracował - uzasadnia. - W dokumentach jest napisane, że mam oczy piwne, tymczasem od urodzenia są niebieskie. Jest nieprawdziwa data obrony mojej pracy magisterskiej, niedokładne dane adresowe. Poza tym jedynym razem, kiedy mnie wezwano do komendy, nigdy nie spotkałem się z tym Szydełko. To, co znalazło się w jego raportach, to wiedza ogólnie wówczas dostępna. Zastanawiałem się, skąd w IPN wzięły się te fałszywe materiały. Tłumaczę to tym, że pan Szydełko stworzył sobie fałszywą teczkę.

Poza tym - przekonuje Koryl - w raportach Szydełki nie ma niczego, co wskazywałoby na to, że to on był dla porucznika źródłem informacji. Przecież - argumentuje - w rejestrach esbecji TW "Literat" nie był jedynym przedstawicielem rzeszowskiego świata literackiego. I mogło być tak, że do teczki TW "Literata" oficer prowadzący wrzucał raporty z informacjami, pochodzącymi od innych informatorów.

- Jeśli nie współpracował, to dlaczego powołano TW "Grota" do kontrolowania TW "Literata"? - przytomnie pyta Zieliński. - Gdybym miał wątpliwości, że pan Koryl był donosicielem, to nie napisałbym tej książki.

Tej pewności nie miała sędzia Małgorzata Moskwa, a jeszcze więcej wątpliwości pojawiło się po grafologicznej ekspertyzie jednego z dokumentów IPN: "Zobowiązuję się do zachowania w tajemnicy treści prowadzonych rozmów z pracownikiem WUSW w Rzeszowie i udzielania pomocy w zakresie zainteresowań SB. J. Koryl".

Kiedy dokument pojawił się w aktach sprawy, Zieliński był nie mniej zaskoczony od Koryla. Pierwszy nie wiedział o jego istnieniu, drugi zapewnia, że też i w ogóle niczego takiego nie pisał i nie podpisywał. Ekspertyza grafologiczna biegłej sądowej mówi jasno: podpis "J. Koryl" nie był kreślony ręką Janusza Koryla.

- Dlaczego sąd nakazał zbadać tylko podpis, a nie cały dokument - irytuje się Zieliński. - I dlaczego nie w laboratorium kryminalistycznym, o co wnioskowałem?

Miał i ma powody do irytacji, bo to był punkt zwrotny procesu. Składu sędziowskiego nie przekonały zeznania byłej żony Janusza Koryla, która zapewniała, że jej mąż informował ją, że wychodzi na spotkania z Szydełką.

- Jestem kilka lat po rozwodzie, wolałbym nie poruszać tego wątku - protestuje Koryl, z sugestią, że była żona nie ma powodu pałać do niego sympatią, stąd takie jej zeznania.

Epilog "Bagna"

Sędziów nie przekonało oświadczenie historyka, prof. Grzegorza Ostasza o tym, że zapoznał się z maszynopisem "Bagna" przed publikacją i uznał, że Zieliński dochował staranności w opracowaniu dokumentów IPN. Nie przekonało pisemne oświadczenia dyrektorki IPN Ewy Lenart, która chwali publikację, choć IPN nie chciał jej wydać. Bo to nie opracowanie historyczne, a popularnonaukowe.

Sąd uznał, że Zieliński naruszył dobre imię Koryla. Autor "Bagna" został skazany na przeprosiny na 3 stronie Nowin oraz zapłatę 2,5 tys. zł zadośćuczynienia dla Janusza Koryla. Obu wyrok nie zachwycił, obaj odwołali się do sądu apelacyjnego. Zieliński, bo wyrok wydał mu się rażąco niesprawiedliwy, Koryl - o wyższe niż 2,5 tys. zł zadośćuczynienie.

- Obie apelacje sąd odrzucił - informuje Roman Skrzypek, rzecznik Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie. - W mocy pozostaje wyrok pierwszej instancji. Wiesław Zieliński, choć się zarzekał, przeprosiny zamieścił 15 lipca, co nie zmienia jego przeświadczenia o TW "Literacie".

- Sąd apelacyjny w ustnym uzasadnieniu stwierdził, że nie było rolą sądu orzekanie, czy Janusz Koryl był, czy też nie był tajnym informatorem komunistycznych służb - mówi Zieliński. - I że wyrok tego nie przesądza. Może to stwierdzić autolustracja Koryla, ale nikt tego pana nie jest w stanie do tego zmusić.

Koryl mówi, że zastanawia się, czy poddać się autolustracji. Zieliński się nie zastanawia: - Złożę wniosek o kasację wyroku.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie