Wykonał 26 modeli autobusów z sanockiej fabryki

Ewa Gorczyca
Najpierw Edward Kutkowski z Sanoka zrobił jeden model. - Jaki piękny - zachwycała się żona. Robił dalej. Dziś ma ich 26. Wszystkie najważniejsze autobusy, jakie powstały w sanockiej fabryce.

Kartonową historię" autobusów "Autosan“ Edward Kutkowski z Sanoka zaczął tworzyć 12 lat temu. Jak przyznaje, to był trudny okres dla rodziny. Żona, Teresa, straciła pracę podczas grupowych zwolnień w Autosanie. Zmarła jej mama, dzieci poszły z domu na swoje, córka wyjechała do pracy za granicę.

- Zostaliśmy sami i wpadliśmy w dołek psychiczny - przyznaje pan Edward. - Trzeba było coś zrobić, żeby pokonać nasze smutki. Odzyskać radość życia, przepędzić stres. Przez 35 lat jeździł jako kierowca komunikacji miejskiej w Sanoku - obsługiwał popularną linię "O". Ale zanim swoje życie związał z autobusami, miał artystyczne ciągoty.

- W latach 50. był w Krośnie ceniony malarz Stanisław Kochanek. Ja u niego terminowałem jako młody chłopak. Uczyłem się rysunku, rzeźby - wspomina Kutkowski. Z lekcji, jakie dawał mistrz, zapamiętał słowa: "nawet jeśli świat się wali, rób to, co najbardziej kochasz".

- A moją pasją w młodości było modelarstwo - wspomina. Pierwsze, sklejane w dzieciństwie, samochody wycinał z kartonu. Czasem znalazł coś w "Misiu", "Płomyku" albo "Świerszczyku". Dokładał kawałek sklejki albo korka i już było cudeńko, które cieszyło dzieciaki.

Kiedy więc po latach zastanawiał się, jak pokonać życiowe smutki, postanowił: wrócę do dawnego hobby i zrobię autobus. Były takie, do których miał szczególny sentyment. Na przykład star N 52. - Takim jeździł mój tato, kierowca w PKS - wspomina. W rodzinnych papierach odnalazł fotografię. Stoją z ojcem na tle sana H-01. - Ja się na tych autobusach wychowałem - uśmiecha się.

Autobus robił w skali wystawowej, czyli 1:16. W tej skali nie ma gotowych elementów do składania. Musiał sam wszystko rozrysować, dopasować, pomalować. Zajęło mu to prawie sześć miesięcy. Gotowy - postawił na regale w dużym pokoju. - Jaki on ładny - zachwyciła się żona. - Ale taki samotny na tej półce. Zrób jeszcze jeden - poprosiła.

- I tym dodała mi skrzydeł - opowiada. Zrobił drugi autobus, potem trzeci. - Dziś mam ich 26. Wszystkie najważniejsze, jakie powstały w sanockiej fabryce.

Każdy model to jego autorskie dzieło - od początku do końca. Z reguły zaczyna od podwozia i płyty podłogowej. Potem wnętrze. Bok autobusu skleja z 3-4 warstw kartonu. Na koniec nakłada dach. - Ale każda technologia wymaga innego wykonania - podkreśla.

Najpierw szuka danych techniczno-eksploatacyjnych konkretnego pojazdu. Spisuje wymiary, przelicza w skali 1:16. Pierwsze modele pieczołowicie rozrysowywał na kalce i na bristolu. Do czasu, gdy dzieci sprezentowały mu komputer. - Teraz drukuję sobie drobne detale, jak np. deska rozdzielcza - opowiada. - Po powleczeniu bezbarwnym lakierem wygląda jak plastikowa. Nie korzysta ze specjalistycznych materiałów. - Buszuję często w skupie makulatury, tam wyszukuję pudełka czy kartony, które mi pasują - zdradza.

Szybki w oknach wycina z plastikowych przezroczystych teczek na dokumenty. Karoserię lakieruje pędzlem, bierze zwykłe olejne farby albo takie na podłożu kleju, do których dodaje różne barwniki. Tylko do ostatnich dwóch autobusów użył aerozolu - to nowoczesne modele, więc kolor musiał być lśniący, bez skazy, jakby autokary dopiero co zjechały z taśmy produkcyjnej.

Ta robota jest jak terapia

Śmieje się, że jeden z modeli - autobus, jakim jeździł, będąc kierowcą w sanockiej MKS - sfotografował na odpowiednio przystrzyżonym trawniku. Zdjęcie zobaczył kolega. - Coś ty, w buraki wjechał? - zadziwił się. Był pewien, że to prawdziwy pojazd. Pani Teresa przyznaje, że cała kolekcja robi wrażenie na gościach.

- Dziwią się, że to wszystko ręczna robota i że mamy tyle cierpliwości i precyzji.
Pan Edward stara się odwzorować każdy detal. W niektórych wersjach są nawet otwierane drzwi i klapa bagażnika. Mikroskopijne detale - wycieraczki, zegar, nawet mikrofon dla kierowcy na giętkim kablu do złudzenia przypominającym prawdziwy. - A to też papier - zaznacza.

Ze zwiniętego papieru są "metalowe" elementy foteli. Nawet bieżnik w papierowych oponach wygląda naturalnie, a wszystko polega na odpowiednim złożeniu naciętych warstw. Żona szyje miniaturowe zasłonki do okien, wycina kółka i zagłówki do siedzeń. Gruntuje, maluje i ogólnie wspiera w takie dni, gdy lenistwo bierze górę nad chęciami.

- Dla mnie ta robota jest jak terapia. Pozwala zapomnieć o trudniejszych momentach, uciec od codzienności. A jak żona pomaga, to jest jeszcze przyjemniej - przyznaje pan Edward. - Doceniam to, co mąż robi - odwdzięcza się komplementem pani Teresa. - Kiedyś lubiłam kobiece robótki, dzierganie, wyszywanie. A teraz lubię sklejać z nim autobusy.

Pradziadki, dziadki, rodzice i dzieci

Każdy model powstaje w jednym egzemplarzu. Tylko "cezary" (Autosan A 404T) ma 2 modele. Ten drugi córka zabrała do Portugalii. - Rozmawialiśmy na Skypie, akurat kiedy sklejałem cezara. Poprosiła: zrób też taki dla mnie, będę mogła go pokazywać znajomym - opowiada sanoczanin.

W dużym pokoju modele stoją wszędzie: na półkach, na regale, w przeszklonej szafce. - Lubię się rano zbudzić i na nie popatrzeć - przyznaje pan Edward. - Problem tylko z odkurzaniem. Każdy autobus trzeba delikatnie omieść pędzelkiem - śmieje się małżonka. Z robotą rozkłada się na stoliku-ławie. - Siadam w fotelu, włączam telewizor i tak sobie dłubię - opowiada. - Detale mam posortowane na dużym arkuszu bristolu. Jak chcemy napić się kawy, to przekładam arkusz na podłogę i po problemie - mówi. Tylko pani Teresa narzeka, że aromat kawy miesza się z zapachem butaprenu. - Ale już się przyzwyczaiłam - zaznacza.

Miał okazję zaprezentować całą kolekcję na wystawie organizowanej przez Klub Polskiego Trakera w Krakowie. Jeden z uczestników spotkania spytał, czy nie chce jej odsprzedać. Proponował 700 zł za egzemplarz. 20 tysięcy to była kusząca kwota. Ale odmówił. -Tyle serca, ile włożyłem w tę pracę, sentyment, jakim darzę kolekcję: tego nie da się przeliczyć na pieniądze - twierdzi. - Chciałbym, żeby została w Sanoku. Może kiedyś znajdzie się miejsce dla niej w Autosanie?

Bo cały zbiór to unikat: pokazuje drogę, jaką przeszła polska motoryzacja, a razem z nią sanocka fabryka. To niemal wszystkie podstawowe wersje autobusów, jakie kiedykolwiek wyprodukowano w Autosanie. - Pradziadki, dziadki, rodzice i dzieci - śmieje się twórca kolekcji. - Ale brakuje jeszcze kilku najnowszych modeli, więc zajęcie na najbliższe lata mam.

Niebieski, najwyższy, to SFA-2 prototyp Zdzisława Beksińskiego sprzed 50 lat, który projektował autobusy dla sanockiej fabryki. - Pierwszy wysokopokładowy autobus w Europie. Zwany "akwarium" z uwagi na charakterystyczny wygląd, budził powszechną sensację. Za nim malutki, stylowy SFA-4 Alfa - to też projekt Beksińskiego, z lat 60. - Ale był za ładny i za nowoczesny na tamte czasy. Dlatego nie pozwolono go produkować - opowiada.

Najważniejsze w kolekcji modele - to takie autobusy, którymi jeździł ojciec. Fiat 666NR, STAR N52, SAN-H01. Pan Edward w miejskiej komunikacji zaczynał od H-100, potem przetestował prawie wszystkie "9" i H-7, zwane "koziołkami", po nich przyszedł czas na A-10. - W tamtych czasach trafiały do nas z fabryki różne prototypy, prawdę mówiąc, zajeżdżaliśmy je do spodu, bo naszym zadaniem było sprawdzenie wytrzymałości autobusu.

Dziś są testy komputerowe, wtedy testowało się pojazdy w realiach miejskich - opowiada. W kolekcji ma kilka modeli H-9 w różnych wersjach. Oryginał (typ 35) wspomina ze szczególnym sentymentem.

- Zrobiłem na nim 450 tysięcy kilometrów, silnika palcem nawet nie tykając - opowiada. Albo ten: A0909L Tramp. - Pojeździłem nim ostatnie 6 lat, do emerytury. Przekazałem go koledze. I nadal jest w ruchu.

Najtrudniejszy w wykonaniu? To ten czerwony, czterodrzwiowy H-9 II. - Ma wyjątkowo wysokie szyby, musiałem zrobić wewnątrz coś w rodzaju rusztowania, żeby wyprofilować odpowiednio prosty bok. Tu musi być dokładność do ułamka milimetra.

Najstarszy - produkowany w latach 20. dla Lwowa, na podwoziu Lancii, zwany sanocką lukstorpedą. Następny w chronologicznym porządku - biało-błękitny pojazd na podwoziu Fiata, z kierownicą po prawej stronie, przełom lat 40. i 50. Pierwsza rodzima produkcja to Star N52. Pan Edward pomalował swój model na nietypowy, szarozielony kolor.

- W tamtych czasach część produkcji z sanockiej fabryki szła dla wojska, część dla państwowej komunikacji - tłumaczy. - Ale jak zadzwonili z komitetu, że pilnie potrzebny autobus, np. do oddziału PKS w Krośnie, to decyzja była szybka - dajemy to, co mamy. Takim "wojskowym" autosanem woził pasażerów mój tato. Bagażnik był na dachu, tam ładowało się torby, przykrywało plandeką. Sam lubiłem brać bagaże podróżnych i wspinać się po drabince na dach. Z przodu był otwór wentylacyjny. Tato ruszał, a ja w tym momencie przez uchylony luk wślizgiwałem się do środka autobusu. To była frajda! Ale bezpieczna, bo autobusy nie miały takiego przyspieszenia jak dziś - zapewnia.

Po 12 latach może powiedzieć, że modelarstwo wcale mu się nie znudziło. Teraz szykuje Sancity 12LF - takie jeżdżą aktualnie po Sanoku. - Pracy przy nim wyjątkowo dużo - przyznaje. - A ja nie chcę go robić z musu, tylko dla przyjemności.

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3