Zamek Lubomirskich - kto to utrzyma, kto opłaci, gdy sąd się wyprowadzi?

Andrzej Plęs
Andrzej Plęs
Jeśli kultura zamku nie chce, muzea zamku nie chcą, to co począć z 5,5 tys. mkw. powierzchni użytkowej, stojącej na 3,6 ha terenu w centrum Rzeszowa? Archiwum
Zamek mój widzę ogromny - niemal spełniona wizja prezydenta Tadeusza Ferenca, tylko trzeba zaakcentować zaimek „mój”. Bo to był jego autorski pomysł sprzed kilkunastu lat, by Zamek Lubomirskich stał się własnością miasta. Pomysł entuzjastycznie przyjęty przez ludzi samorządu, ludzi polityki lokalnej i ponadlokalnej.

Tzw. zwykły obywatel miał do tej koncepcji stosunek żaden, bo cokolwiek się w tym obiekcie dzieje, zamku i tak nie da się ruszyć z fundamentów i przenieść poza rogatki miasta, więc rzeszowski i tak zostanie. Jednak, kiedy już pomysł padł, polityka i samorząd go pobłogosławił, to trzeba było na gwałt szukać dla niego przeznaczenia. I od kilkunastu lat do dziś go nie znaleziono. Nawet nie zadano sobie trudu oszacować, ile będzie kosztowało miasto utrzymanie obiektu, w którym nie wiadomo, co będzie. A kosztować będzie krocie.

To niech będzie kultura

To była pierwsza, do dziś obowiązująca koncepcja. Przed dziesięciu laty nie sprecyzowano jeszcze - jaka kultura: koncerty orkiestry symfonicznej, wystawy sztuk plastycznych, teatr, kameralne spotkania z autorem, czy festiwale. Ważne, by była kultura. W 2011 r. pomysłodawców otrzeźwił nieco Wojewódzki Podkarpacki Konserwator Zabytków, który w piśmie do władz miasta zgodził się na przejęcie obiektu przez samorząd pod warunkiem, że…

A warunków było sporo: jeśli roboty budowlane, to zgodne z rygorami ochrony konserwatorskiej, nadto charakter budynku i otaczającego go terenu, fos i fortyfikacji muszą być zachowane. A to bardzo ograniczało możliwości adaptacyjne budynku, bo wykluczało choćby wyburzanie ścian wewnętrznych dla powiększenie przestrzeni. A tu, poza jedną dużą salą, są jedynie pokoje na kilkadziesiąt metrów kwadratowych duże. Koncertować mógłby co najwyżej kwartet smyczkowy dla trzydziestu stłoczonych melomanów.

POLECAMY: Zamek Lubomirskich w Rzeszowie przez wieki był prywatny, a później państwowy. Jakie tajemnice skrywają mury tej niezwykłej budowli?

Jednak wówczas polityka w takie niuanse się nie zagłębiała, wystarczył komunikat władz miasta, który wtedy pojawił się po raz pierwszy, ale nie ostatni, i do dziś jest powtarzany: „O tym, jakie instytucje kultury znajdą tu swoją siedzibę zdecyduje komisja powołana przez prezydenta, składająca się z przedstawicieli lokalnego środowiska kultury, sztuki i nauki”. Komisja, jeśli rzeczywiście została powołana, o niczym nie zdecydowała.

Dwa lata później (2013 r.) władza lokalna wciąż była entuzjastycznie zdecydowana na przejęcie obiektu, ale nie była zdecydowana - po co. Prezydent Tadeusz Ferenc chciał przenieść tu Muzeum Okręgowe z ul. 3 Maja, opozycyjni radni mieli inną koncepcję.

- Trzeba stworzyć coś, co będzie świeże, nowatorskie - proponował wówczas radny Robert Kultys, podsuwając pomysł Muzeum Kresów Wschodnich. - Żeby przejęcie Zamku Lubomirskich przez miasto zakończyło się sukcesem, konieczna jest jedna rzecz: nowa instytucja kultury w zamku musi być świeżym, nowatorskim pomysłem, zorganizowanym jak Muzeum Powstania Warszawskiego czy Centrum Naukowe „Kopernik”.

Także do tego, że do takiego muzeum walić będą tłumy turystów nawet z Warszawy i Krakowa.

Zapomniał, że obiekty dla obu instytucji powstały od zera i specjalnie dla ich potrzeb. A Zamek Lubomirskich jest konserwatorski nieadaptowalny, ale zauważył, iż „zamek ma swoje ograniczenia”. Pomysł radnego Kultysa poparła radna wojewódzka Ewa Draus. Z deklaracją, że w organizacji muzeum kresów i partycypacji w kosztach winien uczestniczyć samorząd województwa. Doszło nawet do wstępnego porozumienia, że oba samorządy wyłożą na powstanie muzeum po 10 mln zł, a dorzucić ma się nawet Ministerstwo Kultury. Opracowanie koncepcji miało potrwać 2 - 3 lata. I na tym się skończyło. Jednak forsując w 2013 r. swój pomysł radny Robert Kultys wypowiedział słowa, które mogą okazać się prorocze.

- Jeżeli teraz ta sprawa zostanie przespana, istnieje obawa, że w momencie pozyskania obiektu samorządy miejski i wojewódzki nie będą miały gotowego projektu zagospodarowania tego miejsca, wówczas może skończyć się na prowizorce i utworzeniu w zamku Lubomirskich czegoś w rodzaju dużego domu kultury - rzucił publicznie Kultys.

A na pomysł prezydenta Ferenca, by tu przenieść zbiory Muzeum Okręgowego, rzeszowscy muzealnicy chórem zaprotestowali.

Kierunek: „kultura na zamku” towarzyszyła dyskusjom przez lata. W 2016 r. ze swoją koncepcją wystąpił poseł Andrzej Szlachta: Podkarpackie Muzeum Narodowe. A w zasadzie rozszerzył pomysł prezydenta Ferenca postukując, by do zamku przeprowadzić wszystkie rzeszowskie muzea, z pominięciem tylko Muzeum Diecezjalnego, a to mogłoby zainstalować się w budynku, opuszczonym przez muzeum okręgowe. To był autorski pomysł posła, by „zjednoczone muzeum” nazwać Podkarpackim Muzeum Narodowym, co dawałoby Ministerstwu Kultury podstawę prawną do współfinansowania nowej placówki kulturalnej. Jeśli ktoś poważnie chciał rozważać tę koncepcję, to szybko zgasili go rzeszowscy muzealnicy. „Poroniony pomysł” to był jeden z łagodniejszych komentarzy.

Oblężenie zamku

Po deklaracji posła Szlachty nastąpiło kilka lat ciszy w dyskusji o losach zamku. Do września 2019 r., kiedy władze miasta podpisały z Sądem Okręgowym w Rzeszowie, przy udziale przedstawicieli Ministerstwa Sprawiedliwości, list intencyjny, który określał zasady przekazania miastu Zamku Lubomirskich. Wówczas opinia społeczna epatowana była faktem przekazania, a wykorzystanie obiektu w przyszłości potraktowano jako trzeciorzędny temat. Jedynie Katarzyna Pawlak, dyrektor Wydziału Kultury Urzędu Miasta Rzeszowa, zwierzyła się mediom, że zostanie powołana rada, która przygotuje koncepcję wykorzystania zamkowych pomieszczeń.

- To będzie zespół składający się z wybitnych fachowców reprezentujących różne dziedziny kultury i sztuki - precyzowała. - Chcielibyśmy, aby powstała tu instytucja była obiektem otwartym dla mieszkańców miasta i okolicy, ale także magnesem dla turystów. Aby mogli podziwiać wyjątkowy dziedziniec i zamkowe pomieszczenia. Widzimy tutaj koncerty, spektakle teatralne, znajdzie się miejsce dla istniejących instytucji i muzeów, jak i dla nowych jednostek. Jak chociażby teatr muzyczny, czy teatr tańca.

Powstanie komisji zapowiadano już w 2011 r. Pomysł z 2019 podzielił losy tego z 2011 r., czyli skończył się na niczym.

Bieg zdarzeń przyspieszył w 2020 roku, kiedy sformułowany został akt notarialny, na podstawie którego mogłoby dojść do przekazania zamku miastu. Więcej mówiono przy tym o działce przy ul. Kustronia, później o działce na Drabiniance, gdzie miałaby powstać nowa siedziba sądu okręgowego, o stronie finansowej operacji też mówiono. Mniej o tym, co urządzić w ciasnych pomieszczeniach zamkowych.

W lutym ub.r. władze miasta przypominały, że niegdyś na zamkowym dziedzińcu organizowano spektakle teatralne. Podtrzymywały koncepcję, że muzeum okręgowe potrzebuje nowych przestrzeni, podobnie jak Biuro Wystaw Artystycznych. Po raz pierwszy też w tym kontekście pojawiło się Muzeum Dobranocek. Jakby nie słyszano, co wcześniej o tym pomyśle sądzą muzealnicy. W czerwcu swój pomysł przedstawił poseł Grzegorz Braun.

- W tych piwnicach zachowane są do dziś cele, drzwi, a na nich wydrapane są nazwiska więźniów - przypominał. I dodał, że w Podkarpackim Zespole Parlamentarnym, ale także wśród władz miasta, jest konsensus „wszyscy są zgodni co do tego, że te piwnice należy włączyć w nowo tworzone muzeum historyczne”.

Kilka miesięcy później z koncepcji muzeum jakby się wycofał, ale co do zamkowych piwnic zdania nie zmienił. Generalnie - wciąż obowiązywał koncepcja robocza: zamek dla kultury. Bez sprecyzowania, czy chodzi o muzeum, koncerty disco polo czy wieczorki autorskie. Plany nieco uściślił prezydent Tadeusz Ferenc w styczniu 2021 roku, tuż przed rezygnacją z urzędu.- Chciałbym, aby to miejsce żyło, aby odbywały się tutaj imprezy i plenerowe koncerty. Kiedy przejmiemy zamek, chciałbym nadać taki charakter temu miejscu.

Plenerowe koncerty - nie problem. Problem - czym ma żyć wnętrze budynku.

Zamek Lubomirskich w Rzeszowie.
Zamek Lubomirskich w Rzeszowie. Krzysztof Kapica

Fort w Twierdzy Rzeszów

Kiedy gruchnęło, że szykują się przedterminowe wybory w Rzeszowie, miasto wciąż jeszcze żyło tematem ubiegłorocznego aktu notarialnego, kłopotami z lokalizacją nowej siedziby sądu okręgowego, przy okazji też - co w zamku urządzić. Tym bardziej, że kandydaci na prezydenta byli na tę okoliczność indagowani. Również kandydujący wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł widział w zamkowych pomieszczaniach nowoczesne centrum kultury. Kiedy podczas debaty przedwyborczej poprosił Grzegorza Brauna o wsparcie dla tego pomysłu, riposta posła Konfederacji szybko stała się hitem Internetu.

- Nie jest to obiekt na miarę nowoczesnego muzeum. W tych urzędniczych klitkach nie zrobi się czegoś na miarę Muzeum Powstania Warszawskiego. Jedyne rozwiązanie to przywrócić zamkowi jego pierwotną funkcję i chwałę: funkcję obronną. Wojsko Polskie na zamek, a 5. Karpacka. Fort Maczek w granicach miasta.

Słuchający tego stratedzy wojskowi zapewne chwycili się za głowy. Obiekt o strategicznym znaczeniu militarnym w centrum dużego miasta, wśród gęstej zabudowy? Przy współczesnej organizacji pola walki? Byłby to pierwszy cel ataku na miasto. Niewiele zostałoby też z sąsiednich budynków. I ich lokatorów.

Kosztowny prezent

Temat przeznaczenia przyszłej własności miasta wrócił podczas spotkania ludzi kultury z kandydatem na prezydenta Konradem Fijołkiem. Jeszcze raz orzekli - stanowczo nie.

- Dla ludzi, którzy pracują w kulturze to poroniony pomysł - poetka Krystyna Lenkowska przytacza opinie również innych rzeszowskich artystów. - Podczas tego spotkania jeden z moich młodszych kolegów podawał konkretne powody, ponieważ przed kilku laty uczestniczył w „wizji lokalnej” na zamku, zorganizowanej w tym celu. Spenetrowali pomieszczenia zamkowe, wspólnie z konserwatorem zabytków, z fachowcami różnych branż. Konserwator kręcił głową: tego się nie da wyburzyć, tego nie wolno tknąć, tego nie wolno zmienić, drzwi nie wolno poszerzyć. W zamku jest tylko jedno średniej wielkości pomieszczenia, pozostałe, to nieduże boksy pokojowe. W efekcie - dalsze dyskusje o wprowadzeniu aktywności kulturalnej na zamek są bezcelowe.

Lenkowska dodaje, że od lat współpracuje z muzeami i - zapewnia - i w tym środowisku pomysł przeprowadzki zbiorów w to miejsce spotyka się z identyczną reakcją.

Jeśli kultura zamku nie chce, muzea zamku nie chcą, to co począć z 5,5 tys. mkw. powierzchni użytkowej, stojącej na 3,6 ha terenu?

- O tym, jaką pełniłby rolę w przyszłości, chciałbym żeby zdecydowało środowisko rzeszowskiej kultury, a nie prezydent - zapowiedział po spotkaniu z artystami Konrad Fijołek. - Zamek to jest pewien symbol miasta, ale musimy znaleźć na niego odpowiedni pomysł. A potem rzekł coś, co publicznie wybrzmiało po raz pierwszy. Coś o niebagatelnym znaczeniu dla całego przedsięwzięcia. - Dobrze by było, jeśli ktoś nam daje prezent, żeby też powiedział, ile kosztuje utrzymanie tego prezentu.

W 2019 r. koszty utrzymania zamku wyniosły łącznie 986 600 zł. W 2020 r., choć obiekt z powodu pandemii był mniej eksploatowany, koszty wzrosły: łącznie - 1 187 420 zł.

Jeśli nie nadaje się na cele kulturalne, muzealnicy nie chcą o nim słyszeć, od ponad 10 lat nie pojawił się realny w wykonaniu pomysł zagospodarowania tego budynku, to Zamek Lubomirskich może być dla miasta nie prezentem, a kukułczym jajem.

Uwaga nad Polskę nadciągają upały

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Aartu

w jednym pokoju będzie można postawić meble z Kolbuszowej, w drugim sprzedawać kiełbasę głogowską, w trzecim postawić makiety budów COP-u, w czwartym udostępnić egzemplarze gazety rzeszowskiej sprzed 1939r. a resztę pokoi wynająć konfederatom, bo oni tam będą organizować nową dywizję..

A
Adam Kulczycki

Dobrze, że w Rzeszowie trwa prezydencka kampania wyborcza. Miasto na tym skorzysta. Podpisana deklaracja to ważny dokument. Trzeba trzymać polityków za słowo. Polecam: https://gazetaparlamentarna.pl/2021/05/15/w-rzeszowie-powstanie-szpital-uniwersytecki/

https://gazetaparlamentarna.pl/2021/05/15/w-rzeszowie-powstanie-szpital-uniwersytecki/

W Rzeszowie powstanie Szpital Uniwersytecki

Prawie miliard złotych ma kosztować budowa Szpitala Uniwersyteckiego w Rzeszowie. To jedna z największych inwestycji na Podkarpaciu. W piątek w tej sprawie do Rzeszowa przyjechali: Adam Niedzielski, minister zdrowia i Przemysław Czarnek, minister edukacji i nauki.

- To historyczna chwila dla Uniwersytetu Rzeszowskiego - mówili w piątek, 14 maja, rektor, wojewoda, marszałek, a także ministrowie edukacji i nauki oraz zdrowia, którzy zapewnili, że będą wspierać budowę klinicznego szpitala uniwersyteckiego w stolicy Podkarpacia. Placówka obejmie nowo zbudowany, olbrzymi kompleks w gminie Świlcza i rozbudowany Kliniczny Szpital Wojewódzki nr 1. Zwiększana będzie liczba miejsc na kierunku lekarskim, bo kraj potrzebuje świetnie wykształconych medyków.

Więcej na: https://gazetaparlamentarna.pl/2021/05/15/w-rzeszowie-powstanie-szpital-uniwersytecki/

t
tak tak

Zamek Lubomirskich - kto to utrzyma, kto opłaci, gdy sąd się wyprowadzi? Głupie pytanie,a kto utrzymywał do tej pory.My wszyscy.

F
Franek

Nie do końca rozumiem intencje tego artykułu. Atak na co? Na kogo? Z czym problem?

Budynku nie chce sąd, nie chce kultura z Fijołkiem na czele. Czyli co najlepiej sprzedać. Nic trudnego. Znajdzie się chętny na teren - DEWELOPER. Niechcący zamek spłonie, zawali się, popadnie w ruinę. Konserwator pozwoli na rozbiórkę i powstanie nowy blok z fasadą zamku na przedzie. Centrum miasta. Idealny teren na kancelarie prawne, gabinety lekarskie, hotel, mieszkania. Biznes na miliardy!

Żenujące, że 200 tysięczne miasto nie ma pomysłu na zagospodarowanie terenu. Nie macie pomysłu niech odtworzą miejski dom opieki. Przynajmniej na starość ludzie będą mogli powiedzieć, że w końcu mieszkają w Pałacu.

Jak czegoś nie ma to źle, jak jest, jeszcze gorzej.

G
Gość

Tragicznie napisany artykuł

Dodaj ogłoszenie