Numer obozowy 133. Ostatni rzeszowianin z pierwszego transportu do Auschwitz

Andrzej Plęs
Stanisław Szpunar wybiera się oświęcimskiego muzeum na czerwcową rocznicę pierwszego transportu do KL Auschwitz. Mówi, że to jego obowiązek. Jest ostatnim żyjącym spośród czterdziestki rzeszowian z tego pierwszego transportu.
Stanisław Szpunar wybiera się oświęcimskiego muzeum na czerwcową rocznicę pierwszego transportu do KL Auschwitz. Mówi, że to jego obowiązek. Jest ostatnim żyjącym spośród czterdziestki rzeszowian z tego pierwszego transportu. Andrzej Plęs
Kiedy umierał duch, ciało gasło bardzo szybko - wspomina pobyt w Auschwitz rzeszowianin Stanisław Szpunar, numer obozowy 133.

Nie myśleć, nie rozpamiętywać, nie widzieć wszechobecnej śmierci, walczyć o każdy dzień. Niektórzy poddawali się szybko, bo nie wierzyli, że gehenna kiedykolwiek może się skończyć. Uciekali w śmierć. Albo z własnej ręki, albo gaśli z braku jedzenia i nadziei.

Staś Warzel tak zgasł. Przetrwał zaledwie pięć miesięcy, od tego pierwszego transportu do KL Auschwitz w czerwcu 1940 roku. Miał nieszczęście zauważać śmierć, tłusty, czarny dym, snujący się z krematoryjnego komina, trupy walające się na placu apelowym, zatłuczonych pałką SS-mana... Zgasł na rękach kolegi z rzeszowskiego gimnazjum, z tej samej klasy.

- Podszedł do mnie i słabym głosem wybełkotał: "Staszek, pomóż, bo ja już nie mogę" - wspomina Stanisław Szpunar, numer obozowy 133. - Chwyciłem go, bo się wywracał, usiadłem na krawężniku, położyłem jego głowę na moich kolanach, masowałem mu plecy. Leżał tak, bełkotał coś niezrozumiale i coraz słabiej, lekko drżał...

Po godzinie kilka mocniejszych wstrząsów i Staszka już nie było. Zawsze miał delikatne usposobienie, nie zniósł tego obozowego bestialstwa i śmierci na każdym kroku.

Witajcie w piekle

Szpunarowi zachciało się bawić w harcerstwo narodowowyzwoleńcze, Gestapo szybko go znalazło. I pozostałych 41 rzeszowian tuż po maturze. Zapakowani do wagonów kolejowych, przez Tarnów, trafili na stację kolejową z szyldem Auschwitz.

Koniec podróży, choć przez całą drogę byli przekonani, że jadą do Reichu na roboty. To był piekielnie upalny 14 czerwca 1940 roku, kiedy przekraczali bramę, za którą praca miała czynić wolnym. Niektórym pozwalała przeżyć, innych zabijała, nikogo nie uczyniła wolnym.

Ze śmiercią oswajali się od pierwszego dnia, od wielogodzinnych ćwiczeń i biegania, którego najsłabsi nie wytrzymywali i padali, jak muchy. Po trzech tygodniach w tym świecie komendant obozu oficjalnie potwierdził im to, co i tak wcześniej zauważali.

- Nie jesteście w sanatorium, to jest niemiecki obóz koncentracyjny i stąd wychodzi się tylko przez komin - wspomina Szpunar tamto przemówienie lagerfuhrera Karla Fritzscha.

Wtedy jeszcze nie mieli pojęcia, co to znaczy: wyjść przez komin. Potem prawda ich przerażała. A potem na nią zobojętnieli. Ci, co nie zobojętnieli, nie przeżyli. Jak Staś Warzel.

Sposób na przeżycie

Stanisław Szpunar miał wtedy 18 lat i chciało mu się żyć i przeżyć. Mimo tego czarnego dymu z komina, tego zupełnie odczłowieczonego mikroświata w KL Auschwitz i tych ciał w baraku, które rankiem nie mogły się podnieść na pobudkę kapo, bo nie żyły.

A potem leżały na placu apelowym, bo przecież porządek być musi i stan liczebny więźniów musi się zgadzać. Obojętne - żywych czy martwych. Leżały w upale albo w deszczu przy całkowitej obojętności i oprawców w czarnych mundurach i współwięźniów w pasiakach.

Bo śmierć - jak powietrze - była tu tak naturalna, że niezauważalna. Niemal codziennie kolumna Szpunara wracała z pracy, taszcząc na plecach albo wioząc w taczkach kilka wychudzonych trupów.

- Wycieńczeni pracą, wiecznie głodni, bici, przestawali wierzyć, że przeżyją to wszystko - opowiada Szpunar. - Przestawali wierzyć, obojętnieli na wszystko i umierali.

Jego kolega z Rzeszowa, Gienek Siewierski, umarł, bo palił. Nawet te kiepskie racje żywnościowe, te skórki czarnego chleba, wymieniał na papierosy. Przetrzymał tyle, ile Staś Warzel: też z 5 miesięcy.

Bracia Edward i Zbigniew Drzałowie, koledzy Szpunara z jednego transportu z Rzeszowa, przeżyli piekło Auschwitz niemal do ostatniego dnia obozowego, kiedy przeniesiono ich do KL Neuengamme.

A potem obu ewakuowano na statek "Thielbeck" w podróż nie wiadomo dokąd. Zbombardowany przez RAF poszedł na dno w Zatoce Lubeckiej, razem z 2800 więźniami obozów nazistowskich. Obaj bracia utonęli na pięć dni przed kapitulacją Tysiącletniej Rzeszy.

Jurka Jarocha Szpunar pamięta i z Rzeszowa, i z transportu 14 czerwca, i z obozu. Był na tym zbombardowanym statku, uratował się, jako jeden z 50. Chwycił pływającej deski i ten szkielet powleczony skórą przepłynął kilka kilometrów. Wygrała wola przetrwania.

Lesław Pivirotto znalazł swój sposób na przeżycie. Po prostu uciekł z KL Auschwitz, jakby przecząc słowom komendanta, że stąd wychodzi się tylko przez komin.

- Podobno uciekł z kolegą, obaj przeszli przebrani w mundury niemieckie - wspomina Szpunar.

Przeżył i brat Lesława, Witold. W Auschwitz był blokowym, funkcyjnym. Po wyzwoleniu Szpunar nigdy z nim nie rozmawiał o tej jego więziennej służbie. Lesława i Witolda znał jeszcze z przedwojennych czasów rzeszowskich.

Anioł stróż z kosą

Nie każdy miał odwagę uciekać drogą inną, niż przez komin. Za jednego uciekiniera posyłano na śmierć co dziesiątego z bloku. A jego rodzinę sprowadzano do Auschwitz. Szpunar miał okazję zwiać, ale nie chciał. Nie chciał, żeby jego miejsce zajęła rodzina. Uciekł kolega, z którym pracował.

- I kiedy komendant zapytał mnie dlaczego nie zameldowałem o zamiarze ucieczki, powiedziałem, że gdybym o takim zamiarze wiedział, to albo bym zameldował, albo uciekł razem z kolegą - opowiada. - I przeraziłem się tego, co powiedziałem, o tym wspólnym uciekaniu. Ale komendant kazał mi się wynosić.

Po raz kolejny śmierć otarła się o niego, kiedy na porannym apelu nie doliczono się jednego więźnia z jego baraku. Jego trupa też nie było, więc pewnie uciekł jeszcze półżywy.

Stali na tym apelu i wiedzieli, że co dziesiąty z nich pójdzie do piwnicy na śmierć głodową. I Szpunar był przekonany, że będzie jednym z nich. Skatowany wcześniej przez kapo, ze zmasakrowaną, ropiejącą ręką, chwiejący się na nogach, nie stanowił większej wartości na nazistowskiego wysiłku wojennego.

Czekał tylko, aż lagerfuhrer wskaże na niego szpicrutą. Wskazał na Franciszka Gajowniczka, a potem stała się rzecz niebywała, bo z szeregu pasiastych wystąpił ojciec Kolbe i poprosił lagerfuhrera, żeby pozwolił mu umrzeć, zamiast tamtego ojca sześciorga dzieci.

Po barakach długo potem jeszcze komentowano, że w świecie, w którym nawet cudzym kosztem walczy się o każdą chwilę życia, każdy okruch chleba, każdy moment, którym można oszukać śmierć, że w takim świecie ktoś miał czelność umrzeć za drugiego człowieka. Bo wszystkie anioły stróże zostały za bramą z nazwą "Arbeit macht frei", a między drutami każdy w pasiaku miał swoją osobistą Śmierć, która łaziła za nim krok w krok.

Straszno do dziś

Sporo pozacierało się w pamięci Szpunara przez ponad półwiecze. Pewnie dobrze, bo nie sposób żyć z takim bagażem takich doświadczeń. Nie zatarł się numer 133 na jego przedramieniu i wciąż wyraźne są blizny na prawej ręce, którą uderzeniami pałki omal nie zmiażdżył kapo.

Co było najstraszniejsze przez te jego sześć lat półżycia w KL Auschwitz, potem KL Buchenwald i na koniec KL Bergen-Belsen? Najstraszniejszy we wspomnieniach był moment powrotu do domu. Kiedy z niemieckiego Bergen - Belsen dotarł wreszcie do Rzeszowa.

- Zbliżałem się po zmroku do naszego mieszkania na Budach, w oknie świeciło się światło, ale nie miałem pojęcia, czy moi tam jeszcze mieszkają, czy w ogóle żyją - wspomnienie łamie mu głos. - W mieszkaniu była tylko siostra i mama.

Mama, kiedy mnie zobaczyła, postradała zmysły. Śmiała się i płakała naprzemian, nie sposób jej było uspokoić. Nie było psychiatry, nie było środków uspokajających. Przez tydzień musiałem leżeć obok niej na łóżku i trzymać ją za rękę, wtedy nie śmiała się, nie płakała, nie bełkotała.

Przez to, co wtedy stało się z matką, długo żałował, że nie zginął w obozie, że w ogóle wrócił. Potem w domu niemal już nigdy nie mówiło się o tym, czego doświadczył w pasiaku.

Nie pytało rodzeństwo, żona, dzieci, wnuki, jakby bali się wywołać upiora wspomnień. A on sam nie był w Muzeum Auschwitz do 2000 roku, jakby bał się zobaczyć między drutami szkielety powleczone biało-niebieskimi drelichami, usłyszeć szczekanie owczarków niemieckich i niemieckich komend, ujrzeć słup czarnego tłustego dymu z komina. I tak to wszystko wciąż widział i słyszał w koszmarach sennych.

Pojechał w 2000 na prośbę wnuczka. Przesiedział całą tę wycieczkę w poczekalni, bo między baraki nie miał odwagi wejść. Potem znów pojechał, jakby ten pierwszy raz oswoił go z koszmarem. I w tym roku też się wybiera na czerwcową rocznicę pierwszego transportu do KL Auschwitz.

Mówi, że musi, że to jego obowiązek. Jest ostatnim żyjącym spośród czterdziestki rzeszowian z tego pierwszego transportu i jednym z ostatnich w Polsce z 728, którzy tego dnia trafili za obozową bramę. Ma obowiązek, żeby zachować pamięć i prostować jej ścieżki.

Jak wtedy, kiedy prezydentowi Tarnowa zwrócił uwagę, że nie może być w tym mieście Placu Więźniów Oświęcimia, bo nie było więźniów Oświęcimia. Bo nie było wtedy Oświęcimia. Bo kiedy 14 czerwca 1940 roku wypędzono go z wagonu na małej stacyjce kolejowej, zobaczył na szyldzie Auschwitz.

I wkrótce potem z mapy Tarnowa znikł Plac Więźniów Oświęcimia, a pojawił się Plac Więźniów KL Auschwitz. Mapę Tarnowa zmienił, wspomnień nie zmieni mu nic.

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 30

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

p
przeklinam ten KRAJ

Chylę głowę nisko przed obliczem p.Szpunara.Jedna każdy ma taki obóz dzisiaj,trochę komiczny,trochę jednak jest i teraz z tamtych czasów,które zgotowali nam możni tego świata po 89r.Wracałem wczoraj do domu samochodem dostawczym do 3,5t,uśmiechnięty zadowolony,bo jeszcze jeden dzień udało mi się oszukać własny kraj,prawodawów tego kraju i tych wszystkich ktorzy mi w polsce dokuczaja,a więc w tym obozie.Jadąc w tamtą stronę,wiozłem ładunek 1,5t,przy czym auto dop ładowności miało tylko tonę.A więc przestąpiłem prawo i przemieszczałem się jak przestępca.Wyjechałem nocą,często korzystając z radia CB pytając o patrolach policji,omijałem szlaki bardziej uczęszczane zeby nie daj Boże nie zostać złapanym i byś skazanym na krę,zamknięcie działalności,i kradzież bądź żebry pod kościołem licząc na (pewnie mylnie ) na dobrych ludzi.Udało sie na rano dojechałem.Nie zostałem bandytą.Zdałem ładunek,załatwiłem papiery,i wracam.No i radowałem się bardzo z tego że jeszcze jeden dzień udało mi się nie kraść,tylko napiszę fakturę za usługi.Radowałem sie jak widziałem jak ITD waży samochody w ruchu.(pocałujcie mnie w dupę)jeszcze raz mi się udało,a jutro nie wiem co będzie.Ponieważ p.Szpunar bandytą nie był jak miliony Polaków,również w mojej pracy bandytyzmu żadnego nie widzę,cieszymy się obaj z kazdego przeżytego dnia.Zgotowali nam podobny los ludzie,albo istoty mylnie nazywane ludzmi.Ja nie mam numeru na ręce,ale mam wiele innych numerów przypisywanych podmiotowi gospodarczemu.Ironią losu jest taki fakt w mojej pracy,że siedemdziesiąt procent zarobionych moich pieniędzy zabiera złodziejskie prawo skonstruowane prze rząd.Mało tego to największą chyba ironią jest to,że z moich pieniędzy opłacani są ci ludzie przed którymi uciekałem wczorajszej nocy,a wię policja (częściej)nazywana psami,bądź ITD.Czy ktoś sie znajdzie i wytłumaczy mi logiczne jak to jest?czy jak z tą kurą i trzydziestoma złotymi w matematyce?Panie Szpunar pański obóz wymyślili nie naziści,Hitlerowcy,czy nie wiadomo kto,tylko Niemcy wrogie naszemu narodowi,natomiast mój obóz,dla mnie polaka skonstruował ktoś kto chce być nazywany polakiem.najbardziej to boli.Na koniec jeszcze jedno,czy Tusk i jego kumple nie powinni zostać oskarżeni o czerapanie korzyści majątkowych z przestepstwa?no bo ja jestem przestępcą,podobnie jak pan Szpunar obaj chcemy zyć.

P
Polak

A nasz "profesor" Bartoszewski został zwolniony z tego obozu ze względu na zły stan zdrowia.Tam chyba nie było tak żle.Teraz taki przywilej jest w ZK ale nie zwalniają człowieka całkowicie jak profesora tylko udzielają przerwy w odbywaniu kary. Z tego co wiem taki przywilej mają też nauczyciele. Tj mają urlopy dla podratowania zdrowia.Profesora jednak zwolniono i teraz profesor nie wygląda na chorego bo zionie nienawiscią do PIS-u i chwali Niemców.

j
jas
Biedne dziecko które nie potrafi samodzielne myśleć, żyjące stereotypami i schematami myślowymi. Musisz być katolikiem/katoliczką Oni lubią uproszczenia myślowe. ...

Kiepski z Ciebie znawca psychologii, skoro przypisujesz katolikom szczegolne zamilowanie do myslowych uproszczen. Pisanie o kims: "pewnie biedne dziecko nie słyszało ... nie wie..." jest tylko wywyzszaniem sie nad innymi wynikajacym z pogardy.
Robienie z Hitlera normalnego czlowieka swiadczy o pomijaniu pewnych faktow. W głębi siebie mogl on uwazac sie za artyste, z Neronem bylo podobnie. On tak "kochał swoją żonę", ze slub wzial dopiero przed samobojcza smiercia. Przez cale lata odrzucal slubne zamiary Ewy Braun, co bylo dla niej trudnym doswiadczeniem.
Sposob zachowania sie Hitlera wielokrotnie pokazuje, ze nie byl on normalnym czlowiekiem. Jezeli czlowiek, ktory w wojsku zakonczyl kariere jako kapral chce poprawiac generalow, ktorzy na wojnie "zęby zjedli", bo on "wódz" wie lepiej, to swiadczy o powaznych brakach psychicznych. Twierdzisz, że nikogo nie zabił. Prawdopodobnie. Czym jednak jest wysyłanie kiepsko przeszkolonych młodych chłopców pierwszą linię frontu?
Owszem, w każdym z nas jest dobro i zło. W zależności od wielu czynników jedno lub drugie bierze góre. Jako wielki znawca psychologii i Hitlera wykaż źródła jego metamorfozy. Co przyczyniło się do tego, że normalny psychicznie człowiek, obdarzony duszą artysty doprowadził do takich zbrodni. Napisz coś konkretnego i "true". Nie tak jak ta "banda deb***i"internetowych, jak to lubisz sie wypowiadac o ludziach majacych inne poglady.
M
Marian

Ciekawy artykuł, ale niestety dobre wrażenie psują elementy politpoprawności: "nazistowskie obozy", "nazistowski wysiłek wojenny". Czyżby autor bał się, że przez wspominanie o Niemcach narazi się na potępienie postępowego świata? A może redakcyjny cenzor pogroził paluchem? I jak tu się dziwić, że taki Obama plecie głupstwa, jeśli tubylczy autor ma kłopoty z historią.

z
zubi

Bardzo temu panu współczuje i tym ludziom naprawde ci ludzie piekło przeżyli ale jedną rzecz przytocze dlaczego bogaci żydzi Bankierzy i żydzi niemieccy nie byli do ruszenia dlaczego w tym nie uczestniczyli obozie i druga sprawa mówią teraz że Polacy pomagali zabijać jak Polacy ukrywali żydów Polacy sami musieli sie ratować by przeżyć świat patrzył i nikt nie pomógł skoro żydzi bogaci o tym wiedzieli i żydzi niemieccy dlaczego pomoc nie przyszła z zewnatrz dlaczego my moglismy tylko palcem w bucie kiwnać sami sie Polacy musieli ratować a nikt z zewnatrz nie pomógł cały świat o tym wiedział wszyscy wiedzieli a pomoc nie przyszła z zewnątrz ludzie ludziom piekło zrobili jak brat bratu świat był jest i bedzie niesprawiedliwy bo ludzie dla dóbr zrobią wszystko co najgorsze

z
znajoma E.H

"wszystko pięknie, tylko że on nie jest jedynym żyjącym rzeszowianinem z tego transportu ... "

POTWIERDZAM POWYŻSZĄ WYPOWIEDŹ, PANIE REDAKTORZE NIE WYPADA TEGO NIE SPRAWDZIĆ,PISZĄC TAKI ARTYKUŁ ....

k
krzyzak
Biedne dziecko które nie potrafi samodzielne myśleć, żyjące stereotypami i schematami myślowymi. Musisz być katolikiem/katoliczką Oni lubią uproszczenia myślowe.

Gwarantuje ci, że nie jestem wyjątkiem i jesteś równie nienormalna jak my wszyscy. Pewnie biedne dziecko nie słyszało o efekcie lucyfera i doświadczeniu prof. Zimbardo. Pewnie biedne dziecko nawet nie wie, że w pewnych warunkach każdy z nas byłby katem.
Tym bardziej katem pokroju Hitlera, który nie musiał własnoręcznie nikogo zabijać bo to z punktu widzenia psychologii przychodzi dużo trudniej, a jedynie zabijał w sposób niebezpośredni. Gdyby ktoś nam kazał przycisnąć teraz guzik który zdetonowałby bombę w mieście na drugim końcu świata a gdyby ktoś dał nam nóż i kazał zabić kogoś na ulicy, co by ci przyszło łatwiej? Hitler wcale nie był demonem, to ludzkie wyobrażenia takim go uczyniły. W głębi siebie był artystą, lubiał malować, kochał swoją żonę, ale co ty możesz o tym wiedzieć ingnorantko/ignorancie.

To nie jest wybielanie historii, to jest jasne przedstawianie faktów. Tak jak ludzie żyją wyimaginowanymi cudami jasnogórskimi których nie było lub heroizmem Sobieskiego spod Wiednia któy wcale dobrym królem nie był, tak też żyją i uproszczeniami o Hitlerze- demonie i największym źle. Podczas gdy każdy z nas może takim Hitlerem zostać.

Niechcę się z tobą kłocić bo swoją wiedzą z biografii hitlera pewnie mi nie ustępujesz ale zastanów się na chłodno czy dzieje i losy hitlera to są te twoje "odpowiednie warunki"zeby zostac psychopatą. Taki człowiek rodzi się raz na milion i jego psychopatyczne zachowania zawsze wypływają na powierzchnie i nie trzeba do ich rozwoju zadnych specjalnych warunków. A Ty jeśli tak kochasz furhera to won z naszego kraju
P
Pablo

Dziękuję.

V
Voyt3c
Czytałem baranie w dodatku mam wiedzę z zakresu psychologii i wiem co piszę. Niektórym durniom niestety nie przemówi do rozumu bo jak napisał kiedyś Lem, aby przekonać się jak wielu idiotów jest na tym świecie, trzeba skorzystać z internetu. Ci idioci nie potrafią pojąć paru prostych mechanizmów związanych z psychologią, a któych brak znajomości sprawia, że z Hitlera robi się demona jakim może być każdy z nas w odpowiednich warunkach. Banda deb***i niestety okupuje te fora, tylko plują a nie potrafią nic konkretnego napisać :/

G***o czytałeś, a swoją "wiedzę z zakresu psychologii" zachowaj do interpretacji zachowań godowych chomików syryjskich - może będzie bardziej przydatna. Jakbyś znał biografię Hitlera to nie pierniczyłbyś farmazonów o "robieniu z Hitlera demona". Nie mówimy o to co być mogło w jakichś hipotetycznych warunkach, tylko o tym co było - i ocena zdarzeń minionych oraz postaci Hitlera dla każdego zdrowego na umyśle człowieka jest jednoznaczna. Co oczywiście implikuje, że sam zdrowy na umyśle być nie możesz
A
Anna

Ogromny szacunek dla Pana Szpunara. Chciałabym kiedyś poznać osobiście taką osobę, która przeżyła obóz koncentracyjny.
Polecam każdem poczytanie lektur obozowych - ta tragedia o których opowiadają, sprawia że docenia się to co się ma czyli WOLNOŚĆ. Możemy żyć, uczu się, pracować, bawić, kochać, możemy być przede wszystkim ludźmi- więc korzystajmy z tego
Pierwszą książkę jaką przeczytałam o tej tematyce były: "Mury w Ravensbruck" Pani Danuta Brzosko-Mędryk, bardzo mnie poruszyła ta książka i zaciekawiła. Pokazuje ona nie tylko codzienność życia obozowego, ale organizacje kobiet, które pomagły innym słabszym więźniarką, "organizując" np. koc czy kawałek dodatkowy kawałek chleba, to niewielka pomoc z naszego punktu widzenia, ale dla nich ogromna i niebezpieczna. Piękne jest w tym wszystkim to, że w tych nieludzkich warunkach potrafiły być ludźmi. Ja nie wiem czy potrafilabym być człowiekiem w takiej sytuacji. Uważam, że nie mamy prawa oceniać (my którzy mamy to szczęscie że nie doświadczyśmy tej gehenny) postępowania więźniów, że ktoś został kapo czy pracował w krematorium. Ciężko jest zachować człowieczeństwo w warunkach nieludzkich.
Pamiętajmy o ofiarach, o tych wydarzeniach i niech ta lekacja historii będzie przestrogą dla całego świata teraz i w przyszłości.

G
Gość
Czytałem baranie w dodatku mam wiedzę z zakresu psychologii i wiem co piszę. Niektórym durniom niestety nie przemówi do rozumu bo jak napisał kiedyś Lem, aby przekonać się jak wielu idiotów jest na tym świecie, trzeba skorzystać z internetu. Ci idioci nie potrafią pojąć paru prostych mechanizmów związanych z psychologią, a któych brak znajomości sprawia, że z Hitlera robi się demona jakim może być każdy z nas w odpowiednich warunkach. Banda deb***i niestety okupuje te fora, tylko plują a nie potrafią nic konkretnego napisać :/

Swoim psychobełkotem myślisz, że wszystko wytłumaczysz? Myślisz, że to go usprawiedliwia i zwalnia od odpowiedzialności? To dokładnie tak samo jak w tym przytoczonym eksperymencie Lombardo. Nic ich nie zwalnia z człowieczeństwa. Nawet sytuacja, w której się znaleźli. To tylko świadczy o tym jakimi są naprawdę a sytuacje życiowe tylko to katalizują.
Może zrobić ale nie musi. Puste gdybanie pajaca co liznął psychologi i cwaniakuje myśląc, że ma monopol na wiedzę.
t
true
Durniu, przeczytaj ze 3 biografie Hitlera i potem zabieraj głos, bo pierdzielisz jak potłuczony.

Czytałem baranie w dodatku mam wiedzę z zakresu psychologii i wiem co piszę. Niektórym durniom niestety nie przemówi do rozumu bo jak napisał kiedyś Lem, aby przekonać się jak wielu idiotów jest na tym świecie, trzeba skorzystać z internetu. Ci idioci nie potrafią pojąć paru prostych mechanizmów związanych z psychologią, a któych brak znajomości sprawia, że z Hitlera robi się demona jakim może być każdy z nas w odpowiednich warunkach. Banda deb***i niestety okupuje te fora, tylko plują a nie potrafią nic konkretnego napisać :/
V
Voyt3c
Z durniami nie dyskutuje, tylko rzeczowe argumenty, których jak narazie nikt na podważenie moich faktów nie przedstawił.

Durniu, przeczytaj ze 3 biografie Hitlera i potem zabieraj głos, bo pierdzielisz jak potłuczony.
G
Gość
Z durniami nie dyskutuje, tylko rzeczowe argumenty, których jak narazie nikt na podważenie moich faktów nie przedstawił.

Toteż dlatego nikt z tobą nie podnosi dyskusji tylko komentuje te bezsensowne wypociny.
t
true
Trochę chyba Cię ktoś czymś przez ten durnowaty łeb zdzielił i stąd to Twoje jasne postrzeganie faktów.

Trochę chyba Cię ktoś czymś przez ten durnowaty łeb zdzielił i stąd to Twoje jasne postrzeganie faktów.

Z durniami nie dyskutuje, tylko rzeczowe argumenty, których jak narazie nikt na podważenie moich faktów nie przedstawił.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3