NOWINY24

    Polecamy Twojej uwadze

    Rozwiń
    NOWINY24
    Zwiń

    Polecamy Twojej uwadze

    • Największe tragedie podkarpackich sportowców. Na torach ginęli żużlowcy, na drogach siatkarze i piłkarze
    • Podkarpacka wieś na starych zdjęciach z Narodowego Archiwum Cyfrowego
    • Za nami Plebiscyt „Piłkarskie Laury Podokręgu Rzeszów”

    W Jaśle rośnie dąb Hitlera

    W Jaśle rośnie dąb Hitlera

    Ewa Wawro

    Nowiny

    Nowiny

    Kazimierz Polak na własne oczy widział, jak Niemcy z wielką pompą zasadzili drzewko dębu.

    Kazimierz Polak na własne oczy widział, jak Niemcy z wielką pompą zasadzili drzewko dębu. ©Fot. Marek Dybaś

    Drzewo, jakich w Jaśle wiele. Ale akurat to kryje w sobie tajemnicę. To bawarski dąb, prezent od Hitlera.
    Kazimierz Polak na własne oczy widział, jak Niemcy z wielką pompą zasadzili drzewko dębu.

    Kazimierz Polak na własne oczy widział, jak Niemcy z wielką pompą zasadzili drzewko dębu. ©Fot. Marek Dybaś

    Rośnie od 67 lat na skrzyżowaniu ulic Kościuszki i Kołłątaja (dawniej Świerczewskiego). Ani wyjątkowo rosły, ani specjalne ładny. Jest jednak wyjątkowy - to niemy świadek historii miasta. Ludzie, którzy ją znali, też milczeli. Do dziś.

    Niemiecki starosta

    Cofnijmy się w wojenne lata. Od połowy stycznia 1940, aż do końca 1944 roku funkcję starosty powiatowego pełnił w Jaśle dr Walter Gentz.

    - Mieszkał w naszej kamienicy przy ul. Kościuszki - opowiada Kazimierz Polak, 80-letni jaślanin. - Zajmował z rodziną drugie piętro, a my mieszkaliśmy pod nimi. Na ówczesne czasy było to bardzo nowoczesne mieszkanie - bieżąca woda, łazienka, kuchenka gazowa… Musieliśmy je wynajmować Genzowi. Potem wyprowadził się do budynku starostwa.

    Ruch na skrzyżowaniu

    Był początek kwietnia 1942 roku.

    - Miałem 13 lat i bardzo interesowało mnie wszystko, co działo się w naszym mieście - wspomina pan Kazimierz. - Na skrzyżowaniu niedaleko naszego domu pojawili się niemieccy geodeci. Coś mierzyli, wyznaczali środek trójkąta. Nikt nie wiedział po co.

    Minęło kilka dni i znowu na skrzyżowaniu zrobił się ruch. Ciężarowy samochód przywiózł bogato ozdobioną niemieckimi barwami skrzynkę. Były wstęgi w kolorach żółtym, czerwonym i czarnym, niemieckie napisy i chorągiewki ze swastyką. Ze skrzyni wystawało około 1,5 metrowe drzewko.

    - Nie wiedzieliśmy, o co chodziło. Domyślaliśmy się, że to musiała być jakaś ważna niemiecka uroczystość - przyznaje pan Kazimierz.

    Tłum ludzi: wojsko, policja niemiecka, umundurowana ludność, folksdojcze, których w Jaśle też nie brakowało. Ustawili się z niemiecką precyzją, równiutko, w wielobok. Orkiestra zagrała niemiecki hymn, a Gentz wygłosił przemówienie. Wszyscy z namaszczeniem obserwowali jak skrzynia z sadzonką dębu postawiona została na wyznaczonym wcześniej miejscu.

    W gazetach o tym pisali

    W śródmieściu mieszkali głównie Niemcy, dlatego zaledwie kliku Polaków, przypadkowych przechodniów i paru ciekawskich chłopców z okolicy przyglądało się uroczystości.

    - Dopiero później z gazet dowiedzieliśmy się, że na uroczystościach obecny był także gubernator dystryktu krakowskiego Losaker, wysoki rangą funkcjonariusz partyjny, który przed Gentzem był starostą jasielskim - mówi Polak.

    Okazało się, że drzewko przywiezione do Jasła z takimi honorami i z pietyzmem ustawione na skrzyżowaniu, to osobisty podarunek Hitlera.

    - W ten sposób Hitler dziękował Genzowi i miastu, uważanemu przez siebie za położone na ziemiach poniemieckich, za przesłane 20 kwietnia życzenia urodzinowe.

    I tak do Jasła trafiła sadzonka dębu z Braunau am Inn, rodzinnej miejscowości Adolfa Hitlera. Przez jakiś czas kosz z sadzonką stał na skrzyżowaniu. Potem na polecenie Niemców drzewko przesadzono do ziemi.

    Podczas okupacji Jasło wypiękniało

    Walter Genz dbał o Jasło. Miasto było rozbudowywane. Starosta kazał rozebrać szereg domów, których zabudowa nie pasowała do jego koncepcji. - Można powiedzieć, że za czasów Genza Jasło wypiękniało - przyznaje pan Kazimierz.
    Tak było, ale tylko do 44 roku, kiedy to hitlerowcy zaczęli wycofywać się na zachód. 13 września starosta Gentz zarządził ewakuację ludności cywilnej i wydał rozkaz zburzenia miasta. Miało zniknąć w gruzach.

    I niewiele z niego zostało. Zalewie kilka domów. Ocalał też stojący w centrum dąb.
    Odkryta karta historii miasta

    Wspomnienie tych chwil na wiele lat uleciało z pamięci pana Kazimierza. Drzewo rosło sobie i nikt nie zwracał na nie uwagi.

    - Przypomniałem sobie jego historię w latach osiemdziesiątych, kiedy solidarnościowa fala porwała mnie z nurtem przemian - opowiada jaślanin. - Potem znowu o nim zapomniałem, ale od jakiegoś czasu wspomnienie wraca. Niewielu świadków tamtych wydarzeń zostało. Czuję, że muszę historię tego drzewa przekazać pokoleniom.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (10)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (10) forum.nowiny24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo