Nie rozumiem, dlaczego za fanaberie władzy centralnej mają być karani obcięciem pensji samorządowcy

Stanisław Sowa
Jeśli prezes PiS chce skromnej władzy, powinien zacząć od siebie i swojego otoczenia, a nie od ciężko pracujących gospodarzy gmin. Deklaracje skromności władzy padały tuż po wygraniu przez PiS wyborów w 2015 roku. Nie udało się ich wcielić w życie.

Pyta Czytelnik w liście do redakcji, kiedy Jarosław Kaczyński mówił prawdę. Czy wtedy, gdy tłumaczył, że nagrody należały się ministrom, czy kilka dni później, gdy ogłaszał, że ministrowie muszą nagrody oddać. Drogi Czytelniku, w polityce nie ma czegoś takiego jak prawda. Są raczej wersje prawdy, które tworzy się dla aktualnych celów.

Przypuszczam, że za pierwszym razem prezes PiS mówił to, co myśli o przyznanych nagrodach. Że należały się ministrom, bo rząd ma osiągnięcia. Za drugim razem, gdy pojawiły się niekorzystne dla PiS sondaże, prezes powiedział już nie to, co sam myśli, bo to już powiedział za pierwszym razem, ale to, co myśli na ten temat większość z nas. A większość Polaków uważa, że nagrody się nie należały. Wychodzi więc na to, że ministrowie muszą oddać nagrody, mimo że zdaniem prezesa PiS na te nagrody zasłużyli.

Muszę jednak sprostować, że termin nagrody nie jest adekwatny do opisywanej sytuacji. Nagrody, jak powszechnie wiadomo, powinny być za coś. Gdyby np. minister Rafalska dostała nagrodę za sprawne wdrożenie programu 500 plus, nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego. Uważam nawet, że powinna takie nagrody dostać. Ale za co zbierał nagrody minister Macierewicz, który był tak „dobry”, że wyleciał z rządu? Myślę, że był nagradzany za to, że był. A skoro tak, to mamy do czynienia nie z nagrodami, tylko ukrytymi dodatkami, które wytropił poseł Brejza. Takie dodatki dostała również Beata Szydło. Od Beaty Szydło.

Decyzja o przekazaniu przez ministrów nagród, które nagrodami nie są, na Caritas jest krytykowana jako populistyczna i obliczona na podniesienie sondażowych słupków. Ja mimo wszystko deklarację Kaczyńskiego bym docenił, bo władza przyznała się do błędu, a to nieczęsto się zdarza w kraju nad Wisłą. Czy pomysł obcięcia również uposażeń poselskich jest dobry? Myślę, że o wiele sensowniejszym rozwiązaniem byłoby zmniejszenie liczby posłów.

Nie rozumiem natomiast, dlaczego za fanaberie władzy centralnej mają być karani obcinaniem pensji samorządowcy. Prezydenci, burmistrzowie i wójtowie pracują dla lokalnych wspólnot i pod ich kontrolą. Pracę samorządowców oceniają mieszkańcy, a nie prezes PiS. I to mieszkańcy zdecydują już jesienią, kogo zechcą wybrać na gospodarza gminy.

Jeśli prezes PiS chce skromnej władzy, powinien zacząć od siebie i swojego otoczenia, a nie od ciężko pracujących gospodarzy gmin. Deklaracje skromności władzy padały tuż po wygraniu przez PiS wyborów w 2015 roku. Nie udało się ich wcielić w życie.

W raporcie, który przygotowała ostatnio Fundacja Batorego, wyczytałem, że tylko odprawy dla pracowników zwalnianych w 2016 roku w państwowych spółkach i instytucjach kosztowały polskiego podatnika 45 milionów złotych. Gdzie zatem postulowany umiar w gospodarowaniu naszymi pieniędzmi? Ostatnio ktoś ujawnił, że na zagraniczne podróże senator Anny Marii Anders, która jest pełnomocnikiem rządu ds. dialogu międzynarodowego, wydano od początku 2016 roku ponad 600 tys. złotych. Można było wydać mniej? Pytana przez dziennikarza pani senator stwierdziła, że ma 67 lat i nie będzie latać turystyczną klasą.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie